Sąd Apelacyjny zniósł wcześniejsze zabezpieczenie roszczenia Prairie Mining w postaci zakazu wydawania przez ministra środowiska innym inwestorom umowy użytkowania górniczego złoża Lublin. W praktyce oznacza to, że Lubelski Węgiel Bogdanka ma otwartą drogę do ubiegania się o ten dokument, a następnie o koncesję na wydobycie węgla na tym terenie. W toku pozostaje postępowanie sądowe, w którym Australijczycy zarzucają resortowi środowiska, że nie rozpatrzył w terminie ich wniosku o ustalenie użytkowania górniczego. We wtorek akcje Prairie na warszawskiej giełdzie taniały nawet o 15 proc., do 0,99 zł.
Walka trwa
Australijski inwestor nie traci jednak nadziei na zrealizowanie inwestycji na Lubelszczyźnie. – Od samego początku inwestycji zamiarem Prairie była eksploracja i budowa nowoczesnej, efektywnej oraz dochodowej kopalni węgla koksującego, która przyniosłaby duże korzyści Polsce i lokalnym społecznościom mieszkającym w regionach objętych jej zasięgiem. Prairie kontynuuje wszelkie działania mające na celu uzyskanie koncesji i realizacje projektu budowy kopalni Jan Karski – przekonują służby prasowe Prairie Mining.
Węgiel/Bloomberg
Po piętach Australijczykom depcze jednak Bogdanka, która już w ubiegłym roku złożyła wniosek o koncesję wydobywczą na część lubelskiego złoża (obszar K-6 i K-7). Z uwagi na zabezpieczenie przez sąd roszczenia Prairie, procedura ta była jednak zawieszona. Bogdanka zapewnia jednak, że ma zatwierdzoną dokumentację geologiczną oraz ważną decyzję środowiskową. W ostatnim wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” prezes LW Bogdanka Artur Wasil zapowiedział, że liczy na uzyskanie koncesji w tym roku.
CZYTAJ TAKŻE: Prairie pozywa resort środowiska. Kurs gwałtownie spada
Chętnych do eksploatacji tego złoża jest jednak więcej. Prairie prowadzi aktualnie rozmowy z Jastrzębską Spółką Węglową, która chciałaby przejąć kontrolę nad dwoma projektami australijskiego inwestora – budową kopalni Jank Karski, jak i wznowieniem wydobycia węgla koksowego na śląskim złożu Dębieńsko. Nie jest jednak tajemnicą, że to złoże Dębieńsko jest głównym obiektem zainteresowań JSW. Jastrzębska spółka może tam rozpocząć wydobycie wykorzystując infrastrukturę swojej pobliskiej kopalni. Spółki przedłużyły termin na sfinalizowanie negocjacji do 28 września. Z naszych informacji wynika jednak, że JSW wciąż nie ma zielonego światła na transakcję od swojego głównego właściciela – Skarbu Państwa, reprezentowanego przez ministra energii. Jakub Szkopek z DM mBanku szacuje, że udostępnienie Dębieńska może kosztować 1 – 1,5 mld zł, a budowa kopalni Jan Karski nawet 5 mld zł.
Coal/Bloomberg
Poważne konsekwencje
Z uwagi na przeszkody administracyjne, jakie Prairie Mining napotkał przy realizacji swoich projektów w Polsce, na początku lutego powiadomił polski rząd o zaistnieniu sporu inwestycyjnego. Australijski inwestor tłumaczy, że spór wynika z podjęcia przez Polskę niektórych działań z naruszeniem – jego zdaniem – międzynarodowych umów, w tym dotyczących wzajemnej ochrony inwestycji, jakie nasz kraj zawarł z Wielką Brytanią i Australią. Polskie władze mają czas do maja na polubowne rozwiązanie sporu. W przeciwnym razie sprawa trafi do międzynarodowego arbitrażu. – Prairie podejmie wszelkie działania mające na celu ochronę swoich inwestycji oraz interesu akcjonariuszy – zapewnia biuro prasowe Prairie Mining.
CZYTAJ TAKŻE: JSW myśli o emisji akcji, żeby przejąć Prairie Mining