Wyzwania przed firmami wydobywczymi w Polsce

Polska ma duży potencjał, żeby czerpać bogactwo ?ze swoich zasobów naturalnych, jednak firmy poszukiwawcze oczekują bardziej sprzyjającego klimatu dla swej działalności. Rząd odpowiada, że prace ?nad nowymi przepisami dobiegają końca.

Publikacja: 12.05.2014 15:11

Wyzwania przed firmami wydobywczymi w Polsce

Foto: Bloomberg

Główne problemy to niestabilność otoczenia prawnego oraz długotrwałe i skomplikowane procedury administracyjne. Te tematy m.in. omawiano w piątek w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

W naturalny sposób w centrum zainteresowania są poszukiwania gazu łupkowego, który miałby uniezależnić Polskę od zakupu paliwa z Rosji i obniżyć koszty funkcjonowania naszego przemysłu. Od 2010 r. powstały 62 odwierty, z czego w ciągu ostatnich 12 miesięcy 18. Do stwierdzenia, czy w Polsce może popłynąć gaz łupkowy, potrzeba o wiele więcej.

Czy tempo prac jest optymalne? Zdaniem Marcina Zięby, szefa Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego, zrzeszającej kilkunastu najaktywniejszych koncesjonariuszy, nie jest satysfakcjonujące. Przy obecnym tempie dojście do pożądanego stanu udokumentowania zasobów surowca może zabrać nawet dwie dekady.

Rafał Miland, zastępca dyrektora Departamentu Geologii i Koncesji Geologicznych w Ministerstwie Środowiska, podkreślił, że nie należy ulegać magii liczb; od tego, ile jest odwiertów, bardziej istotna jest jakość badań i analiz pobranego materiału – a to zabiera czas.

Odnosząc się do otoczenia prawnego, Miland zaznaczył, że nowelizacja prawa geologicznego i górniczego – mająca stworzyć inwestorom bardziej przyjazne warunki – jest już procedowana w parlamencie. Prawdopodobnie na początku czerwca wyjdzie z komisji na II czytanie do Sejmu. Przypomniał, że rząd aktywnie działał na rzecz tego, by Komisja Europejska nie zablokowała możliwości poszukiwania gazu łupkowego. To, co pierwotnie miało być dyrektywą, przybrało formę niewiążących wytycznych.

Jeśli chodzi o podatki, uczestnicy dyskusji zgodzili się, że rząd niepotrzebnie skupił się na szczegółowym projektowaniu podatku od wydobycia gazu łupkowego, skoro nie wiadomo, ile go jest i czy w ogóle możliwa jest komercyjna eksploatacja złóż.

Inwestorzy są również zainteresowani poszukiwaniem i eksploatacją bardziej namacalnych złóż, choćby miedzi i węgla. W tym pierwszym wypadku przeszkodą jest wprowadzony w 2011 r. podatek od wydobycia miedzi i srebra. Choć ustawa była wymierzona w podmiot wydobywający rudę – KGHM, to jej konstrukcja powoduje, że projekty poszukiwawcze stają się nieopłacalne. Przepis wymaga więc rewizji.

Przedstawiciele firm biorący udział w dyskusjach podkreślali, że poszukiwania są kapitałochłonne i długotrwałe, zwrot z inwestycji następuje nawet po ponad dwóch dekadach, jednocześnie przepisy nie umożliwiają korzystniejszego rozliczania kosztów prac – teraz to tylko pięć lat, tymczasem od badań do uruchomienia wydobycia mija o wiele więcej.

—Adam Roguski

Główne problemy to niestabilność otoczenia prawnego oraz długotrwałe i skomplikowane procedury administracyjne. Te tematy m.in. omawiano w piątek w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

W naturalny sposób w centrum zainteresowania są poszukiwania gazu łupkowego, który miałby uniezależnić Polskę od zakupu paliwa z Rosji i obniżyć koszty funkcjonowania naszego przemysłu. Od 2010 r. powstały 62 odwierty, z czego w ciągu ostatnich 12 miesięcy 18. Do stwierdzenia, czy w Polsce może popłynąć gaz łupkowy, potrzeba o wiele więcej.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Energetyka
Rosyjski szantaż w Famurze. Chcą odkupić udziały warte 70 mln zł za 1 tys. euro