RWE - w 20130 r. w Polsce 12 GW instalacji PV

Koncerny chcą sprzedawać kompleksowe systemy i zarabiać na energii produkowanej przez Kowalskiego.

Publikacja: 02.09.2014 19:48

RWE - w 20130 r. w Polsce 12 GW instalacji PV

Foto: Bloomberg

Jeden z czołowych europejskich koncernów widzi swoje miejsce na polskim rynku kompleksowych  systemów wytwarzania i zarządzania energią, obejmujących m.in. rozproszone źródła, takie jak instalacje wytwarzające prąd z promieni słonecznych, zwane ogniwami fotowoltaicznymi.

– Zakładamy, że w 2030 roku moc takich instalacji słonecznych w Polsce przekroczy 12 GW – mówi Filip Thon, prezes RWE Polska i członek zarządu RWE Retail.

Koncern przygotował studium czterech możliwych scenariuszy rozwoju polskiego rynku energii do 2050 r. z uwzględnieniem już dostępnych i obecnie testowanych technologii. W każdym z nich  widzi rosnące znaczenie prądotwórczych paneli słonecznych instalowanych na dachach domów i to przy założeniu braku wsparcia dla nich.

Uzupełnienie miksu

Gdyby szacunki RWE się sprawdziły,  oznaczałoby to, że na naszych dachach byłaby zainstalowana moc równa czterem reaktorom jądrowym – planowana moc pierwszego bloku ma wynieść 3 GW.

I choć w kolejnych latach znaczenie OZE w polskim miksie energetycznym będzie wzrastać (co wynika z projektu polityki energetycznej Polski do 2050 r.), nie oznacza to, że zielone źródła mogłyby zastąpić atom.

Marcin Prusak, zastępca dyrektora zarządzającego banku DNB, uważa, że wskazany przez RWE potencjał instalacji produkujących prąd na naszych dachach należałoby podzielić przez 10, bo taka jest sprawność fotowoltaiki w naszym klimacie.

– Dlatego można przyjąć, że 12 GW da podobną ilość energii, co pół reaktora jądrowego. W tym czasie elektrownia na to paliwo będzie działała ze sprawnością niemal 100-proc. – argumentuje Prusak. Zaznacza, że jest to technologia droga. Tym tłumaczy fakt, że rząd nie wziął jej pod uwagę, projektując miks energetyczny na kolejne dekady. Uwzględnił tylko najbardziej efektywne źródło OZE, jakim jest u nas wiatr.

– Jeśli stawiać na fotowoltaikę to tylko i wyłącznie prosumencką, która będzie się opłacać w obliczu coraz wyższych cen prądu. Banki są przygotowane na finansowanie instalacji dla Kowalskich.  A dostawcy przygotowują już kompleksową ofertę dla klientów, która uwzględnia ich częściowe finansowanie i załatwianie formalności – zapowiada Prusak.

Faza testów

Przygotowując się na nadchodzący boom RWE już testuje prototypy urządzeń, które zaoferuje Polakom chcącym produkować energię z promieni słonecznych w ciągu dwóch, trzech lat.

Nie wiadomo, jaki model biznesowy przyjmie koncern i jakie produkty konkretnie zaoferuje. Wiadomo, że nie będą to same panele – bo te mają ograniczenia, lecz całe systemy, które będą obejmować rozwiązania dla tzw. inteligentnych domów, pozwalające na sterowanie urządzeniami AGD i termostatami przy kaloryferach z poziomu smartfona. Możliwe byłoby także  korzystanie z energii wytworzonej w naszej instalacji przez sąsiadów i by sąsiedzi korzystali z energii wytworzonej w naszej instalacji.

Pomysły na wykorzystanie  OZE mają też inne spółki. Energa podpisała list intencyjny z Intelem o przyszłej współpracy. Jej celem jest realizacja projektów umożliwiających wymianę informacji między np. sprzętem gospodarstwa domowego za pośrednictwem sieci. Gdańska spółka nie ujawnia szczegółów, podobnie jak PGE, którego strategia przewiduje zarządzanie źródłami rozproszonymi i magazynowaniem energii dzięki nowoczesnej infrastrukturze. Jak to się przełoży na konkretne produkty, dowiemy się zapewne przy prezentacji strategii m.in. w zakresie handlu, która ma powstać do końca roku.

Obopólne korzyści

Zdaniem Grzegorza Wiśniewskiego, prezesa Instytutu Energetyki Odnawialnej, rozwijając ten rynek koncerny mogą przyjmować różne strategie. Jedną z nich jest dzierżawienie dachów odbiorców. Drugą – zakładanie mikroinstalacji z własnych funduszy i spłacanie ich na zasadach podobnych do tych obowiązujących przy leasingu. „Walutą" mogłaby być np. nadwyżka wyprodukowanej energii, a instalacja byłaby spłacona po oddaniu do sieci określonych jej wolumenów.

Jego zdaniem skorzystają obie strony. Firmy takie jak RWE, które do tej pory gros zysków czerpały z dystrybucji, zaczną budować także segment wytwarzania na terenie, który obsługują jako dystrybutor.

– W ten sposób jako tzw. sprzedawca zobowiązany do odbioru energii od prosumentów lub jako niezależny sprzedawca energii korzystający z własnych źródeł, będą mogli kupować nadwyżki energii od gospodarstw i sprzedawać ją prawie dwukrotnie taniej do tych, którzy będą kupować prąd z sieci. Relacje cen urzędowych zakupu nadwyżek z mikroinstalacji prosumenckich  i wysokości taryf dla odbiorców końcowych wynoszą jak 140–150 zł/MWh do 280–300 zł/MWh. Spółce zmniejszą się jej nakłady na rozwój sieci – dodaje szef IEO.

Na wygranej pozycji będą też wytwórcy. Bo choć dziś  koszt produkcji 1 MWh z takiej instalacji oscyluje wokół 600 zł i jest trzykrotnie wyższy niż cena giełdowa, to już w 2020 r. za 1 MWh zapłacimy średnio 300–350 zł, a za tę z elektrowni konwencjonalnej ze względu na inwestycje – ponad 350 zł/MWh.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

a.wieczerzak@rp.pl

Jeden z czołowych europejskich koncernów widzi swoje miejsce na polskim rynku kompleksowych  systemów wytwarzania i zarządzania energią, obejmujących m.in. rozproszone źródła, takie jak instalacje wytwarzające prąd z promieni słonecznych, zwane ogniwami fotowoltaicznymi.

– Zakładamy, że w 2030 roku moc takich instalacji słonecznych w Polsce przekroczy 12 GW – mówi Filip Thon, prezes RWE Polska i członek zarządu RWE Retail.

Pozostało 92% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie