Bułgaria staje Rosji okoniem

Gazprom ma kolejny ból głowy. Sofia usztywnienia stanowisko w sprawie udziału w budowie Gazociągu Południowego. To reakcja na rosyjskie żądania finansowe

Publikacja: 13.09.2012 16:38

Bułgaria staje Rosji okoniem

Foto: Bloomberg

Premier Bojko Borysow ostrzegł dziś, że Bułgaria usztywni swoją pozycję w sprawie udziału w budowie Gazociągu Południowego, podała agencja AFP.

- Mam nadzieję, że prezydent Władimir Putin nie był na bieżąco w sprawie postępowania Atomstrojeksport. A jeżeli był, to zaplanowane na 9 listopada podpisanie porozumienia dotyczącego Gazociągu Południowego będzie dla niego zupełnie nie radosnym wydarzeniem - zapowiedział Borysow. Dodał, że w związku z zachowaniem Atomstrojeksport, Bułgaria będzie bronić swojego stanowiska w sądzie.

Dwa dni temu eksportowa spółka koncernu Rosatom zwiększyła do 1 mld dol. swoje roszczenia wobec Narodowej Kompanii Energetycznej Bułgarii. Chodzi o wycofanie się Bułgarów z budowy elektrowni jądrowej Bielenie, którą miał budować Atomstrojeksport. Rosjanie najpierw domagali się 58 mln dol. za już poniesione w związku z inwestycją nakłady.

Porozumienie w sprawie budowy elektrowni zostało podpisane w 2006 r. Dwa lata później Bułgaria i Rosja podpisały umowę dotyczącą udziału Bułgarii w budowie Gazociągu Południowego. Jednak w 2009 r. nowy rząd Bułgarii zapowiedział wycofanie się ze wszystkich inwestycyjnych umów z Rosją.

W końcu 2011 r. Gazprom i państwowy BEH (Bulgarian Energy Holding) powołały spółkę jv. South Stream Bulgaria AD, która ma zbudować część rosyjskiego gazociągu na terenie Bułgarii. Sofia długo nie mogła się na ten krok zdecydować. Ostatecznym argumentem była obniżka ceny rosyjskiego gazu. W zamian za zniżkę, Sofia miała w określonym czasie podpisać dokumenty, w których zobowiąże się do inwestowania w część gazociągu przełożoną na bułgarskim terytorium. A to właśnie na bułgarskim brzegu wyjdzie on z Morza Czarnego.

Ale Bułgarzy przeciągali podpisanie; w czerwcu oznajmili, że dokumenty zawierają inne parametry niż te uzgodnione. Chodzi o próbę Moskwy obniżenia taryf tranzytowych dla gazu z Rosji przez terytorium Bułgarii. Gazprom znalazł się więc pod ścianą i zgodził się sfinansować część bułgarską. Rosjanie zamierzają to potem rozliczyć w opłatach za tranzyt.

Ostateczny dokument w tej sprawie miał 9 listopada podpisać podczas wizyty w Sofii Władimir Putin.

Premier Bojko Borysow ostrzegł dziś, że Bułgaria usztywni swoją pozycję w sprawie udziału w budowie Gazociągu Południowego, podała agencja AFP.

- Mam nadzieję, że prezydent Władimir Putin nie był na bieżąco w sprawie postępowania Atomstrojeksport. A jeżeli był, to zaplanowane na 9 listopada podpisanie porozumienia dotyczącego Gazociągu Południowego będzie dla niego zupełnie nie radosnym wydarzeniem - zapowiedział Borysow. Dodał, że w związku z zachowaniem Atomstrojeksport, Bułgaria będzie bronić swojego stanowiska w sądzie.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy