Kreml pracuje nad kryteriami dopuszczenia firm z kapitałem zagranicznym do złóż tzw. federalnego znaczenia, dowiedziała się gazeta Kommersant. Byłyby to przełom w dotychczasowej polityce Moskwy w branży surowcowej. Dotąd licencje na poszukiwania i wydobycie z największych i najzasobniejszych złóż mogą trafiać tylko do firm rosyjskich.

Dopuszczenie obcych do rosyjskich złóż ma jednak przeciwników w samym rządzie. Minister przyrody i zasobów naturalnych Siergiej Donskoj pisze, że podziela stanowisko kolegów z Federalnej Służby Antymonopolowej oraz ministerstwa energetyki. Jakie to stanowisko?

„Dopuszczenie do złóż znaczenia federalnego dla firm kontrolowanych przez cudzoziemców może stanowić zagrożenie bezpieczeństwa i obronności kraju oraz złamanie obowiązującego prawa”.

Dlatego, zdaniem ministra, trzeba opracować szczegółowe kryteria przechodzenia praw (licencji) na złoża w ręce obcego kapitału. Potrzebne jest też ujednolicenie kryteriów i zmniejszenie barier administracyjnych by podstęp był łatwiejszy i szybszy.

Dotychczas nieliczne zachodnie firmy, które pracują na rosyjskich złożach, dostały do nich dostęp w drodze wyjątku i w sytuacji ścisłej współpracy z rosyjskimi gigantami. Eksperci są zdania, żę w proponowanej zmianie przepisów chodzi raczej o ułatwienia dla rosyjskich firm zarejestrowanych w rajach podatkowych.

Na zasobach ropy i gazu działa w Rosji jedynie krajowe giganty państwowe jak Rosneft czy Gazprom albo prywatne – Łukoil czy Novatek.

Rosja jest terytorialnie największy krajem świata. Posiada największe złoża, diamentów drugie co do wielkości gazu ziemnego – siódme – ropy naftowej i wiele rzadkich, drogich metali.