Orlen zamierza przejąć właściciela Ostrołęki

Koncern ogłosił w czwartek wezwanie na akcje Energi. Razem z nią przejmie gorący kartofel w postaci budowy elektrowni Ostrołęka C.

Publikacja: 05.12.2019 19:08

Orlen zamierza przejąć właściciela Ostrołęki

Foto: materiały prasowe

Tydzień kończy się z przytupem: największy polski koncern paliwowy chce przejąć 100 proc. akcji gdańskiej firmy, płacąc za nie 7 zł za sztukę. Transakcja dojdzie do skutku, o ile PKN Orlen obejmie minimum 66 proc. akcji Energi. Zgodnie z zapewnieniami jego prezesa Daniela Obajtka, ma to być przyczynek do szumnie zapowiadanego „zielonego zwrotu” firmy.

W ten sposób kierowany przez Obajtka koncern pośrednio nabędzie jednak także niemały kłopot, pod postacią zaplanowanego w Ostrołęce bloku węglowego. Tego samego, z którego wycofał się ostatnio inny gigant – PGE.

Chyba, że cały projekt zostanie ostatecznie zdekapitowany. W środę portal BiznesAlert.pl poinformował o dwóch „źródłach”, które potwierdzają koniec projektu w Ostrołęce – klamka miała już zapaść, pozostał tylko wybór formy zakomunikowania tej nowiny.

– Nic nie wskazuje na to, żeby były obawy, że elektrownia w Ostrołęce nie powstanie – ucinał w czwartek te spekulacje wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł. Kontynuację projektu zapowiedział też minister aktywów państwowych Jacek Sasin: – To kompletna bzdura, chcę to absolutnie zdementować, nie ma takiej decyzji – kwitował.

– Decyzja odnośnie do tego, co zrobić z Ostrołęką C, najwyraźniej jeszcze nie zapadła: decydenci chyba nie wiedzą, co z tym fantem zrobić – mówi „Rzeczpospolitej” Michał Sztabler, analityk Noble Securities. Być może tak właśnie jest, bowiem minister klimatu Michał Kurtyka pytania o przyszłość ostrołęckiej elektrowni skwitował odesłaniem do inwestorów, zaś minister rozwoju Jadwiga Emilewicz enigmatycznie odparła, że losy bloku C będą zależeć od kierunku polityki klimatycznej Brukseli. No i finansowania, które teraz mógłby zapewnić potencjalny nowy właściciel Energi.

– Z kolejnych analiz publikowanych przez ekspertów wynika, że dochodowość tej inwestycji, nawet biorąc pod uwagę zakontraktowane dostawy dla rynku mocy, jest ujemna – przypomina Sztabler. Przywołuje tu m.in. analizę opublikowaną niedawno w „Przeglądzie Elektrotechnicznym” przez badaczy z PW i SGH.

Ale zdania są podzielone. – To projekt opłacalny – zapewnia nas prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej. Z jego wyliczeń wynika, że na Ostrołęce dałoby się zarobić kwotę co najmniej 2–3 mld zł. Oczywiście, trudno też wycofać się ze swoistej polityki faktów dokonanych: w końcu zawarto umowę na budowę tej elektrowni, wydano na ten cel pierwsze pieniądze – rzędu niemal 900 mln zł. – Tę kwotę należałoby teraz odpisać. Wykonawca, amerykański koncern GE, zawarł w kontrakcie zapewne zapisy o wysokich karach umownych, co dodatkowo obciążałoby inwestorów – mówi Sztabler.

Pozostaje kwestia tego, czy węgiel w Ostrołęce dałoby się zastąpić. – Problem w tym, że cokolwiek byśmy tam chcieli postawić zamiast bloku węglowego, będzie to miało olbrzymie kłopoty z realizacją. W tym regionie, którego problemy z zaopatrzeniem w energię nie ulegają wątpliwości, należałoby postawić na skalowalną produkcję energii. Poza węglem w grę wchodzą zatem gaz lub atom. W kilka lat elektrowni atomowej nie zbudujemy, z kolei gaz już za chwilę może się okazać technologią niewspieraną. A taki blok rzędu 600 MW mógłby okazać się idealnym rozwiązaniem w tej lokalizacji. Wygląda zatem na to, że z obecnego impasu nie ma dobrego wyjścia – podkreśla analityk Noble Securities.

Mielczarski idzie jeszcze dalej. – To nie jest ostatni blok węglowy w Polsce, tylko pierwszy – przekonuje. – Pierwszy z dobrych 20 bloków węglowych, jakie powinniśmy wybudować do 2040 r. – kwituje. Jego zdaniem tylko taka operacja pozwoli zredukować emisje (poprzez nowoczesne rozwiązania), a zarazem zapewnić bezpieczeństwo energetyczne, zwłaszcza wschodniej Polski. A że będzie drożej – bo też minister Emilewicz sugeruje, że koszt inwestycji może dobić 9 mld zł zamiast 6 mld – to nic. – Dzisiejsza sytuacja na rynku urządzeń i infrastruktury dla takich obiektów jest optymalna. Jak inwestować, to teraz – przekonuje ekspert.

Tydzień kończy się z przytupem: największy polski koncern paliwowy chce przejąć 100 proc. akcji gdańskiej firmy, płacąc za nie 7 zł za sztukę. Transakcja dojdzie do skutku, o ile PKN Orlen obejmie minimum 66 proc. akcji Energi. Zgodnie z zapewnieniami jego prezesa Daniela Obajtka, ma to być przyczynek do szumnie zapowiadanego „zielonego zwrotu” firmy.

W ten sposób kierowany przez Obajtka koncern pośrednio nabędzie jednak także niemały kłopot, pod postacią zaplanowanego w Ostrołęce bloku węglowego. Tego samego, z którego wycofał się ostatnio inny gigant – PGE.

Pozostało 85% artykułu
Elektroenergetyka
Ukraina zaskoczyła. Wyprodukowała nadmiar prądu i wspomogła Polskę
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Elektroenergetyka
Enea podaje wyniki i przypomina o zawieszeniu NABE
Elektroenergetyka
Kolejny państwowy kontrakt-widmo. Tak się kończy kupowanie biomasy na pustyni
Elektroenergetyka
Straty Ukrainy po największym rosyjskim ataku na obiekty energetyczne
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Elektroenergetyka
Enea po Orlenie. Kolejny kontrakt-widmo, tym razem na biomasę