Gość przyznał, że odnawialna źródła energii mogą być alternatywą dla bezemisyjnej produkcji ciepła.
- Ubóstwo energetyczne to główny problem w Polsce. Ludzie używają kiepskich pieców, bo nie stać ich na dobre, drogie paliwo. Jedynym rozwiązaniem jest obniżeni kosztów energii. Tu rozwiązaniem są odnawialne źródła energii - mówił Klimczak.
Zaznaczył, że wykorzystanie fotowoltaiki z pompami ciepła stwarza możliwość budowy modelu zeroemisyjnych domów. - Jest to przyszłość, która uwalnia nas z ubóstwa energetycznego i pozwala ludziom na wykorzystanie energii słońca do ogrzewania domu – ocenił.
Jak patrzymy, że taka instalacja kosztuje 50-70 tys. zł, wydaje się, że nie stać nas na to. - Jednak w ogóle nie patrzymy od strony kosztów eksploatacji, które są zdecydowanie niższe, mogą wynosić 0 – mówił gość.
- W przypadku fotowoltaiki przy kredycie 10-letnim i zerowym wkładem własnym, oszczędności są wyższe od raty. Po spłacie ta instalacja działa już za darmo – dodał.
Weźmy przykładową instalację fotowoltaiczną za 25 tys. zł. Kiedy mamy kredyt rozłożony na 10 lat, możemy zaoszczędzić miesięcznie ok 200 zł, a rata może wynosić 180 zł.
- Jestem zwolennikiem finansowania zwrotnego, bo wtedy mocno patrzymy na efekty. Nie realizujemy inwestycji, które nie mają sensu. System pomocy w formie pożyczek jest lepszy i bardziej sprawiedliwy dla rynku - tłumaczył Klimczak.
W przypadku budowy nowych domów taką instalację można wykonać za 50 tys. zł. - Oszczędzamy kilka tysięcy rocznie na zakupie gazu czy węgla – wyliczył.
Gość przyznał, że dla nowo projektowanych domów, które spełniają określone normy, sam piec elektryczny może być korzystny.
- Problemu smogu jednak w ten sposób nie rozwiążemy – ocenił.
- Osoby, które palą byle czym, z reguły mieszkają w domach, które mają zużycie na poziomie 100-200 kWh na metr w skali rocznej. Ich nie stać na takie ogrzewanie – dodał.
Ogrzewanie prądem jest najdroższym z możliwych wariantów.- W przypadku wykorzystania pompy ciepła zmienia to kalkulacje, bo zużywamy 3 razy mniej prądu - podał Klimczak.
Zastanawiamy się w Polsce nad budową elektrowni jądrowej.
- Nie jestem przeciwnikiem atomu od strony bezpieczeństwa. Warto jednak pamiętać, że podejmując dzisiaj decyzję o budowie elektrowni to inwestycja zakończy się za 10 lat. Technologia powoduje, że za ten czas będziemy w zupełnie innej rzeczywistości. Trudno powiedzieć jaki to będzie miało wpływ na standardowy model energetyki, ale na pewno w ten sposób betonujemy rynek na 40-50 lat – ocenił gość.
- Powinniśmy referować rozwiązania, które czynią nas elastycznymi. Budowa elektrowni atomowej powoduje, że nie jesteśmy elastyczni. Za 15 lat może się okazać, że taka elektrownia nie ma sensu i będzie warto ją zamknąć, bo będziemy mieli inne, tańsze źródła energii elektrycznej - dodał.
Klimczak uważa, że przełom w energetyce i to co w najbliższych kilkunastu latach się stanie będzie rewolucją. - Trudno przewidzieć w którą stronę to pójdzie, ale na pewno dzisiejszy model oparty na węglu nie będzie miał racji bytu – mówił.