Wyniki aukcji OZE z lat 2018 – 2021 pokazują, że pod względem kosztów wytwarzania energii wiatr na lądzie nie ma w Polsce konkurencji. W latach 2018 – 2020 inwestorzy wiatrowi zakontraktowali łącznie 161,8 TWh energii elektrycznej za 33,9 mld zł. – Zatem w ciągu 15-letniego okresu wsparcia średnia cena za 1 MW wynosi 209 zł, a prąd z wiatru kosztuje podatnika 24 proc. mniej niż trzeba było zapłacić za energię elektryczną na Towarowej Giełdzie Energii w kwietniu 2021 r. – wylicza Wojciech Sztuba, partner w TPA Poland.
Anna Kornecka, wiceminister rozwoju, pracy i technologii odpowiada w rządzie za zmiany ustawy odległościowej
Eksperci podkreślają, że w przyszłości przewaga cenowa energii z wiatru będzie dalej rosnąć, zwłaszcza jeśli zaczniemy rozwijać energetykę wiatrową na lądzie w oparciu o najnowszą, najbardziej wydajną technologię. Obecnie najwydajniejsze instalacje to turbiny o mocy zainstalowanej 5 – 6 MW, jednak obowiązujące regulacje uniemożliwiają ich budowę w naszym kraju (tzw. ustawa odległościowa wprowadziła zasadę 10H, według której farmy wiatrowe mogą być lokowane od domów w odległości nie mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości wiatraka). Autorzy raportu podkreślają, że w interesie zarówno inwestorów, jak i odbiorców energii – gospodarstw domowych i przedsiębiorstw – jest jak najszybsze złagodzenie restrykcji lokalizacyjnych dla inwestycji wiatrowych na lądzie.
– Szybki rozwój wiatru na lądzie to szansa nie tylko na „zieloną” nieobciążoną emisjami energię elektryczną dla gospodarstw domowych. To przede wszystkim droga do szybkiej elektryfikacji w takich sektorach jak ciepłownictwo, transport, czy procesy przemysłowe. Najtańsza na rynku energia z wiatru na lądzie pozwoli zdekarbonizować polską gospodarkę i bardzo pomoże zachować jej konkurencyjność na globalnych rynkach. A bonusem będzie czyste powietrze – przekonuje Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Janusz Gajowiecki, prezes PSEW
Rząd deklaruje zmianę przepisów i dopuszczenie możliwości budowy farm bliżej budynków za zgodą samorządów, ale odległość nie może być mniejsza niż 500 m. Projekt nowelizacji ustawy odległościowej trafił już do wykazu prac rządu.
– Stabilne otoczenie regulacyjne dla inwestorów, a z drugiej strony zamiana sztywnych zakazów na proces dochodzenia do konsensusu z udziałem lokalnych społeczności, to długo oczekiwana i pozytywna zmiana. Należy pamiętać, że w przypadku farm wiatrowych proces inwestycyjny jest dziś wieloetapowy i długotrwały, wymaga planowania, wielu zgód i pozwoleń zarówno administracyjnych, jak i środowiskowych. Aby więc umożliwić przyrost nowych, nowoczesnych mocy wytwórczych powinniśmy iść z duchem czasu, to jest uprościć procedury w zakresie budowy czystych źródeł odnawialnych – apeluje Karol Lasocki, z kancelarii prawnej DWF.