Plan udostępnienia rezerwatu Arctic National Wildlife Refuge koncernom naftowym przygotowało federalne Biuro ds. zarządzania zasobami naturalnymi USA. Zgodnie z dokumentem, firmy naftowe zostaną wpuszczone na chronione dotąd tereny. Będą mogły eksploatować 1,56 mln akrów rezerwatu z 19 mln akrów, które znajdują się pod ochroną.

Donald Trump uzasadnia taką decyzję potrzebą rozwoju regionu i branży, pisze The Wall Street Journal. Biały Dom zapewnia, że wiercenia, nie będą miały „znaczącego wpływu” na przyrodę. Obrońcy środowiska się z tym nie zgadzają.

Nadbrzeżna równina rezerwatu alaskańskiego została zamknięta dla nafciarzy dawno temu. Spory o to czy można tam pompować ropę trwają od 1977 r. Przez dziesięciolecia Biały Dom nie godził się na wpuszczenia przemysłu do Arctic National Wildlife Refuge.

Zmieniło się to, po dojściu Donalda Trumpa do władzy. Ten prezydent, nawet jak na standardy amerykańskie, mało przejmuje się środowiskiem. W 2017 r parlament uchwalił prawo, które zobowiązywało władze do udostępnienia do poszukiwań surowcowych części nietkniętych jeszcze przez człowieka terenów Alaski.

Gotowy plan zakłada m.in. budowę na terenie rezerwatu czterech pasów startowych, blisko 300 km dróg, naziemnych podpór dla rurociągów, instalacji odsalania wody morskiej i platform dla barek. Władze chcą oddać tereny w dzierżawę do końca tego roku.

Dotąd nie wiadomo dokładnie, ile ropy i gazu zalega na przeznaczonej do eksploatacji części rezerwatu. Autorzy planu ostrożnie szacują, że do 2027 r do budżetu trafi do 900 mln dol. ze sprzedaży ropy wydobytej na chronionych terenach.

Ropa ma być wydobywana na przybrzeżnych terenach nad Morzem Beauforta. Ekolodzy alarmują, że wpuszczenie tam nafciarzy zniszczy populację karibu, białych niedźwiedzi oraz ptaków morskich.
– Dla tak dzikiej przyrody, która od lat bezpiecznie rozwijała się w tej części Alaski, wejście przemysłu spowoduje nieodwracalne straty – ostrzegł Collin O’Mara – szef Narodowej Federacji Dzikiej Przyrody.
Przewodniczący Rady Ochrony Zasobów Naturalnych USA Ann Hock zapowiedziała pozwanie do sądu Białego Domu.