Musimy trafnie wybrać. Siła tkwi w różnorodności

Sprawy energetyki nie tylko nie tracą na znaczeniu, ale wręcz zyskują z przyczyn oczywistych - mówi dr hab. Roman Szwed, fizyk, prezes Atende SA.

Publikacja: 09.05.2014 12:28

Czy odnosi pan wrażenie, że sprawy energetyki w Polsce nie tracą na aktualności, bo niewiele udało się do tej pory poprawić, a niepewność, czy idziemy w dobrym kierunku, rodzi coraz większą irytację?

Roman Szwed:

Sprawy energetyki nie tylko nie tracą na znaczeniu, ale wręcz zyskują z przyczyn oczywistych. Ale nawet gdybyśmy zapomnieli o kryzysie ukraińskim, to nie należałoby tracić ich z pola widzenia. Decyzji co do kierunku, ?w którym idziemy w zakresie energetyki, nie należy podejmować pochopnie, ale także nie należy zwlekać zbyt długo. Najważniejsze, żeby raz podjęte decyzje miały charakter długofalowy ?i posiadały gwarancje stabilności. Inwestycje ?w energetykę wymagają szczególnej stabilności prawa, zasad podatkowych ?i innych ważnych regulacji, ze względu na długi okres realizacji takich inwestycji ?i jeszcze dłuższy okres spłaty. Najgorsze, co może się zdarzyć, to częsta zmiana decyzji, nagłe pomysły dodatkowego opodatkowania etc. Takie działania muszą budzić irytację, ?nie powinny się zdarzać.

Gdzie tkwi przyczyna, że ciągle aktualnym pytaniem jest: ?co dalej z rynkiem energii ?w Polsce?

Do pewnego stopnia ?to naturalne, że tak ważne decyzje, decydujące ?o przyszłości kraju, są podejmowane z dużą ostrożnością i wymagają dokładnych analiz i przemyśleń. Może warto sobie uświadomić, że cywilizacja, w której żyjemy, wymaga stabilnych źródeł energii, bez których po prostu zginie. Z drugiej strony rabunkowa, bezrozumna eksploatacja wszystkich możliwych zgromadzonych na Ziemi surowców paliwowych może doprowadzić ?do takiego zniszczenia środowiska naturalnego, ?że cywilizacja także może zginąć. Jednocześnie musimy sobie zdawać sprawę z zasady ciągłości. Nie da się pewnych procesów zatrzymać ?z dnia na dzień, musimy pozyskiwać energię jutro ?w podobny sposób, jak to czynimy dzisiaj, węgiel przez wiele lat musi być podstawowym źródłem energii w Polsce, musi być zachowana ciągłość procesów. Cała ta układanka, jak widać, ?nie jest prosta, ale do opanowania – pod warunkiem stosowania odpowiedniej metodyki dochodzenia do rozwiąza- nia i rezygnacji z popu- listycznych podpowiedzi.

Można odnieść wrażenie, że ?w Polsce toczy się batalia o to, które źródła energii są lepsze lub gorsze, wydajne lub nie, tanie czy drogie. Decyzje podejmują politycy. Czy to nie rynek powinien decydować?

Energetyka jest na tyle ważną dziedziną dla kraju, że trudno przypuszczać, aby najważniejsze decyzje nie były podejmowane przez najwyższe gremia polityczne. Musimy mieć wiarę, że politycy przy podejmowaniu decyzji będą uwzględniać zarówno polski rynek, jak i wskazania wynikające z postępu naukowo-technicznego, ?ale także bacznie będą się przyglądać podobnym rozwiązaniom na innych rynkach. Nikt polityków ?nie zastąpi w ustanawianiu stabilnego prawa regulującego na przykład możliwość produkowania energii ze źródeł odnawialnych, finansowego zabezpieczenia długofalowych inwestycji energetycznych związanych z bezpieczeństwem energetycznym kraju, ?ale rozstrzygnięcie, które dokładnie źródła energii są lepsze, powinno podlegać grze rynkowej. W ogóle powinniśmy unikać przeciwstawiania sobie różnych sposobów pozyskiwania energii. Siła tkwi w różnorodności, ?bo może się okazać, że niespodziewana innowacja technologiczna stwarza nowego lidera, jeśli chodzi ?o pozyskiwanie energii.

Czy w Polsce brakuje otwartości na nowe rozwiązania? Paliwa kopalne wkrótce przejdą do historii. Dlaczego tak słabo ufamy źródłom energii, które nie zawiodły w innych krajach?

Myślę, że w Polsce brakuje wiedzy na temat innowacyjnych rozwiązań energetycznych, a może inaczej, ta wiedza jest, ?ale się po nią nie sięga wystarczająco często. Występuje syndrom zagrożenia. Jeśli ktoś reprezentuje np. sektor węglowy, to często, słysząc ?o energetyce jądrowej lub źródłach odnawialnych, ?z definicji jest na „nie", i to samo dotyczy zwolenników energetyki odnawialnej. Otóż gdybyśmy przypomnieli sobie o zasadzie ciągłości, to widać, że musi istnieć i rozwijać się ?i jedno, i drugie. Trzeba zauważyć, że w porównaniu z innymi krajami poziom różnorodności źródeł ?i sposobów wytwarzania energii w Polsce jest żenująco niski, ze względu na historyczną przewagę węgla. Powinno to ulegać zmianie. Z wykształcenia jestem fizykiem i dlatego może łatwiej mi widzieć pewne procesy zachodzące także na rynku energetycznym. Wszystkie paliwa, które znajdują się na planecie, mają ograniczone zasoby. Otóż wystarczy zrobić eksperyment myślowy i wyobrazić sobie świat za kilkadziesiąt, ?a może za ponad 100 lat. ?Na Ziemi nie ma już paliw kopalnych, bo wszystko spaliliśmy. Nie ma czego spalać, żeby uzyskać energię, a... Słońce świeci. Słońce będzie podobnie jak teraz świecić jeszcze kilka miliardów lat – daje to prawdziwe poczucie bezpieczeństwa energetycznego. Wystarczy tylko umieć czerpać energię ze światła słonecznego. Ale co się stanie, jeśli np. wybuchnie wulkan albo nastąpi zderzenie z kometą, Słońce zostanie zasłonięte na jakiś czas i nie będzie się dało pozyskiwać energii z jego światła? Na taką okazję należałoby mieć alternatywne źródła energii, np. energię jądrową. Ten eksperyment myślowy pokazuje nam sytuację w odległej przyszłości, znaczy nie tak bardzo odległej, bo może dotyczyć już naszych dzieci. W tej przyszłości sprawa jest jasna, dominującą metodą pozyskiwania energii będzie fotowoltaika i energetyka jądrowa – są to także ekologicznie sposoby pozyskiwania energii bez szkodliwego wpływu na środowisko. Powyższy obrazek jest oczywiście uproszczeniem, niemniej mając taki obrazek przed oczyma, możemy posuwać się wstecz w czasie np. co 20 lat w stronę naszych czasów i pytać, jak energetyka będzie wtedy wyglądać, pamiętając o zasadzie ciągłości. Czy wtedy nie okaże się, że odpowiedzi na niektóre pytania narzucają się same? Czy możemy sobie pozwolić np. na nieposiadanie żadnych doświadczeń ?z energetyką jądrową, skoro jesteśmy na nią skazani? Wszyscy wokół nas już tę wiedzę i umiejętności mają. Czy możemy bagatelizować rolę energetyki odnawialnej, w szczególności fotowoltaiki, ale także energii wiatrowej? Czy możemy ignorować konieczność stworzenia rozważnej strategii zastępowania naszego głównego źródła energii, ?a mianowicie węgla, łącznie z całą strategią dotyczącą polityki socjalnej itd.? Ważnym elementem ?takiej strategii jest takie zaplanowanie zmian w okresie kilku dziesięcioleci, aby żadna grupa społeczna nie ucierpiała na tej zmianie, co jest możliwe, ale tylko wtedy, gdy będzie się ?to robić świadomie ?i z wyprzedzeniem.

Czy nasze zapóźnienie wynika ze strachu przed nieznanym, ?z braku doświadczenia czy może niekończąca się dyskusja o przyszłości energetyki ?w Polsce jest grą interesów?

Myślę, że nasze zapóźnienie bierze się głównie w tego, ze jesteśmy nadal i będziemy jeszcze długo krajem węgla. Jest to notabene powód do dumy, węgiel to wspaniały surowiec, a ludzie pracujący przy węglu budowali dobrobyt kraju. Było łatwo, więc nie było przymusu poszukiwania innych sposobów pozyskiwania energii. Sytuacja się zmienia i planując przyszłość naszej energetyki, powinniśmy ?z jednej strony planować rozsądną kontynuację energetyki opartej na węglu, ale jednocześnie tworzyć alternatywne sposoby pozyskiwania energii najlepiej w taki sposób, żeby móc użyć jak najwięcej zasobów uwalnianych stopniowo z ograniczanej energetyki węglowej. Ten proces w perspektywie dziesięcioleci jest nieunikniony.

Kto najbardziej cierpi z powodu ciągle żywej dyskusji nad wyborem kierunków?

Dyskusja jest zjawiskiem pozytywnym, ale przeciągające się dyskusje są nieszczęściem. Wszyscy tracimy na niepotrzebnej zwłoce, ale najbardziej traci polski biznes, ponieważ nie jest w stanie zaplanować rozsąd-nie działań. Ale, żeby nie zabrzmieć zbyt pesymis- tycznie, warto zauważyć, że przynajmniej niektóre regulacje zostały właśnie uchwalone, wiec jest nadzieja, że także kluczowe decyzje np. ?co do inwestycji w nowe potrzebne źródła energii zostaną wkrótce podjęte.

Czy stać nas na brak rozstrzygnięć energetycznych?

Oczywiście nie stać nas. Musimy wybrać, i to trafnie. Nie stać nas na marnotrawstwo energii, co jest oczywiste. Musimy także przebudowywać sieci przesyłowe i kompletnie zmienić infrastrukturę dystrybucji energii. Inteligentne opomiaro- wanie, czyli liczniki będące w stanie mierzyć niemal online pobór energii u końcowych użytkowników ?z możliwością aktywnego sterowania siecią energe- tyczną u użytkownika, powinny wkrótce stać się standardem. Bez tego typu innowacji nie będzie możliwe korzystanie ?z rozproszonych źródeł energii, ale także ekonomiczne wykorzystanie tradycyjnych elektrowni. Precyzyjny pomiar i sterowanie dystrybucją daje szanse na obcięcie pików poboru energii, co z kolei daje szanse na olbrzymie oszczędności. Na szczęście to się aktualnie w kraju dzieje, poniekąd za sprawą dyrektywy unijnej, która wymaga wprowadzenia inteligentnego opomiaro- wania do roku 2020. ?Tak samo jak nie stać nas ?na brak rozstrzygnięć ?w kluczowych kwestiach dotyczących strategii energetycznej, tak nie stać nas na zwłokę we wdrażaniu systemów informatycznych, które są niezbędne ?do możliwości korzystania ?z odnawialnych źródeł energii i generalnie poprawnej jej dystrybucji. Mam więc nadzieję, że nadchodzą dobre czasy ?dla firm informatycznych specjalizujących się ?w rozwiązaniach ?dla energetyki.

—dsp

Czy odnosi pan wrażenie, że sprawy energetyki w Polsce nie tracą na aktualności, bo niewiele udało się do tej pory poprawić, a niepewność, czy idziemy w dobrym kierunku, rodzi coraz większą irytację?

Roman Szwed:

Pozostało 98% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie