Waszyngton nie ukrywa zaniepokojenia perspektywą kontroli Rosjan nad DEPA. Gazprom podniósł poprzeczkę cenową bardzo wysoko, co podkreśla poważne zainteresowanie geopolityczne Rosji tą transakcją" - cytuje grecką gazetę gospodarczą Imerisia, agencja Nowosti.
W grudniu w świat poszła informacja, że Grecja ma wielkie zasoby gazu ziemnego, które starczyłyby na spłacenie wszystkich greckich długów. Dziś Grecja kupuje za granicą surowce energetyczne. W ubiegłym roku import kosztował 11 mld euro. Gaz Grecy kupili m.in. w Gazpromie (2,9 mld m3 w 2011 r).
„Waszyngton zapowiedział greckiemu rządowi, że wybór inwestora dla DEPA nie powinien zrobić z kraju zakładnika energetycznego - wskazując na Gazprom, który obecnie już pokrywa 80 proc. greckiego zapotrzebowania na gaz.
Jednak kredytodawcy Grecji w Unii są zainteresowani sprzedażą DEPA po najwyższej cenie. Podobnie myśli grecki rząd.
I taka jest oferta Gazpromu. Bije ona propozycje dwóch innych chętnych - rosyjskiego Negusneftu (grupa Syntez); dwóch greckich holdingów i azerskiego państwowego koncernu Socar.
Grecka firma jest uczestnikiem rosyjskich projektów, m.in. Gazociągu Południowego. To krajowy monopolista w dostawach gazu do największych greckich przedsiębiorstw, fabryk, instytucji. Ma też 51 proc. udziałów w gazowych spółkach detalicznych i dostawczych dla małego i średniego biznesu. Gaz importuje z Rosji rurociągami przez Bułgarię i Turcję; oraz kupuje LNG poprzez terminal Revithoussa w Salonikach.
Roczne obroty są na poziomie 1 mld euro. W rękach państwa znajduje się teraz 65 proc. akcji; reszta należy do koncernu Hellenic Petroleum. Na sprzedaż zostały wystawione 100 proc. akcji DEPA. Oprócz tego Grecja sprzedaje też większościowy pakiet akcji operatora systemu gazociągów - spółkę DESFA.
Sytuacja staje się coraz bardziej gorąca. Grecka agencja prywatyzacyjna już dwa razy przekładała ogłoszenie finalistów przetargu. Kredytodawcy Aten domagają się natomiast sprzedaży aktywów państwowych jak najszybciej i najdrożej.