Zmiana szefa departamentu zmian klimatu

Resort środowiska szuka nowego dyrektora departamentu zmian klimatu. Tomasz Chruszczow już nie jest jego szefem

Publikacja: 18.02.2011 13:05

Zmiana szefa departamentu zmian klimatu

Foto: Bloomberg

Tomasz Chruszczow kierował departamentem ochrony klimatu zaledwie ponad rok. Odpowiadał w nim m.in. za ustalenie zasad przydziału emisji dwutlenku węgla dla polskiej energetyki i przemysłu po 2013 r.

Choć ten problem nie został jeszcze rozwiązany i negocjacje z Komisją Europejską nadal trwają, to Chruszczow już w nich nie uczestniczy. Powierzono mu zadanie prowadzenia międzynarodowych negocjacji w sprawie nowego porozumienia zastępującego protokół z Kioto.

— Polska będzie przewodniczyła Unii Europejskiej w czasie konferencji klimatycznej COP 17 w Durbanie. A to oznacza, że na nas spoczywa obowiązek skoordynowania stanowiska wszystkich państw Unii Europejskiej — tłumaczy Magda Sikorska, rzeczniczka Ministerstwa Środowiska.

Chruszczow ma opinię „człowieka przemysłu”. Zanim zaczął prace w ministerstwie, był dyrektorem związku pracodawców Polskie Szkło, grupującego huty szkła. Negocjował limity emisji dwutlenku węgla dla polskich hut.

Jednym z najtrudniejszych zadań w negocjacjach w czasie konferencji COP 17 w Durbanie będzie ustalenie, czy UE powinna zwiększyć swój cel zmniejszenia emisji CO[sup]2[/sup] z obecnych 20 do 30 proc. do 2020 r. W ekipie doradców ministra środowiska znalazł się m.in. Andrzej Blachowicz z Krajowego Administratora Systemu Handlu Uprawnieniami do Emisji.

MŚ poszukuje teraz osoby, która zastąpi Chruszczowa. Na stronie ministerstwa pojawiło się już ogłoszenie w sprawie naboru. Kandydatury można zgłaszać do 7 marca.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie