Reklama

UE złagodzi system handlu uprawnieniami do emisji CO2? Rośnie polityczna presja

Unia Europejska zamierza złagodzić przepisy dotyczące redukcji emisji CO2 dla tysięcy firm w ramach systemu zakupu uprawnień do emisji CO2 – EU ETS. Ma to być odpowiedź na rosnące oczekiwania przemysłu europejskiego, który cierpi na spadek konkurencyjności względem innych regionów świata.

Publikacja: 08.02.2026 10:51

400 euro za tonę CO2? Politycy szukają hamulca dla ETS

400 euro za tonę CO2? Politycy szukają hamulca dla ETS

Foto: AdobeStock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są główne zmiany w przepisach dotyczących emisji CO2 w Unii Europejskiej?
  • Jakie kraje są za spowolnieniem tempa redukcji emisji i dlaczego?
  • Jakie są plany Komisji Europejskiej odnośnie reformy systemu EU ETS?
  • Jakie argumenty przedstawiają kraje Europy Środkowo-Wschodniej na rzecz zmian w systemie ETS?
  • Co zakłada nowy cel redukcji emisji do 2040 roku i jakie stoją przed nim wyzwania?
  • Jakie środki zaradcze są proponowane w celu uniknięcia gwałtownych wzrostów cen emisji CO2?

Szczyt przywódców UE, który odbędzie się 12 lutego, będzie poświęcony wzmocnieniu gospodarki UE. Jednocześnie zaostrzają się rozmowy na temat reformy systemu handlu emisjami (ETS), kluczowego narzędzia ograniczania emisji CO2. Część krajów UE, zwłaszcza z Europy Środkowo-Wschodniej jest gotowa spowolnić tempo redukcji emisji CO2 i rozważyć środki, które obniżyłyby koszty ponoszone przez przemysł.

Czytaj więcej

Polskie spółki apelują o ustępstwa w polityce klimatycznej

ETS przedmiotem politycznej dyskusji 

Szczegóły planowanej reformy systemu EU ETS, która wpłynie na podaż i popyt na rynku, mają zostać zaproponowane przez Komisję Europejską w trzecim kwartale tego roku i prawdopodobnie zapoczątkują intensywne negocjacje między rządami. Propozycja KE będzie bazowała na analizie konsultacji publicznych wobec planowanej rewizji dyrektywy EU ETS, które odbyły się w ubiegłym roku. Premier Słowacji Robert Fico wezwał już do zawieszenia systemu ETS, a premier Czech Andrej Babiš domaga się działań mających na celu ograniczenie wahań cen. Polska zaś lobbuje m.in. za zwiększeniem puli darmowych uprawnień do emisji CO2.

W grudniu negocjatorzy UE uzgodnili nowy cel przejściowy, jakim jest redukcja emisji o 90 proc. do 2040 r. w porównaniu z poziomami z 1990 r. Polska była temu przeciwna. Jednocześnie zasygnalizowano, że 10 000 instalacji objętych systemem ETS powinno mieć więcej czasu na dekarbonizację. Pozwoli to uniknąć spadku limitów do zera w 2039 r. w ramach obecnego systemu handlu uprawnieniami do emisji, co stanowi jedną z kluczowych wytycznych nadchodzącej reformy rynku.

Reklama
Reklama

Rosnąca wrażliwość polityczna na ceny emisji dwutlenku węgla została podkreślona podczas grudniowych rozmów na temat celu klimatycznego na rok 2040, kiedy UE zgodziła się na przesunięcie uruchomienia nowego rynku emisji dwutlenku węgla dla transportu drogowego i paliw potrzebnych do ogrzewania (tzw. ETS 2). Nowy system ETS 2 zamiast w 2027 r. ma wejść rok później, ale takie kraje jak Polska liczą, że uda się go przesunąć o kolejne lata. Obecnie nacisk kładzie się na zapobieganie gwałtownemu wzrostowi cen w istniejącym programie handlu uprawnieniami do emisji ETS 1 (cap-and-trade), w którym analitycy przewidują wzrost cen kontraktów referencyjnych na emisje dwutlenku węgla do 400 euro za tonę do 2040 r., w porównaniu z obecnym poziomem około 82 euro.

Co musi się zmienić w ETS?

Według Josa Delbeke, byłego wysokiego rangą urzędnika ds. klimatu w Komisji i jednego z architektów systemu ETS, rynek uprawnień powinien być częścią dobrze zaprojektowanej polityki przemysłowej, która pozwoli uniknąć „zaporowych” cen emisji.  – Ponieważ płynność rynku będzie się kurczyć wraz ze spadkiem limitu, ryzyko gwałtownych wzrostów cen może wzrosnąć – powiedział Delbeke agencji Bloomberg, profesor Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji.

Jego rekomendacje obejmują zarządzanie podażą uprawnień do emisji w celu utrzymania umiarkowanych cen, z możliwością stworzenia korytarza cenowego. Wymagałoby to również dopracowania specjalnego narzędzia, które automatycznie dostosowywałoby podaż uprawnień na rynku i korygowało tempo corocznych redukcji emisji.

Zdaniem Delbeke UE mogłaby przeznaczyć około 370 milionów bezpłatnych uprawnień zgromadzonych w specjalnym buforze i rozdać je przedsiębiorstwom jako wsparcie inwestycji niskoemisyjnych.

Podczas gdy większość uprawnień na rynku jest sprzedawana na aukcjach, firmy zagrożone przeniesieniem produkcji do krajów o łagodniejszej polityce klimatycznej nadal otrzymują część uprawnień za darmo. Ich przydział opiera się na systemie wskaźników efektywności emisji, który nagradza producentów o najniższych emisjach. Komisja, która ma opublikować zaktualizowane wskaźniki w kwietniu, jest już pod presją przemysłu chemicznego, aby zamrozić te wskaźniki.

Czytaj więcej

Największe spółki za wyłączeniem części elektrowni z opłat za emisję CO2
Reklama
Reklama

Kwestia liczby bezpłatnych uprawnień, które emitenci otrzymają w nadchodzących latach, jest jednym z największych punktów spornych.

Podczas spotkania ambasadorów w okresie poprzedzającym szczyt, kraje takie jak Czechy, Węgry, Słowacja, Bułgaria, Rumunia i Polska wyraziły obawy, że ceny emisji dwutlenku węgla osłabiają konkurencyjność UE, jak twierdzą osoby zaznajomione z tą kwestią.

Polska ma swój plan na zmiany w ETS

W ubiegłym roku rząd premiera Donalda Tuska coraz mocniej akcentował konieczność złagodzenia unijnej polityki klimatycznej.

W lutym 2025 r. wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta mówił „Rzeczpospolitej”, że ten instrument polityki klimatycznej, a więc EU ETS, trzeba poddać rewizji. – Będziemy postulować zwiększenie liczby dostępnej puli uprawnień do emisji CO2, co pozwoli utrzymać ceny uprawnień w ryzach bez znaczących zwyżek. Mamy już kilku sojuszników w UE w tej sprawie – mówił ponad miesiąc temu Bolesta. To właśnie tę zmianę zaproponowała francuska minister.

W ub. roku mówił to także były już minister aktywów państwowych Jakub Jaworowski nadzorujący m.in. spółki energetyczne. – Jesteśmy zdeterminowani, aby prowadzić transformację energetyczną. Wiemy, że da ona pozytywny efekt i polepszy sytuację środowiska naturalnego. Musimy jednak pamiętać o paradoksach. My, w Europie, odpowiadamy za 6 proc. światowych emisji CO2. Niezależnie jednak, co byśmy nie robili, to w porównaniu z emisjami Chin wynoszących 34 proc. czy USA wynoszącymi ok. 12 proc., nasze wysiłki muszą iść w parze z wysiłkami gdzie indziej, żeby miało to realny wpływ na środowisko. Dlatego też przekonujemy partnerów w Europie, że ta transformacja musi przebiegać jednak stopniowo i z uwzględnieniem lokalnych uwarunkowań, tak abyśmy mogli utrzymać konkurencyjność przemysłu w długim okresie – powiedział na ubiegłorocznej marcowej konferencji PGE poświęconej magazynom energii minister Jaworowski.

Zdaniem resortu klimatu i środowiska, który brał udział we wspominanych konsultacjach, rewizja systemu EU ETS powinna zostać wykorzystana do możliwie najbardziej kompleksowego przeglądu, ponieważ wchodzimy w ostatni okres funkcjonowania systemu.

Reklama
Reklama

– Kluczowe kwestie to utrzymanie bezpłatnych uprawnień do emisji dla przemysłu zgodnie z obowiązującymi zasadami, wprowadzenie Europejskiego Banku Węglowego m.in. w celu kontroli ceny uprawnień, wyłączenie produkcji na rzecz obronności z ETS oraz uwzględnienie specyfikacji poszczególnych państw członkowskich i regionów w ramach architektury wsparcia finansowego dla transformacji – wskazuje resort.

Czytaj więcej

Czy ETS dobija polski przemysł? Firmy żądają zmian w unijnym systemie emisji

Spółki energetyczne skupione w Polskim Komitecie Energii Elektrycznej (PKEE) chcą także wyłączenia z systemu ETS elektrowni gazowych i węglowych, które zapewniają bezpieczeństwo energetyczne. Zgodnie z dyrektywą, jednostki rezerwowe lub zapasowe mogą zostać wyłączone z EU ETS tylko wtedy, gdy w ciągu trzech ostatnich lat ich czas pracy nie przekroczył 300 godzin rocznie. PKEE postuluje większą elastyczność tego mechanizmu – np. możliwość wniesienia opłaty zamiast automatycznego powrotu jednostki do systemu. Dodatkowo, limit 300 godzin powinien zostać podniesiony do 1500 godzin. Co do zasady dotyczyć to ma głównie elektrowni gazowych, ale z tego zapisu mogłyby skorzystać także elektrownie węglowe.

Czytaj więcej

Krzysztof Bolesta: Zielonego Ładu nie da się wypowiedzieć, dlatego chcemy go zmienić

Czym jest EU ETS?

System handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych (European Union Emissions Trading System, w skrócie EU ETS) jest głównym unijnym narzędziem przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. System został ustanowiony w 2005 r. w celu wspierania zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych w sposób efektywny pod względem kosztów oraz skuteczny gospodarczo. Reguluje ok. 40 proc. całkowitej emisji gazów cieplarnianych w UE i obejmuje m.in. ok. 10 tys. elektrowni i zakładów produkcyjnych w UE. Domyślnym sposobem dystrybucji uprawnień emisyjnych od 2013 r. są aukcje, na których przedsiębiorstwa kupują prawo do emisji do atmosfery pewnego ekwiwalentu CO2. Liczba uprawnień darmowych oraz przeznaczonych do sprzedaży aukcyjnej jest stopniowo zmniejszana, by zachęcać do zmniejszania emisji.

Reklama
Reklama

Unia Europejska zobowiązała się do ograniczenia w latach 2013-2020 emisji gazów cieplarnianych o 21 proc. w stosunku do poziomu z 2005 r., w tym o 10 proc. emisji non-ETS, czyli gazów cieplarnianych nieobjętych systemem EU ETS, pochodzących z sektora usług, transportu, rolnictwa i odpadów oraz komunalno-bytowego.

Co2
Włosi obniżą rachunki za prąd jednym, podwyższając podatki drugim
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Co2
System handlu uprawnianymi do emisji CO2 może być zawieszony? Niemcy nie wykluczają
Co2
Złagodzić ETS. Polski postulat na unijnym stole negocjacyjnym
Co2
Dekarbonizacja przemysłu w tyle za energetyką, a rządowa pomoc spóźnia się
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama