To reakcja na zapowiedź ministra energii, że spółki energetyczne osiągną 1 mld zł oszczędności, a pieniądze te zasilą nowy fundusz, z którego wypłacane będą rekompensaty za drożejący prąd dla gospodarstw domowych oraz małych i średnich firm. Pomysł spotkał się z krytyką analityków.
– Samo zaangażowanie firm energetycznych w finansowanie rekompensat jest złym pomysłem z punktu widzenia akcjonariuszy tych firm. Spółki powinny kierować się interesem ekonomicznym i kodeksem handlowym, a nie rabatować w nieuzasadniony sposób swoich klientów. Ustawy jeszcze nie ma, a firmy już od stycznia będą musiały uwzględniać rabaty na rachunkach. Będzie to wiązało się ze zmianą systemów obsługi klienta, co oznacza dodatkowe koszty IT dla firm – komentuje Robert Maj, analityk Ipopema Securities. Dodaje, że firmy energetyczne w dużej mierze są już zoptymalizowane kosztowo. – Po wejściu na giełdę zrealizowały bowiem programy dobrowolnych odejść i wdrożyły wspólne zakupy w ramach swoich grup. Niewątpliwie wciąż jest jeszcze miejsce na pewne oszczędności, np. w sferze zatrudnienia, które rosło w ostatnim czasie. Najgorszym scenariuszem byłoby, gdyby spółki ten zapowiadany 1 mld zł, który ma popłynąć na nowy fundusz, wycisnęły ze swoich zysków, obniżając tym samym swoją rentowność – kwituje Maj.