Znamy datę uruchomienia Baltic Pipe. Ma być ratunkiem dla Europy

Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita", 1 października odbędzie się uroczyste i oficjalne otwarcie gazociągu Baltic Pipe. W uroczystości udział wezmą przedstawiciele rządów Danii i Norwegii, prezydent i premier Polski.

Publikacja: 19.07.2022 16:05

Znamy datę uruchomienia Baltic Pipe. Ma być ratunkiem dla Europy

Foto: PAP/Lech Muszyński

Baltic Pipe to alternatywa dla dostaw surowców energetycznych, które w związku z konfliktem trwającym za granicą Polski, wymagają szybkiej interwencji. Będzie nową drogą dostaw gazu z Norwegii nie tylko do Polski, ale i do Danii. Inwestorami są operatorzy duński Energinet i polski Gaz-System. Według planów trasa przesyłu ma zacząć działać 1 października 2022 r., a pełną przepustowość osiągnąć z początkiem 2023 r.

Ratunek na zimę

Pod koniec czerwca PGNiG poinformowało o tym, że dostawy gazu do Baltic Pipe będą zabezpieczone w postaci miksu własnej produkcji ze złóż w Norwegii oraz gazu zakontraktowanego od producentów surowca na Norweskim i Duńskim Szelfie Kontynentalnym. Częściowo rozwiąże to problem z brakiem surowców opałowych w Polsce. Jak informował rząd, gazociąg jest zakontraktowany na przesył gazu w tym roku w wysokości 5 mld metrów sześciennych, a w przyszłym roku na 10 mld metrów sześciennych.

- Na razie zakładamy, że Baltic Pipe zastąpi import z kierunku wschodniego. Czasowo rozwiąże to problem ogrzewania, pod warunkiem, że Norwegia albo Dania nie będą potrzebować go bardziej. W wówczas Polska otrzyma jedynie część zapotrzebowania – komentuje makroekonomista Marek Lachowicz.

Czytaj więcej

Lądowa część Baltic Pipe na ostatniej prostej

Węglowy niewypał

Takim rozwiązaniem zabezpieczającym polskie gospodarstwa domowe, miało być także przyjęcie dokładnie tydzień temu ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców niektórych paliw stałych. Regulacja gwarantuje możliwość zakupu opału po stałej cenie nieprzekraczającej 996,60 zł. To 1/3 ceny rynkowej tego surowca. Ale już kilkanaście dni później okazało się, że składy i dostawcy węgla nie chcą kooperować z rządem. Skarżył się na to Premier Mateusz Morawiecki.

Ekolodzy przypominają jednak, że niespełna 1 tys. złotych, to cena, jaką może osiągnąć kruszec w przypadku domieszania do niego odpadów węglowych. Na to zgodził się rząd, o czym pisaliśmy w Rzeczpospolitej w artykule Palenie odpadami legalne. W tym samym czasie górnicy już spotykały się z Ministerstwem Aktywów Państwowych, aby zaprotestować w tej sprawie. Przypomnijmy, ministerstwo Klimatu i Środowiska na początku lipca wyszło z inicjatywą „wakacji węglowych”, czyli możliwość zakupu przez 60 dni węgla niespełniającego standardów środowiskowych.

Czytaj więcej

Rząd szykuje Polaków na reglamentację gazu. To będzie trudna zima

Ekologiczny dualizm i problemy z KPO

Rozwiązanie to jednak nie sprawdziło się, pomimo założeń resortu klimatu. Pytany o powody obniżenia wymogów środowiskowych związanych ze spalaniem węgla w domach, tłumaczył, że rozwiązanie to ma wspomóc proces stabilizowania sytuacji na rynku paliw i zapewnić dostęp do paliw dla gospodarstwa domowych przed sezonem zimowym. Zadaniem ministerstwa, miała to być kontynuacja działań, które mają unormować sytuację na rynku, zwiększyć podaż i ustabilizować cenę węgla – czytamy w oświadczeniu wysłanym do Rzeczpospolitej.

Tymczasem osiągnięto odwrotny efekt. Węgla brakuje i tego czystego i zanieczyszczonego. Do tego jak wskazuje Ryszard Pazdan, ekspert BCC ds. polityki środowiskowej, minister środowiska Gospodarczego Gabinetu Cieni BCB, przyjęciem tej ustawy naruszono zasady warunkujące dostęp do jakichkolwiek środków unijnych w tym przede wszystkim w KPO. - Trudno sobie wyobrazić wiarygodne przeprowadzenie oceny zasad nieczynienia poważnej szkody dla środowiska (DNSH) w sytuacji zwiększonych emisji zanieczyszczeń powietrza – tłumaczy ekspert.

Czytaj więcej

„Czeka nas trudna zima” - ekspert nie ma wątpliwości

Ekologia do zamrażarki?

- Sytuacja zmieniła się zbyt drastycznie. W debacie o klimacie ciągle tłumaczy nam się, że powinniśmy poświęcić swój komfort by ratować planetę. Może przez jedną zimę możemy poświęcić swój komfort, by uratować mniej zamożnych rodaków – mówi Marek Lechowicz. Jak tłumaczy, najuboższa część społeczeństwa nie myśli o ogrzewnictwie z uwzględnieniem koncepcji takich jak zanieczyszczenie środowiska, czy emisja pyłów. - Ludzie chcą, żeby zimą było im ciepło. Po prostu. Jeżeli będzie ich stać, to napalą węglem. Jeżeli nie, wszystkim, co wpadnie im w ręce: oponami, śmieciami czy ubraniami teściowej – mówi ekspert. Dlatego zdaniem eksperta, dotychczasowe strategie reform sprzyjające ekologii, należałoby na chwilę zawiesić na kołku.

Według eksperta to oczywiste, że poluzowanie norm jakościowych spowoduje, że prędzej czy później, na rynek trafi węgiel niskiej, jakości. - Jaka jest jednak alternatywa? Niespecjalnie ją widać. Wymiana pieców na gazowe nie jest panaceum na dolegliwości ciepłownictwa, poza tym nie da się jej dokończyć w odpowiednim czasie. W wyniku machinacji Rosji, gaz jest ponadto potwornie drogi i mogą wystąpić jego niedobory – prognozuje Lachowicz.

Zdanie to podziela też Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego. – To spowoduje dramatyczne pogorszenie, jakości powietrza w nadchodzącym sezonie grzewczym, ale również bardzo zwiększa ryzyku utraty środków unijnych na Krajowy Program Odbudowy przeznaczonych na poprawę efektywności energetycznej polskich domów. Z jednej strony rząd prowadzi programy typu Czyste Powietrze, ale z drugiej poluzowuje standardy. Najwyższy czas na coś się zdecydować. Słuszny wybór jest tylko jeden - dodaje ekolog.

Czytaj więcej

Symboliczne gazowe połączenie Polski i Danii stało się faktem

Baltic Pipe to alternatywa dla dostaw surowców energetycznych, które w związku z konfliktem trwającym za granicą Polski, wymagają szybkiej interwencji. Będzie nową drogą dostaw gazu z Norwegii nie tylko do Polski, ale i do Danii. Inwestorami są operatorzy duński Energinet i polski Gaz-System. Według planów trasa przesyłu ma zacząć działać 1 października 2022 r., a pełną przepustowość osiągnąć z początkiem 2023 r.

Ratunek na zimę

Pozostało 93% artykułu
Gaz
Gazprom nie zapłaci dywidendy. Wartość rosyjskiego koncernu pikuje
Gaz
PGE i Polimex Mostostal rozmawiają o gazowych opóźnieniach. Znamy szczegóły
Gaz
Mamy nowy Gazprom? UE znów uzależniona od jednego potężnego dostawcy gazu
Gaz
Bułgaria pozywa Gazprom. Chce 400 mln euro odszkodowania
Gaz
Viktor Orban znów grozi Unii Europejskiej. Teraz broni rosyjskiego LNG