Łączne nakłady inwestycyjne w latach 2026–2040 wyniosą ok. 2,7 bln zł w scenariuszu WEM i ok. 3,5 bln zł w scenariuszu WAM. Jak wylicza resort, w porównaniu do 2025 r. jednostkowe koszty samej produkcji energii mogą spaść do 8 proc. w 2030 r. i o 18 proc. w 2040 r.
Finalnie mniej OZE, a więcej atomu
Sięgnijmy jednak głębiej do dokumentu. Wówczas zobaczymy, jak bardzo wersja resortu energii różni się od tej przygotowanej przez resort klimatu. Resort energii zakłada, że w scenariuszu WAM produkcja energii z węgla kamiennego i brunatnego wyniesie 45 TWh, zaś resort klimatu zakładał, że byłoby 41 TWh w 2030 r. Co do produkcji energii na 2040 r., oba scenariusze są zbieżne i to zapotrzebowanie na węgiel będzie niemal niezauważalne. Jednak największe rozbieżności są w przypadku OZE i atomu. Resort klimatu zakładał, że w 2030 r. OZE będzie stanowiło 51,8 proc. produkcji energii w WAM. Resort energii uważa, że może to być 53 proc. Jednak na 2040 r. Ministerstwo Klimatu proponowało udział OZE na poziomie 79,8 proc., ale resort energii skorygował te szacunki do 68 proc. Dlaczego? Różnica wynika najprawdopodobniej z większej roli atomu w 2040 r. Klimat prognozował, że atom będzie odpowiedzialny za produkcję 27 TWh, ale resort energii zwiększył ten poziom aż do 44 TWh. Jest to m.in. efekt uwzględnienia małych reaktorów jądrowych w strategii. Resort klimatu nie uwzględniał tej technologii, wskazując że jest ona na zbyt wczesnym etapie i brakuje pełnych danych np. co do kosztów produkcji.
KPEiK w obu wersjach WAM i WEM trafi na posiedzenie rządu, który będzie musiał je przyjąć. Komisja oczekuje od Polski, że wskaże, który jest scenariuszem preferowanym.
Jeśli zaś chodzi o źródła wytwarzania energii elektrycznej, to scenariusz WEM w zaktualizowanym przez resort energii KPEiK przewiduje 4,9 proc. energii ze źródeł jądrowych (także SMR) w 2040 r., a także 11,8 proc. energii z elektrowni wiatrowych na morzu, 20,4 proc. z lądowych wiatraków, 49 proc. z fotowoltaiki, a także 6,4 proc. ze źródeł na węgiel kamienny. W scenariuszu WAM jest to odpowiednio: 5,9 proc. (moce w elektrowniach jądrowych), 16,1 proc. (offshore), 28,8 proc. (wiatraki na lądzie) oraz 43 proc. (fotowoltaika) i 4,6 proc. (węgiel kamienny).
Mniej energii z morskich farm wiatrowych
Resort energii zakłada także mniej niż MKiŚ energii z morskich farm wiatrowych. Resort klimatu prognozował, że w 2030 r. offshore wyprodukuje 42 TWh, a w 2040 r. nawet ponad 90 TWh. Resort energii znacząco zredukował te wyliczenia odpowiednio do 21 i 58 TWh. – Na nieco mniej morskich farm wiatrowych wpływa tzw. kwestia cenowa, a więc wysokie koszty. Nam nie zależy na tym, by obniżać ambicje klimatyczne, środowiskowe, ale widzimy, w jakich dzisiaj realiach konkurencyjności cenowej funkcjonują polskie przedsiębiorstwa i gospodarka (...), więc po prostu wyważyliśmy w obu właściwie tych scenariuszach wszystkie te interesy na rynku – powiedział Motyka.
Jednak jak zauważa Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej ogłoszony właśnie najnowszy Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu do 2030 r. z perspektywą do 2040 r. ogranicza wiatr na lądzie do 20,4 GW w scenariuszu WEM (mało ambitnym), który obecnie staje się dla Ministerstwa Energii scenariuszem wiodącym zamiast proponowanych w poprzedniej wersji KPEiK 34,5 GW w scenariuszu WAM (ambitnym i preferowanym przez ówczesnego projektanta dokumentu czyli przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska), tj. o ponad 14 GW. Z kolei w zakresie morskiej energetyki wiatrowej Ministerstwo Energii redukuje plany rozwoju do 11,8 GW z wcześniej wskazywanych 18 GW (−6,2 GW).