Polskie Sieci Elektroenergetyczne dzień po dniu informowały o rosnącym zużyciu energii w porannym szczycie. W ostatni wtorek było to 21,76 tys. MW, a w środę już o prawie 50 MW więcej.
Kolejny rekord może paść nawet jutro, jeśli upał nie zelżeje. A przy temperaturach przekraczających 30 stopni C w pewnych okolicznościach może dojść do przeciążenia sieci.
Lokalne wyłączenia?
Większe zużycie to efekt naszego upodobania do komfortowych temperatur. Kiedy żar leje się z nieba, włączamy wentylatory i ustawiamy klimatyzatory na niższą temperaturę.
Newralgiczne są nie tylko poranki. Artur Stawiarski z RWE Stoen Operator obserwuje znacznie większe obciążenia sieci między godziną 19 a 21 oraz po południu.
Czy w tej sytuacji grozi nam blakcout, czyli nieprzewidziane przerwanie dostaw energii na rozległym obszarze?
Operator systemu deklaruje, że jest przygotowany na takie sytuacje. Ale eksperci przestrzegają, że lokalnie pewne problemy w ciepłe dni mogą wystąpić. – Możliwość blackoutu istnieje zawsze, a w warunkach ekstremalnie wysokich temperatur to prawdopodobieństwo wzrasta. Dla uniknięcia takiej sytuacji, w przypadku wzrostu zużycia energii przy takich warunkach pogodowych i przy niskich rezerwach mocy, stosuje się zapowiadane, rotacyjne, okresowe wyłączenia dostaw energii na wybranych obszarach – tłumaczy Stanisław Poręba, menedżer w zespole zajmującym się energetyką w firmie doradczej EY.
Powoduje to ogromne straty, co miało miejsce np. w Kalifornii w 2000 roku. Wtedy ekstremalnie wysokie temperatury spowodowały znaczący wzrost zapotrzebowania na energię, co w powiązaniu z innymi czynnikami (m.in. zatrzymanie elektrowni wodnych i nieprzejrzysty model zarządzania systemem - red.) spowodowało konieczność rotacyjnych wyłączeń, a w konsekwencji kryzys gospodarczy.
Nasi energetycy zapewniają, że w Polsce nie ma takiego zagrożenia. – Posiadane dziś rezerwy mocy wykluczają takie działanie – mówi Beata Jarosz, rzeczniczka PSE.
O 1 gigawat więcej
Jak wynika z danych operatora systemu przesyłowego, mamy jeszcze wystarczające rezerwy mocy. Margines wynosi około 15 proc. w szczycie zapotrzebowania. – Stany zagrożeń mogą się pojawić przy wzroście zapotrzebowania o kolejny 1 GW – stwierdza Poręba, ale uspokaja, że dziś jest to mało prawdopodobne.
Bilans mocy może wyglądać trochę lepiej, gdy zostaną oddane do użytku budowane dziś bloki węglowe i gazowe. Ale jednocześnie, ze względów środowiskowych, w odstawkę pójdzie 2/3 działających dziś mocy. A więc bilans może wyjść tylko lekko na plus.
Dlatego energetycy wrzucają kamyczek do ogródka resortu gospodarki. – Inwestycje są niezbędne, aby zagwarantować bezpieczeństwo energetyczne, ale konieczne jest też wprowadzenie innych mechanizmów, które pozwolą na utrzymanie maksymalnie dużego poziomu dostępnych mocy wytwórczych – mówił Dariusz Lubera, prezes Tauronu. – Długofalowe rozwiązanie problemów z zapewnianiem bilansu mocy wymaga dalszych działań. Jednym z najbardziej efektywnych jest wprowadzanie rynku mocy – wtóruje mu ekspert EY.