Jak zaznaczył w rozmowie z portalem wnp.pl wiceszef resortu Tomasz Tomczykiewicz, chodzi o to, by polityka energetyczna była zbieżna z planami spółek. Tomczykiewicz dodał, że dokument powstaje także przy współudziale organizacji konsumenckich oraz przedstawicieli górnictwa węgla kamiennego i brunatnego. Prawdopodobny termin zakończenia prac nad dokumentem – według niego – to koniec tego roku.
W dokumencie, który ministerstwo pokazało w połowie sierpnia, przedstawiono trzy scenariusze rozwoju krajowego sektora energetycznego. Ale tylko jeden z nich – określony mianem „zrównoważonego" – ma charakter wiodący.
Pozostałe dwie propozycje to warianty służące rozważaniom analitycznym (przewidują z jednej strony dominującą rolę energii jądrowej, a z drugiej – oparcie się na gazie łupkowym i odnawialnych źródłach energii).
Rząd w scenariuszu wiodącym założył dominację – ale stopniowo malejącą – węgla jako podstawy bezpieczeństwa energetycznego kraju, umiarkowany wzrost znaczenia gazu, zwiększenie udziału OZE do co najmniej 10 proc. w transporcie i 15 proc. w bilansie energii pierwotnej i ok. 15-proc. wkład energetyki jądrowej.
Taki kształt miksu energetycznego ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Pojawia się też coraz więcej głosów, że rząd powinien tworzyć politykę energetyczną na bazie opracowanej wcześniej polityki gospodarczej państwa.
Ostre głosy z obozu tak zwolenników, jak i przeciwników planowanego miksu budził też zbyt krótki okres na konsultacje społeczne. Resort uspokajał jednak, że trwające od połowy sierpnia do początku września konsultacje miały na celu zebranie opinii i sugestii i były dopiero wstępem do dalszej dyskusji, a właściwe konsultacje zostaną przeprowadzone dopiero po dopracowaniu dokumentu.
Prace nad projektem trwają od początku 2013 r. Wtedy powstały założenia i przygotowano prognozę zapotrzebowania na paliwa i energię do 2050 r.
Według analiz przedstawionych w dokumencie i opracowanych na zlecenie resortu produkcja energii w Polsce wzrośnie do połowy wieku o ok. 40 proc., do 223 TWh.