Transformacja energetyczna na ostrym wirażu

Rząd zdecydował, że tempo transformacji energetycznej będzie zależało od spółek Skarbu Państwa. Aby te mogły dalej działać i zaciągać zobowiązania, muszą się wyzbyć węgla.

Publikacja: 21.09.2023 03:00

Produkcja energii elektrycznej w Polsce nadal w 70 proc. opiera się na węglu

Produkcja energii elektrycznej w Polsce nadal w 70 proc. opiera się na węglu

Foto: AdobeStock

Powstanie Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego było wielokrotnie przesuwane. Kiedy udało się dojść do porozumienia z bankami w sprawie wyceny elektrowni, spłaty długów, proces przystopował kalendarz wyborczy. Ustawa o gwarancjach finansowania wydzielenia elektrowni węglowych została przyjęta przez Sejm, ale Senat ją odrzucił. Aby odrzucić ten sprzeciw, Sejmowi zabrakło jeszcze jednego posiedzenia przed wyborami 15 października.

Zgodnie z wciąż aktualnym planem partii rządzącej rządowa agencja przejmie aktywa koncernów za ok. 4 mld zł, ale do tego NABE będzie musiało spłacić ok. 13,5 mld zł ich długów w ciągu ośmiu lat. Aby funkcjonować, Agencja będzie potrzebować w tym roku 15 mld zł kredytu obrotowego i aż 44 mld zł dodatkowego finansowania od banków na zabezpieczenie zakupu praw do emisji CO2.

Czytaj więcej

Enea czeka na NABE. „Jesteśmy gotowi na dwa scenariusze”

Nie wiadomo, co dalej

– Nie udało się tego sfinalizować przed wyborami i nie wiemy, co dalej. Projekt NABE był tak skonstruowany, aby pożyczone przez banki pieniądze nie zostały roztrwonione na żądania związków zawodowych, a koncerny miały szansę na pozyskiwanie kolejnych środków na planowane inwestycje – słyszymy od jednego z menedżerów sektora bankowego i energetycznego, który jest zaangażowany w proces NABE.

Dla sektora bankowego rządowe gwarancje są zadowalające. Wprawdzie banki proponowały je na poziomie 80 proc., ostatecznie jednak resort finansów miał zaproponować 70 proc. – Jeśli nie będzie NABE i wydzielenia aktywów węglowych, to żadnej transformacji w Polsce nie będzie. Czy to będzie jeden podmiot, czy mniejsze jednostki, to nie ma żadnego znaczenia. Musimy pamiętać, że te podmioty w NABE i tak będą ze sobą konkurować, ale wewnątrz jednego podmiotu – słyszymy od jednego z menedżerów, który tak komentuje pomysł powstania mniejszych NABE. Sugeruje on, że spółki będą i tak ze sobą konkurować, np. Jaworzno z Bełchatowem. Podkreśla, że banki nie mogą już więcej pożyczać na zakup uprawnień do emisji CO2 i dalsze finansowanie.

Z tego, co się dowiadujemy, w proces podstawienia finansowania poza bankami polskimi były zaangażowane takie instytucje, jak Goldman Sachs, Citigroup i JPMorgan.

Pomysły opozycji

Co do potrzeby wydzielenia aktywów węglowych zgadzają się niemal wszystkie partie w Polsce, choć każda ma inny pomysł. Jak mówi Grzegorz Onichimowski, współtwórca i długoletni prezes zarządu Towarowej Giełdy Energii, w Instytucie Obywatelskim, które jest zapleczem eksperckim Platformy Obywatelskiej, jest pomysł na przedłużenie życia jednostek węglowych, które muszą jeszcze pozostać w rezerwie, ale będą wykorzystywane okazjonalnie. – Aktywa te zostałyby postawione do dyspozycji Polskich Sieci Elektroenergetycznych, które otrzymają w taryfie środki na ich utrzymanie z minimalną marżą – mówi Onichimowski. Jak dodaje, dla zachowania transparentności tego mechanizmu dzisiejsze spółki mogą je wydzielić do oddzielnych podmiotów jako rezerwę mocy, ale nie ma potrzeby robienia z nich jednej firmy. Rezerwa działałaby poza rynkiem i nie miała wpływu na notowania na TGE, natomiast klienci kupowaliby tę energię po cenie z TGE.

Dariusz Wieczorek, poseł Lewicy, mówi zaś, że model wsparcia i finansowania NABE powinien się odbywać za zgodą Komisji Europejskiej, a tej nie ma. – Bruksela nadal nie zatwierdziła części procesu transformacji, którą jest umowa społeczna z górnikami i zamknięcie sektora węglowego do 2049 r. Nie wykluczamy derogacji i wydłużenia pracy bloków węglowych o mocy 200 MW o dwa–trzy lata. Musimy uruchomić także środki z KPO na transformację. Wreszcie jest NABE. Wymaga to jeszcze analizy i wyliczeń. Sam rząd nie wie, ile wynoszą łączne długi sektora energetycznego. Procesowi NABE nie mówimy jednak nie. Faktem jest, że spółki energetyczne muszą mieć uwolnione środki na transformację – przyznaje.

Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050 podkreśla, że energetyka węglowa jest obecnie najdroższa i proces wydzielenia będzie bardzo kosztowny. – Musimy ją jak najszybciej zastąpić zero- lub mniej emisyjną energetyką. Oczywiście, wydzielenie energetyki od węgla może uwolnić spółki i dać im możliwości inwestycyjne. Dlatego też ten proces wydzielenia ma sens, ale nie w sposób, jaki planuje to obecny rząd – zakończyła.

Powstanie Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego było wielokrotnie przesuwane. Kiedy udało się dojść do porozumienia z bankami w sprawie wyceny elektrowni, spłaty długów, proces przystopował kalendarz wyborczy. Ustawa o gwarancjach finansowania wydzielenia elektrowni węglowych została przyjęta przez Sejm, ale Senat ją odrzucił. Aby odrzucić ten sprzeciw, Sejmowi zabrakło jeszcze jednego posiedzenia przed wyborami 15 października.

Zgodnie z wciąż aktualnym planem partii rządzącej rządowa agencja przejmie aktywa koncernów za ok. 4 mld zł, ale do tego NABE będzie musiało spłacić ok. 13,5 mld zł ich długów w ciągu ośmiu lat. Aby funkcjonować, Agencja będzie potrzebować w tym roku 15 mld zł kredytu obrotowego i aż 44 mld zł dodatkowego finansowania od banków na zabezpieczenie zakupu praw do emisji CO2.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
energetyka
Były prezes Orlenu Daniel Obajtek: Wytrzymałem w tym piekle 6 lat
Energetyka Zawodowa
W Płocku wykluły się cztery sokoły wędrowne. Orlen ogłosił konkurs na imiona
Energetyka Zawodowa
Ekonomiczny żywot starych węglówek Taurona dobiega końca. Zwolnień nie będzie
Energetyka Zawodowa
Rekordowe wyniki Taurona. W tle 8 miliardów rekompensat
Energetyka Zawodowa
Raport dla Orlenu o Bartłomieju Sienkiewiczu. Ekspert: To jest czarny PR