Polska Grupa Energetyczna, największy wytwórca energii w naszym kraju, przyśpiesza prace nad budową tzw. instalacji CCS, która będzie wychwytywać i gromadzić pod ziemią dwutlenek węgla. Projekt ma się przyczynić do zmniejszenia emisji tego gazu w Polsce. Spółka wybrała już lokalizację składowiska gazu. Od 2009 r. prowadziła prace geologiczne w regionie łódzkim.
– Zespół doradców i ekspertów zarekomendował strukturę Wojszyce, zlokalizowaną w północnej części województwa łódzkiego – mówi „Rz" Beata Nawrot-Miler, rzeczniczka PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Firma planuje wykonać na tym terenie od dwóch do czterech otworów badawczych.
CO2 wydobywający się z należącej do PGE Elektrowni Bełchatów będzie transportowany specjalnym rurociągiem do podziemnego zbiornika w rejonie Wojszyc. Jednocześnie PGE ogłosiła przetarg na wykonawcę prac przygotowawczych do budowy rurociągu.
Według wstępnych szacunków cała instalacja pochłonie 600 mln euro (około 2,5 mld zł), z czego 180 mln euro popłynie ze środków unijnych.
Zdaniem Andrzeja Siemaszki, dyrektora Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych UE, prace, jakie prowadzi PGE, świadczą o tym, że inwestycja nabiera tempa. – Technologia CCS może się dziś wydawać droga, ale Polska jako kraj węglowy musi przetestować, czy jest bezpieczna i opłacalna – przekonuje Siemaszko. Tłumaczy, że w przyszłości Polska mogłaby wręcz zarobić na CCS, gdyby się okazało, że magazynowany pod ziemią dwutlenek węgla przyspiesza wydobycie gazu łupkowego (np. CO2 zatłaczany w złoża po gazie konwencjonalnym „wypycha" go szybciej na powierzchnię).
Pomysł składowania CO2 pod ziemią nie wszystkim się podoba. – To bomba ekologiczna – przekonuje Jerzy Walosik, prezes Europejskiego Stowarzyszenia Ochrony Środowiska. Jego zdaniem istnieje zbyt duże ryzyko, że wtłoczony pod ziemię gaz będzie się ulatniał. – To stanowi ogromne niebezpieczeństwo dla okolicznych mieszkańców – ostrzega Walosik. Tymczasem PGE przekonuje, że instalacja będzie bezpieczna. Pułapki przeznaczone do składowania CO2 będą bowiem tak wybierane, żeby zapewnić zatrzymanie CO2 w postaci czystej przez przynajmniej tysiąc lat. W tym czasie ogromna większość dwutlenku węgla rozpuszcza się w solance i przekształca w minerały tworzące skałę, a zatem ulega on rozpadowi.
Kraje unijne nie mają spójnej polityki dla CCS. Z jednej strony UE chce, by nowe moce węglowe powstawały tylko z CCS, a z drugiej strony np. Austria wprowadziła zakaz składowania CO2 pod ziemią.
—kbac
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki b.oksinska@rp.pl