Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie zmiany planuje wprowadzić rząd w procesie przyłączania OZE do sieci elektroenergetycznych?
- Dlaczego branża OZE protestuje przeciwko nowej ustawie sieciowej?
- Jakie są argumenty Ministerstwa Energii na rzecz konieczności wprowadzenia nowych regulacji?
- Jakie skutki przewiduje się w związku z zaostrzeniem wymogów dotyczących przyłączeń OZE?
- Jakie są potencjalne konsekwencje dla inwestorów w kontekście praw nabytych?
- Jak zmiany mogą wpłynąć na koszty związane z przyłączeniem OZE do sieci?
Zdaniem Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR) skupiającej małe i średnie firmy z branży OZE, projekt ustawy sieciowej, który na początku stycznia przeszedł przez Radę Ministrów, to radykalna próba wyczyszczenia rynku, by uwolnić moce dla kolejnych zainteresowanych. – Projekt ten wprost uderza w rodzime przedsiębiorstwa, podnosi ryzyko inwestycyjne, co podnosi koszt kapitału oraz finalnie koszt energii. Regulacja wprowadza działanie prawa wstecz w stosunku do już rozpoczętych projektów, narusza prawa nabyte i przede wszystkim narusza zaufanie inwestorów do państwa. Proponujemy podejście oparte na weryfikację postępu projektu zgodnie z zapisami zawartych umów przyłączeniowych – pisze Izba w liście do premiera Tuska w tej sprawie. Ministerstwo Energii na zorganizowanej konferencji prasowej odrzuca te zarzuty i wyjaśnia, dlaczego ustawa w tym kształcie jest niezbędna, aby z jednej strony odblokować przyłączenia OZE do sieci, a z drugiej, aby nie obciążać za bardzo odbiorców końcowych wyższymi opłatami sieciowymi (dystrybucyjnymi).
Nie walka z rynkiem, a jego uporządkowanie
Celem projektu ustawy sieciowej jest uczynienie modelu przyłączenia OZE do sieci bardziej transparentnym, przejrzystym i prostszym. To jest pewien koszt, ale koszty są dzisiaj istotne. Płacimy je w ostatecznym rachunku za energię. – Widzimy, jak zmieniają się ceny projektów OZE z warunkami przyłączenia. To nie tylko koszty kapitału, ale także właśnie koszt przyłączy do sieci. Dzisiaj system pozwala na rozwój mniejszych, ale wyspecjalizowanych podmiotów z branży OZE. To samo w sobie jest pozytywne. Chcemy, aby system wydawania pozwoleń był jak najbardziej przejrzysty. Chcemy podłączać te inwestycje, które mają największą szansę na realizację. Chcemy uniknąć blokowania miejsca przyłączy przez projekty, które nie są rozwijane, a tylko są przedmiotem handlu. Te problemy występują nie tylko w Polsce, ale także w całej Europie – mówi Wojciech Wrochna, wiceminister energii, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.
Ile projektów ma warunki przyłączenia do sieci?
Jak wynika z danych Ministerstwa Energii, dzisiaj mamy ponad 240 GW mocy w wydanych warunkach przyłączenia do sieci. Z tej liczby ponad 150 GW to samo OZE, a 90 GW to magazyny energii. W liczbie 240 GW jest 36 GW mocy w instalacjach, które już pracują, a kolejne 50 GW to inwestycje, które z dużym prawdopodobieństwem zostaną zrealizowane. – Zakładamy więc, że w wyniku reformy przyłączeniowej nawet 150 GW mocy przyłączeniowych może zostać odblokowanych, dla tych inwestorów, którzy faktycznie chcą się przyłączyć i wybudować OZE czy magazyny energii. Są w Polsce podmioty, które na samą fotowoltaikę dysponują warunkami przyłączenia o mocy 30 GW. Mowa tylko o jednym podmiocie – wskazuje minister.
Czytaj więcej
Pakiet rozwiązań, który ma oddalić od Polski widmo nagłych wyłączeń prądu, zmierza w stronę zwięk...