Węglowe bloki w Europie okazały się zamkami na piasku

Bloomberg

Niewiele ponad 21 proc. z planowanych w Europie przed laty ponad 49 GW mocy węglowych rzeczywiście powstało. Zrezygnowano z budowy 37,8 GW, a 1,1 GW pozostało na papierze.

W sferze wirtualnej pozostały wszystkie elektrownie węglowe planowane w Wielkiej Brytanii. W Polsce odsetek rezygnacji wyniósł aż 75 proc., a w Niemczech 70 proc. – wylicza ośrodek Oxford Smith School w raporcie, w którym przeanalizowano plany inwestycyjne europejskich spółek energetycznych w latach 2005–2008 i ich późniejsze wykonanie.

Przy czym równie ważne jest to, co się działo z 12 wybudowanymi elektrowniami. W przypadku większości nastąpiła utrata wartości. Konieczne były odpisy, które pogłębiły trudną sytuację finansową koncernów.

Powodem rozdmuchanych węglowych planów inwestycyjnych były błędne założenia dotyczące przyszłego wzrostu zapotrzebowania na moce oraz dalszych spadków cen węgla. Prognozy zweryfikował kryzys skutkujący spadkiem zużycia energii i dynamiczny rozwój odnawialnych źródeł energii, które przyczyniły się do obniżenia cen hurtowych. – Dziś dla rynku azjatyckiego, zarówno elektrowni, jak i inwestorów, konsekwencje są jasne: nowe inwestycje w węgiel nie są opłacalne. To paliwo okazało się wrażliwe na zaburzenia na rynku globalnym, zwiększając ryzyko inwestycyjne – twierdzi Ben Caldecott, dyrektor programu ds. zrównoważonego finansowania Oxford Smith School i główny autor raportu.

W Polsce mimo zamrożenia części projektów zdecydowano o realizacji będących dziś w budowie ok. 4,2 tys. MW nowych mocy węglowych (paliwo brunatne i kamienne). Zakładane na etapie decyzji inwestycyjnych ceny energii znacząco odstają od rzeczywistości. Nikt już nawet nie ukrywa, że te bloki bez mechanizmu wsparcia tzw. rynku mocy sobie nie poradzą.

Mimo to Energa wydaje się bardziej zdeterminowana, by nawet bez regulacyjnego wsparcia realizować blok węglowy w Ostrołęce.

– Branża energetyczna nie może bez obaw myśleć o przyszłych inwestycjach węglowych. Nadal nie jest jasne, jaki będzie kształt rynku mocy (wsparcia dla wytwórców konwencjonalnych) i czy ten mechanizm będzie impulsem do budowy bloków węglowych czy raczej gazowych – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii, pytana o plany rozbudowy Ostrołęki.

Jej zdaniem rosnące u nas, po wyłączeniu niemieckich elektrowni jądrowych, ceny energii (nawet do prognozowanych kiedyś 240 zł/MWh) mogą zachęcić rząd do powrotu do zamrożonych przed laty projektów węglowych. Jednak jest ryzyko, że ten wzrostowy trend nie utrzyma się na tyle długo, by nowe moce się spłaciły.

Mogą Ci się również spodobać

PGG: Związkowcy odrzucili propozycję zarządu

Związki zawodowe, działające w Polskiej Grupie Górniczej, odrzuciły propozycję zarządu spółki zakładającą obniżenie wymiaru ...

Wstrzymane dostawy brudnej rosyjskiej ropy do rafinerii w Polsce.

Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych PERN Przyjaźń wstrzymało dostawy brudnej rosyjskiej ropy do polskich rafinerii. ...

Gazoport ruszy z dwuletnim poślizgiem

Komercyjne dostawy skroplonego gazu LNG z Kataru do Świnoujścia będą mogły rozpocząć się najwcześniej ...

Polska wygrała spór z KE w sprawie gazociągu OPAL

Trybunał Sprawiedliwości UE przyznał rację Polsce w sporze z Komisją Europejską. Niesłusznie pozwoliła ona ...

Duże zmiany na wysokich stanowiskach w Grupie Energa

Dotychczasowa wiceprezes Energi oraz p.o. prezesa, Alicja Barbara Klimiuk, została szefową firmy Energa Operator. ...

Kościół wycofuje się z inwestycji w węgiel

The Global Catholic Climate Movement, koalicja 40 instytucji finansowych powiązanych z Kościołem Katolickim, ogłosiła, ...