W minionym tygodniu członkowie Europejskiego Stowarzyszenie Operatorów Systemów Energetycznych ENTSO-E uzgodnili, że sieci energetyczne republik nadbałtyckich (Litwa, Łotwa, Estonia) powinny zostać zsynchronizowane z zachodem Unii poprzez Polskę.

Nie wiadomo jednak czy oznacza to budowę drugiego most energetycznego Polska-Litwa. Tu zdania są podzielone. Wicepremier i minister gospodarki Łotwy Arwił Aszaradens jest zdania, że drugi LitPol Link jest konieczny.

Tymczasem Polska jest inwestycji przeciwna. Władze tłumaczą to „względami ekologicznymi”. Budzi to zdumienie na Łotwie, gdzie przypominają ostatnie decyzje ministra środowiska zezwalające na masową wycinkę drzew.

Inny pomysł mają Litwini. Tamtejszy operator sieci Litgrid ogłosił niedawno, że aby dokonać pełnego zgrania sieci, wystarczy zwiększenie mocy istniejącego mostu LitPol Link do 1000 MW. Łotewski minister i tutaj widzi zagrożenia:

– W takiej sytuacji będziemy musieli zachować wszystkie nasze bloki energetyczne, by w razie sytuacji awaryjnej włączyć je do pracy. A to oznacza, że ceny prądu będą u nas wysokie – mówił minister agencji BNS.

Wobec niechęci Polski, Łotwa widzi wyjście w moście energetycznym ze Skandynawią przez Estonię do Finlandii. Ku temu skłaniają się także władze Estonii. Jest to jednak droższa inwestycja, bowiem wymaga podmorskiego kabla.

Republiki nadbałtyckie zamierzają wyjść z postsowieckiego systemu energetycznego BRELL do 2025 r. Rozmowy z Rosją i Białorusią w tej sprawie prowadzi Komisja Europejska z udziałem przedstawicieli Litwy, Łotwy i Estonii.