Kopalnie dotujemy nielegalnie - przyznaje Ministerstwo Przemysłu

Obecnie polskie górnictwo węgla kamiennego korzysta z pomocy publicznej w sposób nielegalny. Chcemy to zmienić, aby Komisja Europejska nie zażądała zwrotu tej pomocy – informuje Marta Jarno, dyrektor Departamentu Analiz w Ministerstwie Przemysłu. Problemem jest też nadmiar węgla i zapasy na niemal sto dni.

Publikacja: 09.05.2024 12:37

Obecnie polskie górnictwo węgla kamiennego korzysta z pomocy publicznej w sposób nielegalny

Obecnie polskie górnictwo węgla kamiennego korzysta z pomocy publicznej w sposób nielegalny

Foto: Bloomberg

Podczas panelu poświęconego branży górniczej na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach Marta Jarno z Ministerstwa Przemysłu przyznała, że stan polskiego górnictwa jest fatalny. – Co prawda, w ub.r. górnictwo odnotowało zysk, ale nie przełożyło się to w żadnej sposób na przypływ gotówki – powiedziała.

Zapasy węgla na blisko sto dni pracy

Marta Jarno dodała, że nadal największym problemem są zwały węgla. – To skutek niekontrolowanego importu węgla i pewnego niezrozumienia polskiej energetyki – powiedziała. Jak wynika z danych, na początku kwietnia w polskich kopalniach zalegało ponad 4,9 mln ton węgla, a stan zapasów paliwa węglowego w elektrowniach opalanych węglem kamiennym wynosił 4,85 mln ton.

Czytaj więcej

Spada wydobycie rekordowo drogiego polskiego węgla

– Stanowi to 214 proc. minimalnego poziomu zapasu obowiązkowego dla węgla kamiennego, obliczonego zgodnie z rozporządzeniem w sprawie zapasów paliw w przedsiębiorstwach energetycznych. Taki poziom pozwala średnio na 84 dni nieprzerwanej pracy elektrowni w przypadku nagłego zakłócenia lub zerwania łańcucha dostaw paliwa węglowego – informuje nas Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ).

Prezes Polskiej Grupy Górniczej Leszek Pietraszek przyznał, że problem nadmiaru węgla istnieje i dotyczy nie tylko kopalń, ale i elektrowni – Chcę jednak uspokoić, że nie będziemy wysyłać górników na tzw. postojowe. Już teraz zmniejszamy nasze parametry dotyczące wydobycia i zmieniamy poziom wydobycia, aby elastycznie dostosować do tego, co możemy zbyć. Pracujemy nad zbyciem tych zwałów poprzez mieszanie węgla i zapewnimy miejsca, gdzie będziemy go przekierować na inne zewnętrzne zwałowiska. Nasze place są obecnie zapełnione w ok. 85 proc. – powiedział prezes PGG. 

Czytaj więcej

Rekordowe spadki wydobycia węgla. Nowa minister przemysłu stoi przed wyzwaniem

Marta Jarno zapowiedziała współpracę z elektroenergetyką, aby wykorzystywać polski węgiel, a import stanowił jedynie niewielkie uzupełnienie dostaw, wówczas kiedy to jest niezbędne: – Musimy pamiętać, że elektrownie były budowane pod surowiec pochodzący z danej kopalni. (…) Musimy zinwentaryzować polskie kopalnie, elektrownie, jakiego węgla one potrzebują, i to wszystko ze sobą sparować.

Jak informuje MKiŚ, w 2023 r. zaimportowano do Polski łącznie ok. 16,9 mln ton węgla kamiennego, natomiast w styczniu i w lutym 2024 r. łącznie ok. 1 mln ton.

Nielegalna pomoc. Rozmowy trwają

Wielki problem to brak zgody Komisji Europejskiej na pomoc publiczną na dotowanie polskiego górnictwa węgla kamiennego. – Prawda jest taka, że obecnie dotujemy polskie górnictwo w sposób nielegalny, bo nie mamy jeszcze zgody na pomoc publiczną - mówiła Marta Jarno. - Musimy dokończyć proces notyfikacji, aby Bruksela nie przyszła do nas i zarządzała zwrotu pomocy już udzielonej. Pracujemy nad korektą złożonego wcześniej wniosku o pomoc publiczną dla polskich kopalń [złożył go jeszcze rząd PiS - red.]. Dotychczas pracowała nad tym kancelaria prawna, która nie miała doświadczenia w pracy nad wnioskami o pomoc publiczną. Teraz współpracujemy z jedną z brukselskich kancelarii prawnych, która przepracowała już 120 wniosków o pomoc publiczną. Dostrzegamy pewne ryzyko w harmonogramie w postaci wyborów do Parlamentu Europejskiego – powiedziała dodając, że umowa społeczna z branżą górniczą oraz wniosek notyfikacyjnych „rozjeżdża się” w danych dotyczących wielkości wydobycia. – Już teraz wydobywamy mniej o 5 mln ton, niż jest to w dokumentach – wskazała.

Czytaj więcej

Kopalnie nadal bez pomocy publicznej. Ale jest dobra wiadomość dla górników

Pierwsze środki z budżetu państwa na finansowanie dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych polskie kopalnie już otrzymały – mimo braku formalnej zgody Komisji Europejskiej. Była to kwota łącznie 1,6 mld zł, z czego PGG dostało 1,43 mld zł, a Południowy Koncern Węglowy (PKW – dawniej Tauron Wydobycie) – 177 mln zł. Kopalnie otrzymały te pieniądze w 2022 r.

W 2023 r. kopalnie nie zgłosiły zapotrzebowania na pomoc Skarbu Państwa. Wynikało to z bardzo dobrych wyników finansowych w 2022 r. Wówczas, w czasie kryzysu energetycznego, wynik netto największej grupy kopalń – PGG – wyniósł 2,53 mld zł. Ceny węgla biły rekordy w związku z agresją Rosji na Ukrainę. Przed kryzysem, w 2021 r., spółka odnotowała stratę rzędu 3,8 mld zł.

Wojenna hossa nie trwała jednak długo. W listopadzie 2023 r. kopalnie prognozowały lukę w przychodach w 2024 r. łącznie na ok. 7 mld zł. Z tego ok. 5,5 mld zł przypadałoby na PGG, a pozostała część – głównie na PKW. Niewielkie potrzeby zgłaszał także Węglokoks Kraj. Nowy rząd zapewnił, że te środki zostały zapewnione w tegorocznym budżecie.

Podczas panelu poświęconego branży górniczej na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach Marta Jarno z Ministerstwa Przemysłu przyznała, że stan polskiego górnictwa jest fatalny. – Co prawda, w ub.r. górnictwo odnotowało zysk, ale nie przełożyło się to w żadnej sposób na przypływ gotówki – powiedziała.

Zapasy węgla na blisko sto dni pracy

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Węgiel
JSW sięgnie po rezerwy? Słaba koniunktura zmusza to działań
Węgiel
Kiepski węgiel z importu zalega w portach. Zgubna decyzja dla polskiego rynku
Węgiel
JSW może sięgnąć po fundusz na trudne czasy. Dywidendy prędko nie będzie
Węgiel
JSW ze stratą niewidzianą od trzech lat. Firma chce poprawić rentowność
Węgiel
Rosyjskie kopalnie tracą klientów. Cuda na węglowym rynku