Umowa Nord Stream 2, którą administracja Joe Bidena zawarła z Niemcami, jest geopolitycznym błędem na skalę pokoleniową, powiedział w czwartek Ted Cruz senator z Teksasu.

Czytaj także: Nord Stream 2 będzie dokończony. USA i Niemcy wsparły Rosję

Według niego porozumienie, na mocy którego Stany Zjednoczone zrezygnowały z planów zatrzymania gazociągu, było „prezentem” dla Władimira Putina „za miliardy dolarów kosztem Stanów Zjednoczonych” i ich sojuszników.

„Ta decyzja jest całkowitym poddaniem się Putinowi” – ​​ocenił Cruz w oświadczeniu zamieszczonym na swojej stronie internetowej. „Rosyjscy dyktatorzy będą teraz przez dziesięciolecia otrzymywać miliardy dolarów rocznie, dzięki prezentowi od Joe Bidena”.

Samo porozumienie jest uznawane w USA jako „wstydliwie słabe”. Niemcy zobowiązały się do podjęcia pewnych działań, jeśli Rosja użyje gazu jako broni lub rozpocznie nową wojnę z Ukrainą. Jakie konkretnie miałyby to być działania – nie wiadomo, podobnie brakuje twardych gwarancji, że Niemcy w ogóle takie działania zastosują. RFN wiele razy już pokazał, że w starciu z Rosją staje po jej stronie.

Amerykańscy eksperci zwracają uwagę, że umowa łamie uchwalone przez Kongres prawo, które zobowiązuje prezydenta USA do nałożenia sankcji w celu powstrzymania dokończenia Nord Stream 2.

Podczas przesłuchania w Kongresie, które odbyło się kilka godzin przed ogłoszeniem umowy, Cruz, według własnej relacji, zapytał podsekretarz stanu Victorię Nuland, czy uważa, że ​​realizacja Nord Stream 2 jest „katastrofą dla bezpieczeństwa narodowego USA” i zagrożeniem dla europejskich sojuszników, które staną się „przedmiotem szantażu gospodarczego i energetycznego ze strony Federacji Rosyjskiej”. A Nuland odpowiedział, że tak, twierdzi Cruz.

Czytaj także: Nie tylko Polska i Ukraina ciągle przeciwne Nord Stream 2

„Zamiast okazywać siłę do przestrzegania prawa sankcji, (…) Biden dał Putinowi największy od lat prezent. Pokazał też Putinowi, że amerykański prezydent jest słaby i ugnie się pod presją polityczną ”- podsumowuje Cruz.

Tymczasem na Ukrainie widzą jeszcze szansę na zastopowanie budowy, która jest już wykonana w 98 procentach (wg. Gazpromu).

„Aby ten gazociąg zadziałał, musi być operator certyfikowany zgodnie z europejskimi przepisami. Wtedy europejskie firmy rezerwują przepustowości u tego operatora i mogą odbierać gaz za pośrednictwem gazociągu. Jeśli więc operator gazociągu zostanie ukarany – a jeszcze raz podkreślę, że 100 proc. akcji Nord Stream AG należy do Gazpromu, to całkiem naturalne jest nałożenie sankcji na takiego operatora. Jest on w rzeczywistości bronią geopolityczną w rękach Rosji. Wtedy europejskie firmy nie zarezerwują (bo nie mogą -red.) przepustowości Nord Stream 2 i nie będą przez niego otrzymywać gazu – tłumaczy Juri Witrenko prezes Naftogazu, po wizycie w Waszyngtonie, w wydanym komunikacie koncernu.

Witrenko potwierdza, że ten pomysł zyskał duże poparcie amerykańskich kongresmenów i senatorów.

„Podzielają naszą obawę, że ten projekt jest realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Ukrainy (…) sprowadza korupcję do Europy, dzieli Europę. A to z kolei stanowi zagrożenie dla całego ładu światowego. Są gotowi wesprzeć nas, Ukrainę, na naszej drodze walki z tym projektem – dodał ukraiński menadżer.

Czy te słowa przełożą się na czyny, okaże się niebawem