„Z powodu braku dostaw ropy na poprzednim poziomie, konieczności optymalizacji źródeł dostaw, wykorzystujemy technologiczną ropę z rurociągu „Przyjaźń”. To nasza ropa, znajduje się w naszych rurach i na naszym terytorium” – wyjaśnił agencji Nowosti przedstawiciel Bielnieftiechim – białoruskiego operatora naftociągu „Przyjaźń”.

Czytaj także: Łukoil wycofuje swoją ropę z Białorusi

Firma zapewnia, że cała operacja nie wpłynie na płynność tranzytu do klientów w Europie. „Te działania dotyczą tych nitek, które nie uczestniczą w tranzycie. W żaden sposób nie wpłynie to na tranzyt” – zapewnił przedstawiciel Bielnieftiechim.

Strona białoruska poinformowała o swoich działaniach rosyjski Transneft – monopolistę w przesyle rosyjskiej ropy na eksport. Rosjanie potwierdzili otrzymanie zawiadomienia Białorusinów.

– To na razie nie ma wpływu na tranzyt przez Białoruś. Jest to strata mocy przesyłowych do białoruskich rafinerii – wyjaśnił przedstawiciel Transneft dla agencji TASS.

Kontrakty między rosyjskimi koncernami naftowymi a Białorusią zakończyły się z końcem 2019 r. Nowych strony nie podpisały. Białoruś dalej chce kupować ropę za 83 proc. ceny rynkowej, ale Rosjanie już się na to nie godzą. W styczniu Mińsk musiał importować drogą ropę z Norwegii (80 tys ton), kupił też 250 tys. ton od jedynej rosyjskiej firmy, która zgodziła się sprzedać surowiec bez marży (Safmar miliardera Giceriewa). To blisko siedem razy mniej niż wyniósł białoruski import rosyjskiej ropy w styczniu 2019 r.

Ostatnie rozmowy 7 lutego prezydentów obu państw nic tu nie zmieniły. Rosyjska ropa płynie jedynie przez, a nie ma Białoruś.