Nacisk na wykup akcji, a nie na projekty o niskiej stopie zwrotu

Mantrą dla firm surowcowych jest w tym roku pytanie: Jak nie wydawać pieniędzy?

Publikacja: 09.07.2013 14:38

Nacisk na wykup akcji, a nie na projekty o niskiej stopie zwrotu

Foto: Bloomberg

W ślad za spadającymi cenami surowców, w tym zwłaszcza metali, spada również zaufanie inwestorów do firm tej branży, inwestujących w projekty o coraz mniejszej perspektywie zysku. Zwalniani są szefowie wielkich koncernów wydobywczych, a nowi obiecują cięcia w wydatkach inwestycyjnych. W przypadku dużych firm naftowych i gazowych sytuacja wygląda jednak inaczej po obu stronach Atlantyku.

Nawet jeśli ceny ropy nie ucierpiały tak bardzo jak w przypadku niektórych metali, wysokie koszty poszukiwania i wiercenia na nowych złożach zaczynają zbierać swe żniwo. Zwroty z kapitału zainwestowanego w 30 największych na świecie koncernach naftowych spadły w 2012 roku do 9 proc., wynika z badań przeprowadzonych przez Citigroup. Odsetek ten może w 2015 r. spaść do 8 proc., jeśli ceny ropy Brent pozostaną w okolicach 100 dol. za baryłkę, pozostawiając firmom niewielkie, o ile nie zerowe, marże.

W Stanach Zjednoczonych presja akcjonariuszy na ograniczanie przez spółki nieopłacalnych inwestycji wymusiła na takich firmach jak Hess i Apache obietnice sprzedaży aktywów i zwiększonego wykupu własnych akcji. 14 notowanych na giełdzie północnoamerykańskich spółek branży energetycznej dokonało w tym roku istotnych zmian w składzie kierownictwa i strategii, zauważa J.P. Morgan Chase.

Ale ten rewolucyjny duch nie dotarł jak dotąd do największych europejskich spółek naftowych, które w dalszym ciągu koncentrują się na wprowadzaniu oszczędności bez ograniczania wysokiej produkcji. Już obecnie najwięksi europejscy gracze tej branży – Royal Dutch Shell, Total, BP, Eni, Repsol, OMV i Statoil –przeznaczają 54 proc. wydatków inwestycyjnych na utrzymanie spadku rocznej produkcji na poziomie 4-5 proc., podczas gdy za oceanem spadek ten jest dwucyfrowy, twierdzi Goldman Sachs.

Nowe projekty wyglądają mało opłacalnie. 18 proc. z inwestycji kapitałowych europejskich potentatów branży naftowej przeznaczanych jest na projekty, które zysk mogą przynieść jedynie przy utrzymaniu się ceny ropy powyżej 80 dol. za baryłkę, ocenia Goldman. W przypadku spółek Total i Royal Dutch Shell odsetek ten wynosi niemal jedną czwartą wydatków.

Inwestorzy z większym uznaniem reagują na bardziej radykalne zmiany w strategii amerykańskich koncernów naftowych, przyjęte w odpowiedzi na spadek cen. Prognozy dla tych firm na 2013 rok mieszczą się w przedziale 10,4–1 2,6-krotności zysku, zgodnie z szacunkami Factset. W przypadku europejskich koncernów naftowych prognozy wskazują natomiast na przedział 7,4–9 ,7-krotności zysków, nie licząc BG Group, która jako jedyna jak dotąd w Europie spółka naftowa ogłosiła strategię mającą na celu zapewnienie większych zysków akcjonariuszom. Prognoza dla tej spółki wskazuje na 13,7-krotność zysku.

Europejskie firmy powinny przeprowadzić podobne radykalne zmiany w strategii, jak to zrobiły ich odpowiedniki w USA. Skupiając się wyłącznie na projektach o wysokiej stopie zwrotu i większych wydatkach na wykup akcji Shell mógłby podnieść produkcję w skali rocznej, w przeliczeniu na jedną akcję, z obecnych -0,5 proc. do 0,9 proc. w ciągu najbliższych pięciu lat, twierdzi Goldman. Podobny wskaźnik dla koncernu Total mógłby wynieść 2,6 proc. rocznie, zamiast obecnego -0,1 proc..

Takie posunięcia oznaczałyby jednak konieczność fundamentalnej zmiany strategii. Kierownictwa firm naftowych muszą pogodzić się z faktem, że ograniczanie produkcji niekoniecznie musi być zjawiskiem złym. Inwestorzy powinni natomiast przełamać swoją tradycyjną niechęć do kwestionowania decyzji firm, hołubionych często także przez rządy poszczególnych państw.

Inwestowanie dużych ilości pieniędzy w projekty o niskiej stopie zwrotu może skłonić akcjonariuszy do większych nacisków na zmiany w zarządzaniu spółkami naftowymi.

Andrew Peaple

tłum. tk

W ślad za spadającymi cenami surowców, w tym zwłaszcza metali, spada również zaufanie inwestorów do firm tej branży, inwestujących w projekty o coraz mniejszej perspektywie zysku. Zwalniani są szefowie wielkich koncernów wydobywczych, a nowi obiecują cięcia w wydatkach inwestycyjnych. W przypadku dużych firm naftowych i gazowych sytuacja wygląda jednak inaczej po obu stronach Atlantyku.

Nawet jeśli ceny ropy nie ucierpiały tak bardzo jak w przypadku niektórych metali, wysokie koszty poszukiwania i wiercenia na nowych złożach zaczynają zbierać swe żniwo. Zwroty z kapitału zainwestowanego w 30 największych na świecie koncernach naftowych spadły w 2012 roku do 9 proc., wynika z badań przeprowadzonych przez Citigroup. Odsetek ten może w 2015 r. spaść do 8 proc., jeśli ceny ropy Brent pozostaną w okolicach 100 dol. za baryłkę, pozostawiając firmom niewielkie, o ile nie zerowe, marże.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie