Senat wprowadził kilkadziesiąt poprawek do sejmowej ustawy o dodatku węglowym. Najważniejsza z nich rozszerza zakres pomocy rzędu 3 tys. zł na wszystkie źródła grzewcze, nie tylko węgiel, bez progu dochodowego. Ustawę wraz ze zmianami poparło 98 senatorów, 1 był przeciw, a 1 osoba wstrzymała się od głosu.

Dodatek powszechny

Zgodnie z senackimi poprawkami wsparcie otrzymają wszystkie gospodarstwa, niezależnie od rodzaju źródła ogrzewania. Także te, które opalają olejem opałowym, gazem, gazem LPG, energią elektryczną czy wykorzystują do tego celu fotowoltalikę i pompy cieplne.

Podczas prac senackich komisji, które zajmowały się pracą nad tym dodatkiem, padały argumenty, że objęcie wsparciem finansowym tylko jednej grupy gospodarstw domowych – korzystających z węgla – jest niesprawiedliwe, a przygotowane przez Senat zmiany mają zmotywować rząd do szybkich prac nad rozszerzeniem pomocy finansowej przed nadchodzącą jesienią i zimą na większość gospodarstw domowych.

Czytaj więcej

Górnicy i pracodawcy apelują do premiera o niższe ceny prądu

Senatorowie, którzy zgłaszali takie wnioski, w tym senator sprawozdawca Kazimierz Kleina z Koalicji Obywatelskiej, nie podali kosztów tak szerokiego wsparcia. Rząd zapowiedział, że kolejnych dniach pojawią się nowe propozycje dodatków energetycznych – także dla kolejnych źródeł energii, jak pellet czy olej opałowy. Senator Koalicji Obywatelskiej Adam Szejnfeld argumentował w Senacie, że jego partia nie dopuści do dyskryminacji innych odbiorców paliw.

– Mam nadzieję, że te poprawki będą przyjęte, a w Sejmie nie zostaną odrzucone – mówił Szejnfeld.

Jedynie senator Jan Bury z ugrupowania Polska 2050 uznał, że nie ma co ścigać się na populizm. – Jeśli dalej tak będziecie rządzić, to doprowadzicie do bankructwa – ganił rządzących, przypominając, że dodatki będą kosztować budżet 11,5 mld zł, a do innych posłów opozycji zaapelował, aby nie licytować się pod względem wielkości dodatków.

Nierealne obietnice

Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego, podkreśla, że postulaty senatorów to wyścig partii rządzącej i opozycji na populistyczne i niemożliwe do spełnienia obietnice.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

– Jeśli chcielibyśmy dać każdemu gospodarstwu domowemu po 3 tysiące złotych dodatku energetycznego, to na taką interwencję potrzeba by ponad 40 mld zł. Takich pieniędzy w publicznej kasie nie ma – wskazywał, przypominając, że Polski Alarm Smogowy – wraz z Instytutem Badań Strukturalnych i prawnikami Frank Bold – zaproponował tańsze i sprawiedliwsze rozwiązanie w miejsce rządowego dodatku węglowego. To dodatek energetyczny, który powinien trafić do najbardziej potrzebujących rodzin, niezależnie od tego, z jakiego źródła ciepła korzystają.

Czytaj więcej

Razem pyta premiera o atom. Wątpi czy program energetyki jądrowej jest przemyślany

– Propozycja, która przeszła przez Senat, to oszukiwanie społeczeństwa i populizm. Senacki dodatek energetyczny nie jest dodatkiem „dla każdego”, lecz dla tych, którzy pierwsi zgłoszą się po niego do urzędu. Zaproponowany przez Senat budżet pozwoli bowiem obsłużyć zaledwie co czwarte gospodarstwo domowe – mówi lider PAS.

Deficyt węgla

Niezależnie od wielkości dodatku problemem nie jest wysoka cena, ale dostępność węgla. Prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla Łukasz Horbacz mówił 3 sierpnia w Sejmie, że – według szacunków Izby – niedobory węgla sięgają 4–6 mln ton do końca roku. – Z tego 2,5 mln ton niedoboru będzie dotyczyło sektora komunalno-bytowego, 1,5–3,5 mln ton – energetyki i ciepłownictwa – wyliczał.

Minister klimatu i środowiska Anna Moskowa podkreślała 4 sierpnia w Senacie, że dodatkowe ładunki węgla, ponad te, które są już zakontraktowane i przywiezione (a więc 13 mln ton), są kontraktowane przez PGE Paliwa. Warto jednak pamiętać, że obserwowane ostatnio w portach dostawy węgla to ładunki zakontraktowane jeszcze kilka miesięcy temu, przed kryzysem węglowym.

Sejm zajmie się poprawkami Senatu w piątek 5 sierpnia. Prawdopodobnie przepadną.