Obecnie około 10 proc. produkowanej w Stanach Zjednoczonych energii elektrycznej generowana jest z wiatru. W kraju działa 75 tys. turbin wiatrowych, z czego większość to wiatraki lądowe. Znajdują się one na Wielkich Równinach, w Teksasie, Kansas, Oklahomie, Iowa i Illinois. Z kolei we wschodniej części kraju stawiano morskie farmy wiatrowe.
Projekty OZE spotykają się jednak z nieprzychylnym stanowiskiem administracji Donalda Trumpa. W ostatnim czasie na przykład wstrzymana została budowa pięciu dużych farm na Atlantyku ze względu na „nadzwyczajne kwestie związane z bezpieczeństwem narodowym”. Projekty powstać miały u wybrzeży Nowego Jorku, Wirginii, Massachusetts, Rhode Island i Connecticut. Szczegóły – jak poinformowano – znajdują się w raportach tajnych. Wśród podnoszonych argumentów wskazywano już jednak zakłócanie sygnałów radarowych. Dough Burgum, sekretarz spraw wewnętrznych USA, w wywiadzie dla „Fox Business” mówił, że projekty wiatrowe „mogą utrudnić określenie, co jest przyjacielem, a co wrogiem” w amerykańskiej przestrzeni powietrznej.
Alergia na wiatr
Burgum określił odwołane projekty jako drogie i zawodne, wymagające dotacji. Tymczasem eksperci grzmią, że wstrzymanie projektów pozbawia Amerykanów od 6 do 8 GW energii rocznie. I to energii czystej. Pięć farm mogłoby zasilić w prąd miliony amerykańskich domów. Dyrektor generalny Amerykańskiego Stowarzyszenia Czystej Energii Jason Grumet w oświadczeniu napisał, że decyzje podjęte przez administrację Trumpa pokazują, że albo nie rozumie ona problemów związanych z kryzysem przystępności cenowej energii, z jakim borykają się Amerykanie, albo je ignoruje. – Wszystkie zawieszone dziś projekty przeszły rygorystyczne przeglądy bezpieczeństwa narodowego (…). Decyzja budzi niepotrzebną niepewność dla każdej firmy, która planuje inwestycje w projekty energetyczne w Stanach Zjednoczonych. W dzisiejszej Ameryce największym zagrożeniem dla niezawodnego systemu energetycznego jest zawodny system polityczny – podkreślał. Dodał, że przemysł wiatrowy na morzu zapewnia stabilną energię, generuje nowe miejsca pracy i pobudza amerykańskie firmy, które na rzecz przemysłu pracują, w tym przemysł stoczniowy.
Czytaj więcej
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump pozostaje postacią wyraźnie niepopularną w Europie, t...
Administracja nowego prezydenta pozostaje jednak głucha na argumenty branży. Prezydent zdaje się być szczególnie uczulony na wiatr. W Pensylwanii na początku grudnia mówił: „Nie chcemy wiatraków. Nie akceptujemy tego. Przepraszam. Nie lubimy rzeczy, które zabijają wszystkie nasze ptaki, a za każdym razem, gdy stawiasz to, tylko właściciel zarabia dużo pieniędzy”. „I są brzydkie” – podsumował. W przeszłości mówił też, że hałas z turbin wiatrowych „wywołuje raka” i „zabija wieloryby”. Ale i słońce jest na cenzurowanym… Energetyka słoneczna miała być jego zdaniem, obok wiatrowej, „oszustwem stulecia”. W sierpniu Agencja Ochrony Środowiska zakończyła program grantowy uruchomiony za prezydentury Joe Bidena „Solar for All” mający na celu wsparcie projektów solarnych dla obywateli.