Trudniej o kalifornijską ropę z łupków

Władze kalifornijskie postanowiły zaostrzyć zasady eksploatacji złóż gazu i ropy z łupków metodą frackingu - czyli hydraulicznego szczelinowania. Nie zamierzają jednak zakazać tej metody.

Publikacja: 17.11.2013 15:48

Trudniej o kalifornijską ropę z łupków

Foto: Bloomberg

Nie ma w Stanach Zjednoczonych drugiego takiego miejsca, które byłoby tak przestrzegające zasad ekologii jak Kalifornia. Ale i ten stan poddał się łupkowej rewolucji i chce zaostrzyć zasady poszukiwania i eksploatacji złóż łupkowych.

Nowe prawo ma być ostrzejsze i bardziej przejrzyste, niż w jakimkolwiek innym stanie. Każda firma, która będzie chciała użyć metody frackingu będzie musiała z 30 dniowym wyprzedzeniem poinformować o tym mieszkańców okolicy. Dodatkowo jeszcze obowiązkowe będzie ujawnienie składu chemicznego płynu używanego do hydraulicznego rozszczelniania skał. Do obowiązków firm poszukujących ropy i gazu będzie należało nieustanne monitorowanie wód pod powierzchnią ziemi, a w szczególności kontrola, czy nie zostały one zanieczyszczone chemikaliami. Mark Nechodom z kalifornijskiego Departamentu Ochrony Środowiska uważa, że te regulacje są najbardziej spójne, ale jednocześnie ostre w przestrzeganiu bezpieczeństwa publicznego, ale jednocześnie nie hamują energetycznej rewolucji z której ma szansę skorzystać także Kalifornia. To w tym stanie paliwa tradycyjne są najdroższe, ponieważ obciąża je wysoki ekologiczny podatek. — Nie ma obaw, aby narzucone zasady wstrzymały napływ taniej energii- tłumaczył Mark Nechodom.

Przepisy jednak uległy zaostrzeniu. Wcześniej firmy poszukujące gazu i ropy ze złóż łupkowych musiały informować o planowanych wierceniach na trzy dni przed rozpoczęciem prac. Nie były też zobowiązane do prowadzenia badań nad potencjalnym ryzykiem, jakim jest obciążona ich działalność. Dyskusja rozgorzała po tym, jak koncerny naftowe rozpoczęły wiercenia w okolicach Monterey Shale, skalnym masywie rozciągającym się od San Joaquin Valley do pobliskich łańcuchów wzgórz położonych nad brzegiem Pacyfiku. Szacuje się, że znajduje się tam 15,4 mld baryłek ropy.

Koncerny naftowe i niezależne od nich firmy poszukiwawcze starały się zablokować zmianę obowiązującego prawa, ale wszystko wskazuje, że zostanie ono uchwalone. —To prawda, nowe regulacje są ostre, ale z drugiej strony jednocześnie dobrze wyważone- z jednej strony chronią środowisko, z drugiej nie blokują wydobycia ropy, która znajduje się w złożach Monterey — uważa Catherine Reheis-Boyd, przewodnicząca Western States Petroleum Association. Obrońcy środowiska nie są do końca usatysfakcjonowani i nie do końca wierzą, że nowe zasady będą w stu procentach przestrzegane. Nadal głośne są organizacje ekologów domagające się całkowitego zakazania w Kaliforni metody frackingu, lub chociaż wstrzymania pozwoleń na korzystanie z tej technologii do czasu, kiedy zakończone zostaną badania wydobycia ropy i gazu ze źródeł niekonwencjonalnych. Ekolodzy utrzymują, że woda pompowana pod ciśnieniem doprowadza o zanieczyszczenia wody pitnej oraz przyczynia się do ocieplenia klimatu, ponieważ powoduje, że tańsza energia jest łatwiej dostępna, więc szerzej wykorzystywana.

W Kaliforni od roku 2011 powstało już 1250 odwiertów.

Teraz Kalifornijczycy mają 60 dni na zgłaszanie wszelkich poprawek. Ich analizą zajmie się Departament Konserwacji, który naniesie odpowiednie poprawki do projektu. Do tego czasu będą stosowane zasady przejściowe, z jednym tylko wyjątkiem: do momentu kiedy wejdą w życie nowe regulacje najprawdopodobniej w roku 2015 koncerny naftowe nie będą potrzebowały zezwoleń na odwierty. Będą one jednak musiały składać oświadczenie do regulatorów rynku, że działają zgodnie z obowiązującym prawem. Kompletny zestaw obowiązujących zasad ma zostać opublikowany w grudniu.

Nie ma w Stanach Zjednoczonych drugiego takiego miejsca, które byłoby tak przestrzegające zasad ekologii jak Kalifornia. Ale i ten stan poddał się łupkowej rewolucji i chce zaostrzyć zasady poszukiwania i eksploatacji złóż łupkowych.

Nowe prawo ma być ostrzejsze i bardziej przejrzyste, niż w jakimkolwiek innym stanie. Każda firma, która będzie chciała użyć metody frackingu będzie musiała z 30 dniowym wyprzedzeniem poinformować o tym mieszkańców okolicy. Dodatkowo jeszcze obowiązkowe będzie ujawnienie składu chemicznego płynu używanego do hydraulicznego rozszczelniania skał. Do obowiązków firm poszukujących ropy i gazu będzie należało nieustanne monitorowanie wód pod powierzchnią ziemi, a w szczególności kontrola, czy nie zostały one zanieczyszczone chemikaliami. Mark Nechodom z kalifornijskiego Departamentu Ochrony Środowiska uważa, że te regulacje są najbardziej spójne, ale jednocześnie ostre w przestrzeganiu bezpieczeństwa publicznego, ale jednocześnie nie hamują energetycznej rewolucji z której ma szansę skorzystać także Kalifornia. To w tym stanie paliwa tradycyjne są najdroższe, ponieważ obciąża je wysoki ekologiczny podatek. — Nie ma obaw, aby narzucone zasady wstrzymały napływ taniej energii- tłumaczył Mark Nechodom.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie