Reklama

Kryzys w górnictwie wstrząsa branżą dostawców. Tysiące miejsc pracy zagrożonych

Spadający popyt na węgiel coraz mocniej uderza w firmy dostarczające maszyny i usługi dla kopalń. Branża okołogórnicza alarmuje, że bez programu wsparcia zagrożone mogą być tysiące miejsc pracy w całym kraju. Szansą na przetrwanie ma być eksport oraz wejście w sektor zbrojeniowy.
Zapaść w kopalniach odbija się na producentach maszyn. Branża apeluje do rządu

Zapaść w kopalniach odbija się na producentach maszyn. Branża apeluje do rządu

Foto: bnorbert3 / Adobe Stock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jak spadający popyt na węgiel wpływa na dostawców maszyn i usług dla kopalń?
  • Jakie są prognozy inwestycyjne największych spółek górniczych w Polsce?
  • Jakie wyzwania stoją przed firmami okołogórniczymi w obliczu obecnej sytuacji gospodarczej?
  • Dlaczego przedsiębiorstwa okołogórnicze apelują o wsparcie państwowe?
  • Jakie szanse na przetrwanie branży okołogórniczej upatrywane są w eksporcie i sektorze zbrojeniowym?
  • Jakie działania mogłyby wesprzeć dywersyfikację działalności firm związanych z górnictwem?

Spadające wydobycie węgla w Polsce będzie sporym problemem dla branży okołogórniczej. Krajowy rynek jest w zastoju. Producenci maszyn górniczych apelują o wsparcie państwa przy promocji krajowej sprzedaży.

Kopalnie tną inwestycje w sprzęt górniczy

Największe spółki górnicze zapowiadają na ten rok ograniczenie inwestycji. Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW), wydobywająca potrzebny gospodarce węgiel koksujący, szuka oszczędności także w planowanych inwestycjach. – Program oszczędnościowy JSW przekłada się na znaczące ograniczenia CAPEX (nakłady inwestycyjne – red.), które corocznie są obniżane (od 2024 r.) średnio o ok. 20 proc. – informuje nas JSW. Mniejsze nakłady na maszyny górnicze zapowiada także Polska Grupa Górnicza, wydobywająca węgiel energetyczny. Popyt na ten węgiel spada. W 2023 r. spółka wydobyła niecałe 15 mln ton, zaś pięć lat wcześniej było to ponad 23 mln ton. – Patrząc przez pryzmat maszyn odpowiadających bezpośrednio za wydobycie – kombajnów ścianowych – proporcjonalnie zmniejszające się wydobycie skutkuje mniejszą liczbą ścian wydobywczych, w konsekwencji mniejszym zapotrzebowaniem na maszyny do ich eksploatacji – przyznaje nam biuro prasowe PGG. Firma planuje w tym roku mniejsze nakłady na dzierżawę maszyn wydobywczych. – Jednak o tym, jaka będzie rzeczywista wielkość tych wydatków, zadecydują m.in. rozstrzygnięcia postępowań przetargowych i uzyskane w nich stawki dzierżawy – zaznacza spółka.

Foto: Paweł Krupecki

Zapowiedzi PGG mogą niepokoić zwłaszcza jednego z największych w Polsce dostawców maszyn, giełdową Grenevię (sprzedaż maszyn odbywa się pod nazwą Famur). To m.in. ta firma dostarcza maszyny wydobywcze i maszyny do drążenia. Już w wynikach za 9 miesięcy ub. r. firma przyznawała, że rosnące straty polskiego górnictwa (energetycznego i koksującego) będą dla niej dużym wyzwaniem. – Zapowiadane programy optymalizacji kosztów, głównie po stronie inwestycji, kosztów serwisu i utrzymania sprzętu oraz obserwowana większa skłonność klientów Famuru do zawieszeń umów dzierżawy, będą wpływać na wyniki finansowe i płynność sektora – czytamy w raporcie okresowym spółki.

Reklama
Reklama

Problemy dotyczą także innych spółek. Jak mówi nam Maciej Barański, prezes firmy Damel, zawirowania w sektorze górniczym są mocno odczuwalne w branży okołogórniczej. Co więcej, wskazuje on, że na tę chwilę wstrzymano w zasadzie wszystkie inwestycje w polskim sektorze górniczym. – PGG i JSW zmniejszają liczbę zamówień, realizowane są tylko te inwestycje, które są niezbędne ze względu na bezpieczeństwo, przy utrzymaniu bieżącego wydobycia, co bezpośrednio przekłada się na ogólną sytuację firm branży okołogórniczej. Dla naszej firmy perspektywą, która pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość, jest eksport, a także polskie rynki pozagórnicze (rynek chemiczny, petrochemiczny) – podkreśla prezes tej dąbrowskiej fabryki maszyn elektrycznych.

Firmy okołogórnicze pod ścianą

Widmo upadku PGG i JSW jest obecnie odsunięte w czasie dzięki pomocy publicznej państwa i porozumieniu ze związkami o zawieszeniu wypłaty części świadczeń pracowniczych. Jeśli jednak doszłoby do upadku takich węglowych gigantów, byłoby to olbrzymim problemem w skali całego kraju, bowiem samo górnictwo węgla kamiennego zatrudnia około 70 tys. pracowników. Ale jest też bardzo wiele miejsc pracy w firmach, które kooperują z tymi spółkami węglowymi. Jak mówi nam prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej Janusz Olszowski, to kilka tysięcy firm, które tworzą co najmniej 200 tys. miejsc pracy. – Obecnie sytuacja największych producentów węgla bezpośrednio przekłada się na kondycję finansową firm okołogórniczych, które zaczynają tracić płynność finansową. Do naszej Izby docierają sygnały, że realne widmo upadłości tych firm okołogórniczych zaistniało już w tej chwili – podkreśla prezes.

Czytaj więcej

Po Bumechu teraz Grenevia. Kolejna spółka chce produkować dla wojska

Problem polega na tym, że spółki węglowe są objęte programami wsparcia, natomiast przedsiębiorstwa okołogórnicze – jak mówi nasz rozmówca – są pozostawione same sobie. – Mówiąc wprost, firmy te nie mają środków na bieżącą działalność. Razem z Uniwersytetem Ekonomicznym w Katowicach przeprowadziliśmy badania na grupie firm okołogórniczych i ponad jedna trzecia badanych zadeklarowała, że w sytuacji utraty wpływów z górnictwa upadnie, a blisko połowa ankietowanych stwierdziła, że przy braku wsparcia ze strony państwa niemożliwa jest zmiana profilu ich działalności. Problem nie dotyka tylko samego Śląska, ale całego kraju, bowiem podmioty produkujące wyroby dla górnictwa, jak również sprzedające specjalistyczne usługi rozlokowane są w całej Polsce – dodaje.

Apel o wsparcie. Jak można pomóc firmom?

Zdaniem prezesa Olszowskiego sytuacja jest kryzysowa, bowiem istnieją w Polsce miejscowości, gdzie taki przedsiębiorca okołogórniczy jest jedynym pracodawcą, a skutki mogą być porażające także dla regionów spoza Śląska. – Od wielu lat jest mowa o stworzeniu jakiegoś programu wsparcia dla firm okołogórniczych, które są narażone na skutki transformacji polegającej na ograniczaniu działalności wydobywczej. Natomiast do tej pory taki program nie został opracowany. Jest nawet delegacja ustawowa do stworzenia takich dokumentów, ale nie ma woli politycznej, żeby takie stworzyć – przypomina Olszowski.

Czytaj więcej

Polska firma nabyła technologie, które pozwoli produkować polskie wiatraki
Reklama
Reklama

Prezes Izby jako przykłady wskazuje na dwie grupy instrumentów, które mogłyby wesprzeć przedsiębiorstwa okołogórnicze. Wymienia on środki na zdywersyfikowanie działalności oraz wsparcie eksportu usług, maszyn i urządzeń górniczych do krajów, które budują nowe kopalnie, zwiększają wydobycie i gdzie popyt na węgiel nadal istnieje. – Uważam, że sytuacja jest na tyle poważna, że państwo powinno się włączyć. Taka pomoc publiczna nie jest niczym nowym w Unii Europejskiej, ponieważ kraje, które zlikwidowały swoje górnictwo węglowe objęły wsparciem także firmy okołogórnicze i udzielają im pomocy publicznej do dziś. Nie chodzi tutaj o dotowanie produkcji z budżetu państwa, wystarczyłoby zmienić i rozszerzyć dostępne obecnie oferty wsparcia takich instytucji jak BGK, ARP, PARP, KUKE – podkreśla.

Czas na eksport

Na poszukiwanie innych rynków zbytu wskazują także prezesi spółek okołogórniczych. – Na pewno dużą szansą dla polskich firm w branży okołogórniczej jest eksport. Należy wspomnieć o tym, że o polskim górnictwie mówi się źle od dłuższego czasu, niemniej jednak górnictwo na świecie się rozwija, a nie kurczy. Mówię tutaj o Indiach, Australii, USA. Tam wydobycie cały czas jest zwiększane. Tam są inwestycje, tam też nasza firma realizuje zamówienia – wskazuje wspominany wcześniej prezes firmy Damel.

Nieco inaczej na sprawę patrzy Grenevia. We wspominanym raporcie kwartalnym firma uważa, że na rynkach zagranicznych, gdzie działa Famur, nadal występuje ograniczony zakres inwestycji w nowe maszyny i urządzenia, natomiast w większości występuje koncentracja na zamówieniach w obszarze aftermarket (serwis i modernizacje maszyn górniczych). – Spadająca wartość dolara amerykańskiego, wpływająca na kontrakty zawarte w dolarach, prowadzi do obniżenia ich rentowności w wyniku mniej korzystnego przeliczenia przychodów na walutę lokalną, jednocześnie ograniczając konkurencyjność oferty względem podmiotów operujących w innych walutach – pisała spółka w ub. r.

Czytaj więcej

Grupa Bumech będzie produkować pojazdy wojskowe. Jest umowa

Prezes Olszowski wskazuje, że póki co inwestycje firm okołogórniczych nawet w efektywne technologie, włącznie z odnawialnymi źródłami energii, spełniające kryteria ESG, spotykają się z odmową finansowania tylko dlatego, że firma ma przymiotnik górniczy. – Forma wsparcia mogłaby w takich przypadkach polegać na zmianach strategii instytucji finansowych i tym samym podejściu np. państwowych banków do przedsiębiorstw powiązanych z górnictwem – mówi.

Państwowe instytucje co prawda oferują swoją pomoc każdej firmie, która chce zaistnieć za granicą, ale póki co nie ma żadnego programu dedykowanego branży okołogórniczej. – Z oferty będącej w dyspozycji Agencji może skorzystać każdy podmiot spełniający kryteria udziału w danym konkursie czy naborze – wskazuje biuro prasowe Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), ale celowanych programów dla firm z branży maszyn górniczych nie ma. PARP dodaje jednak, że tworząc nowe urządzenia, innowacyjne w skali kraju, firma może sięgnąć po środki w ramach Ścieżki SMART. – Program skierowany jest dla MŚP, które, prowadząc prace badawczo-rozwojowe, wprowadzą na rynek nowe lub ulepszone produkty, wyroby, usługi. Więcej w nowoogłoszonym naborze – dodaje Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.

Reklama
Reklama

Zbrojeniówka kolejną szansą

Na horyzoncie jest jednak kolejna perspektywa – produkcja dla wojska, a zwłaszcza teraz, kiedy na programy zbrojeniowe w kraju będzie sporo do wydania i spółki górnicze zaczynają dostrzegać tu dla siebie szansę. W ubiegłym roku wspominana Grenevia podpisała z Polską Grupą Zbrojeniową (PGZ) list intencyjny o współpracy. W jej zakres może wejść w przyszłości wspólna realizacja projektów czy dostawy komponentów i usług. Podobne porozumienie z PGZ ma także PGG. Co więcej, Zakład Remontowo-Produkcyjny PGG jeszcze wiosną może otrzymać koncesję na produkcję wojskową. Bez tego nie ma mowy o zamówieniach w sektorze zbrojeniowym. Zakład mógłby produkować różne konstrukcje stalowe na potrzeby np. wojsk inżynieryjnych, na przykład mobilne mosty.

Węgiel
Prezes Bogdanki: nie da się konkurować z węglem sprzedawanym poniżej kosztów
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Węgiel
Górnictwo kolejny raz z miliardowymi stratami. Sprzedaż węgla na rekordowym minusie
Węgiel
Węgiel na czarną godzinę. Nowy plan dla bezpieczeństwa energetycznego
Węgiel
Miliardowe straty na węglu w czasie kryzysu. Są zarzuty
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama