Cięcia produkcji i pensji dadzą oddech PGG

Publikacja: 14.04.2020 18:47

Cięcia produkcji i pensji dadzą oddech PGG

Foto: Fotorzepa/Tomasz Jodłowski

Węglowy gigant chce sięgnąć po pieniądze z tzw. tarczy antykryzysowej. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, bez tego firma już od czerwca będzie mieć problem z wypłatami dla górników.

Walcząca o przetrwanie Polska Grupa Górnicza ma plan na chwilowe zaleczenie obecnych problemów finansowych. Zarząd chce zmniejszyć produkcję węgla o 20 proc., do średnio 80 tys. ton na dobę, i także o 20 proc. zmniejszyć wynagrodzenia swojej ponad 40-tysięcznej załodze. Zmiany mają zostać wprowadzone od maja na trzy miesiące. Dzięki temu PGG będzie mogła sięgnąć po pieniądze z tzw. tarczy antykryzysowej – chce stamtąd pozyskać około 70 mln zł miesięcznie. Według informacji „Rzeczpospolitej” ma to być koło ratunkowe dla spółki, która już od czerwca mogła mieć problem z wypłatą wynagrodzeń górnikom. Jednak wprowadzone rozwiązania nie uzdrowią na dobre spółki. Dlatego – według naszych informacji – groźba zamknięcia co najmniej jednej kopalni jest wciąż bardzo realna, a najbardziej zagrożona jest kopalnia Ruda.
""

energia.rp.pl

Topniejąca płynność
Jeszcze w lutym zarząd PGG, przy wsparciu wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, zgodził się na 6-procentowe podwyżki dla górników. Dzięki temu przeciętne miesięczne wynagrodzenie w kopalniach PGG wzrosło do 7,8 tys. zł brutto. Spółkę, która w 2019 r. miała ponad 400 mln zł straty, kosztowało to 270 mln zł. W efekcie górnicze związki zawodowe odwołały zapowiadane protesty w Warszawie. Zarząd był hojny dla załogi już wcześniej – w latach 2017–2019 PGG przeznaczyła ponad 1 mld zł więcej na świadczenia dla pracowników niż planowano przy tworzeniu spółki.
Obecnie jednak węglowy gigant zmaga się z topniejącą płynnością finansową. Ciepła zima, wzrost produkcji energii z odnawialnych źródeł, wysokie zapasy surowca w elektrowniach i wysoka cena polskiego węgla – to wszystko przełożyło się na spadek zamówień w kopalniach. Od kilku miesięcy zapasy niesprzedanego węgla przy kopalniach rosną w błyskawicznym tempie. Na koniec lutego na przykopalnianych placach w całym krajowym sektorze leżało już ponad 7 mln ton surowca.
""

energia.rp.pl

Od kilku tygodni dodatkowym problemem jest pandemia koronawirusa, która powoduje dalszą redukcję zużycia energii elektrycznej. Mocno odczuła to PGG, która notuje spadek zamówień ze strony energetyki zawodowej aż o 20 proc. W tej sytuacji zarząd chce zmienić tryb pracy kopalń i zmniejszyć dni robocze z pięciu do czterech. W ten sposób zredukuje produkcję o 20 proc. i proporcjonalnie obniży wynagrodzenia pracownikom. Na to jednak muszą się najpierw zgodzić związki zawodowe.
– Podczas kryzysu przetrwają ci, którzy potrafią elastycznie dostosować swoje funkcjonowanie do zmieniającej się dynamicznie sytuacji. Mamy nadzieję, że pracownicy zrozumieją, że sytuacja firmy jest teraz bardzo trudna, ale dzięki pakietowi działań osłonowych, który wdrożyliśmy, przetrwamy trudny czas – przekonuje Tomasz Rogala, prezes PGG.
Kolejne działania proponowane przez zarząd PGG to renegocjacje umów z dostawcami maszyn i usług. Z części inwestycji spółka całkowicie zrezygnuje.
""

Centralny magazyn węgla, fot. wysokienapiecie.pl

energia.rp.pl

Dobry czas na zmiany
Według ekspertów pandemia koronawirusa powinna dać zarządom firm węglowych impuls do działania. – Obecne problemy polskiej gospodarki mogą być pretekstem do wprowadzenia koniecznych zmian w górnictwie, w tym do zamknięcia kilku kopalń. Z pewnością mamy do czynienia ze spadkiem zapotrzebowania na węgiel i to nie tylko w ostatnich tygodniach, ale już wcześniej. Przewidywania na najbliższe lata też nie są dla kopalń pomyślne – argumentuje Michał Sztabler, analityk Noble Securities. Zaznacza, że zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce będzie rosło, ale rynek węgla będzie się kurczył. Gospodarka staje się coraz mniej energochłonna, a odnawialne źródła energii rozwijają się bardzo dynamicznie. Wzrost cen prądu dodatkowo stymuluje firmy do redukcji jego zużycia i budowania własnych, nisko- lub zeroemisyjnych źródeł energii. – W takim otoczeniu utrzymywanie obecnego poziomu produkcji węgla nie ma sensu – wyjaśnia Sztabler. I dodaje: – Z jednej strony pandemia może ułatwić zamykanie kopalń, bo nie ma ryzyka wyjścia górników na ulice. Z drugiej strony Unia Europejska może przymknąć oko na ewentualne wsparcie górnictwa z publicznych pieniędzy, co rząd może tłumaczyć ratunkiem przed skutkami koronawirusa.
Z naszych informacji wynika, że zamknięcie najsłabszych kopalń jest na Śląsku brane poważnie pod uwagę. Do tego jednak potrzebne są polityczne decyzje w Warszawie, a ostatnio nadzór nad branżą przejął osobiście szef ministerstwa aktywów państwowych Jacek Sasin. We wtorek resort nie odpowiedział na nasze pytanie, jaki ma plan na uzdrowienie sytuacji w polskim górnictwie. W kuluarach mówi się natomiast o tym, że do wyborów prezydenckich, które – póki co – wciąż planowane są na maj, żadne decyzje nie zostaną ogłoszone. Do tego czasu górnicze związki zawodowe mogą natomiast próbować wynegocjować własne warunki restrukturyzacji branży. Związkowcy już przed Świętami Wielkanocnymi wysłali list do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z prośbą o wsparcie. Żądali przy tym zwiększenia produkcji energii z surowca pozyskiwanego na Śląsku do maksymalnego poziomu. Miało to zapewnić zbyt dla polskiego węgla.
""

Mineworkers return head lamps and safety equipment at the end of the shift at the Krupinski coal mine, in Suszec, Poland, on Friday, Sept. 18, 2009./Bloomberg

energia.rp.pl

Drogi surowiec
Tymczasem ceny polskiego węgla są dziś zdecydowanie wyższe niż w europejskich portach. W lutym średnia cena tego surowca dla krajowych elektrowni kosztowała 76,56 dolarów za tonę, zaś cena węgla energetycznego w europejskich portach spadła pod koniec lutego do niespełna 46 dolarów za tonę. To przekłada się na hurtowe ceny energii elektrycznej – najwyższe spośród krajów ościennych.
Pozostało 100% artykułu
Surowce i Paliwa
Azoty i MOL istotnie zwiększają produkcję. Orlen też do nich dołączy
Surowce i Paliwa
Putin kopie pod Wielką Brytanią w Antarktyce. Do czego się dokopał?
Surowce i Paliwa
Amerykańscy nafciarze za Bidena prosperują. Ale przyszłość widzą w Trumpie
Surowce i Paliwa
Wielka Brytania rzuca wyzwanie Kremlowi. Chce wyprzeć rosyjski uran z Europy
Surowce i Paliwa
Rosyjski eksport paliw jak w pandemii. Coraz więcej uszkodzonych rafinerii