Decyzja sędziego, który zachowanie pracowników BP nazwał „lekkomyślnym”, może oznaczać dodatkową karę dla brytyjskiego koncernu w wysokości do 18 mld dolarów.

Sędzia Barbier przypomniał, że przez ponad trzy miesiące koncern nie mógł poradzić sobie z wyciekiem, który w konsekwencji doprowadził do katastrofy środowiska i przyczynił się do śmierci 11 osób. Według sędziego to brytyjski BP ponosi w 67 proc. odpowiedzialność za zaniedbania. Pozostałe 33 proc. rozdzielił na dwa koncerny – szwajcarski Transocean i amerykański Halliburton.

Śledztwo wykazało cały szereg uchybień i naruszeń procedur, wadliwy sprzęty użyty do wierceń, a także niefrasobliwość i brak nadzoru kierownictwa platformy oraz koncernu.

Koncern BP będzie teraz musiał wypłacić odszkodowania nawet w wysokości 18 mld dolarów. Do tej pory brytyjski koncern zabezpieczył na ten cel zaledwie 3,5 mld dolarów. Natomiast na pokrycie kosztów zniszczenia środowiska wydał już 43 mld dolarów.

Katastrofa na platformie wiertniczej BP Deepwater Horizon miała miejsce 20 kwietnia 2010 r. w Zatoce Meksykańskiej. Doszło wtedy do potężnego wybuchu i pożaru. Zginęło 11 pracowników platformy, 17 zostało rannych, a do morza wyciekło około 4 mln baryłek ropy naftowej. Dwa dni po eksplozji platforma zatonęła. Dopiero pod koniec lipca 2010 udało się ostatecznie zahamować wyciek ropy z podwodnego odwiertu.

W wyniku skażenia zatoki zginęły miliony morskich organizmów. Zanieczyszczone zostały wybrzeża kilku amerykańskich stanów. Pożar i jego skutki określono „największą katastrofą ekologiczną w historii USA”.