Będzie polskie weto klimatyczne?

Dziś polski rząd dał zgodę ministrowi środowiska na zawetowanie unijnych celów redukcji emisji CO2 na piątkowym posiedzeniu ministrów środowiska UE w Brukseli - wynika z nieoficjalnych informacji "Rz"

Publikacja: 07.03.2012 13:56

Minister środowiska, Marcin Korolec

Minister środowiska, Marcin Korolec

Foto: Fotorzepa, Szymon Łaszewski Szymon Łaszewski

W trakcie zaplanowanych na piątek obrad unijnej rady ministrów środowiska Polska nie zgodzi się na większą niż 20-proc. redukcję emisji dwutlenku węgla do 2020 r. – wynika z informacji „Rz". Byłoby to drugie weto w tej sprawie.

W 2011 r. ówczesny szef resortu Andrzej Kraszewski powiedział „nie" Radzie UE ws. Mapy Drogowej 2050. Zakłada ona redukcję emisji CO2 o 80 proc. do 2050 r., a o 25 proc. do 2020 r. W pakiecie klimatycznym zapisano zaś 20 proc.

– Nie możemy się zgodzić na to, by np. Komisja Europejska mogła zdjąć z rynku część uprawnień do emisji CO2, bo mniejsza ich podaż spowoduje podniesienie cen, a w efekcie przełoży się m.in. na wyższe ceny energii – mówi „Rz" minister środowiska Marcin Korolec.

Wstępną decyzję otwierającą drogę do zmniejszenia puli handlu uprawnieniami CO2 podjęła już komisja przemysłu. Korolec pytany przez „Rz", czy pula darmowych uprawnień na lata 2013 – 2020 jest zagrożona, odpowiada, że nie. Ale organizacje ekologiczne apelują, by rząd nie wetował planów UE.

Polska do piątkowego spotkania w Brukseli przygotowuje się od dwóch miesięcy. Chodzi m.in. o zapis z Mapy Drogowej 2050 mówiący, że rada środowiska akceptuje zmiany zaproponowane przez KE. Zdaniem Polski rada musi wypracować własne stanowisko, by nie pozwolić KE osiągnąć większych celów redukcyjnych. Polskie władze proponują, by kraje UE wyliczyły swoje zobowiązania redukcyjne i na tej podstawie wypracować wspólne stanowisko. Zwłaszcza że na konferencji klimatycznej w Durbanie dano czas na globalne negocjacje klimatyczne do 2015 r. (UE emituje 11 proc. światowego dwutlenku węgla).

Z danych KE wynika, że zwiększenie celu redukcji emisji dwutlenku węgla na 2020 r. z 20 do 25 proc. może kosztować polską gospodarkę 1,1 mld euro (bez energetyki). Przy większej redukcji cała Unia za energię zapłaciłaby o 70 mld euro więcej do 2020 r.

– Decyzja rządu będzie zgodna z interesem polskiej gospodarki. Jeszcze długo nasza energetyka będzie oparta na węglu. Restrykcyjna polityka UE oznacza wzrost cen energii, co nie będzie korzystne dla gospodarki – podkreśla w rozmowie z „Rz" Dariusz Lubera, prezes Tauronu.

– Mówi się o wycofaniu nawet 1,4 mld uprawnień. Przy tak dużej redukcji będziemy mieć do czynienia z istotnym niedoborem uprawnień i należy się spodziewać drastycznego wzrostu ich cen – dodaje „Rz" Maciej Wiśniewski, prezes firmy Consus handlującej uprawnieniami CO2. – Na koniec 2013 r. tona emisji CO2 może kosztować nawet 23 euro, a w 2020 r. 50 euro – wylicza. Dziś jedna tona uprawnień to koszt ok. 9 euro.

– Jeśli wchodzi się gdzieś frontowymi drzwiami, nie można wychodzić tylnymi – mówi o planach UE prof. Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej. Dodaje, że w polityce UE można się pogubić. – Z jednej strony słyszymy, że pula uprawnień będzie mniejsza, z drugiej, że UE może ją zwiększyć, by mieć pieniądze na ratowanie Grecji czy Włoch – tłumaczy.

Komentarz:

Maciej Wiśniewski, Prezes Zarządu Consus SA

W ostatnim czasie obserwujemy różne działania unijnych polityków i administracji, mające na celu zmniejszenie podaży uprawnień do emisji CO2 i zabezpieczenie odpowiedniej ceny EUA po 2012 roku, tj. na poziomie większym niż 15 euro. Możliwe są dwa scenariusze: zwiększenie celu redukcyjnego do 2020 roku lub wyeliminowanie z rynku części uprawnień przeznaczonych na kolejny okres rozliczeniowy.

Ten drugi scenariusz wydaje się być bardziej realny ze względu na niedawno przyjętą nowelizację ustawy o efektywności energetycznej. A mówi się nawet o wycofaniu 1,4 miliarda certyfikatów. Jeśli dojdzie do tak dużej redukcji i jeśli przyjęte szacunki dotyczące przyszłych emisji są prawidłowe, będziemy mieli do czynienia z istotnym niedoborem uprawnień na rynku. Należy się wtedy spodziewać drastycznego wzrostu cen. Zdaniem Consus, na koniec 2013 roku 1 tona emisji CO2 może kosztować przedsiębiorstwa już 23 euro, a w 2020 roku – nawet 50 euro.

Niezależnie od tego, który scenariusz się sprawdzi, ze względu na realne ryzyko wzrostu kosztów od przyszłego roku, uczestnicy systemu już dziś powinni myśleć o zabezpieczeniu ceny na przyszłość. Jedyna realna możliwość to skorzystanie z instrumentów pochodnych.

W trakcie zaplanowanych na piątek obrad unijnej rady ministrów środowiska Polska nie zgodzi się na większą niż 20-proc. redukcję emisji dwutlenku węgla do 2020 r. – wynika z informacji „Rz". Byłoby to drugie weto w tej sprawie.

W 2011 r. ówczesny szef resortu Andrzej Kraszewski powiedział „nie" Radzie UE ws. Mapy Drogowej 2050. Zakłada ona redukcję emisji CO2 o 80 proc. do 2050 r., a o 25 proc. do 2020 r. W pakiecie klimatycznym zapisano zaś 20 proc.

Pozostało 89% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Energetyka
Rosyjski szantaż w Famurze. Chcą odkupić udziały warte 70 mln zł za 1 tys. euro