Ocieplimy dom za publiczne pieniądze

Adobe Stock

Niemalże 133 mld zł pochłoną inwestycje w termomodernizację polskich domów w ramach programu „Czyste powietrze”. Rząd da 103 mld zł.

Celem 10-letniego programu jest poprawa efektywności energetycznej i redukcja emisji przez domy jednorodzinne. To one w głównej mierze przyczyniają się do smogu, zwłaszcza zimą. Winne jest przede wszystkim słabej jakości paliwo używane do ogrzewania.

Duże potrzeby

Z szacunków Instytutu Ekonomii Środowiska (IEŚ) wynika, że aż w 3,8 mln budynków jednorodzinnych w Polsce korzysta się z węgla, a w około 1,5 mln – pali nim w tzw. kopciuchach. Jeśli dołożymy do tego słabą izolację domów (według IEŚ 2,2 mln budynków nie ma ocieplenia ścian zewnętrznych, a w kolejnych 1,2 mln jest ono niewystarczające), to mamy obraz, jak duże są potrzeby. Mogą je zaspokoić środki z programu „Czyste powietrze”.

– Pieniądze wystarczą na termomodernizację ok. 3 mln domów w Polsce – ocenia Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego (PAS).

Z kolei według Banku Ochrony Środowiska uda się poprawić efektywność 4 mln domów, wymienić 3 mln starych kotłów i zamontować ok. 1 mln niskoemisyjnych źródeł ciepła. BOŚ podpisał porozumienie z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) oraz wojewódzkimi funduszami (WFOŚiGW). Nie będzie pośredniczył w dystrybucji rządowych pieniędzy (tak jak to było w programie NFOŚiGW Prosument), ale chce doradzać beneficjentom i oferować pożyczki.

Po środki będziemy się zgłaszać do wojewódzkich funduszy, którym NFOŚiGW przekaże pewną pulę.

Gdzie i kiedy po środki

– Przyjmowanie wniosków od funduszy wojewódzkich rozpoczniemy w sierpniu tego roku. Ogłoszenie o naborach wraz z regulaminem, załącznikiem technicznym i formularzami ukaże się na naszej stronie w lipcu 2018 r. – zapewnia Wojciech Stawiany, ekspert NFOŚiGW. – Dokumenty będzie można też znaleźć na stronie WFOŚiGW.

Fundusz optymistycznie zakłada, że pierwsze pieniądze trafią do beneficjentów przeprowadzających remonty w listopadzie lub grudniu, ale eksperci studzą te oczekiwania.

– Z mojego doświadczenia wynika, że od momentu rozpoczęcia programu do akceptacji pierwszych wniosków mija rok. W sumie półtora roku lub dwa lata zajmie zaakceptowanie umów, a na pierwsze wypłaty trzeba zaczekać dwa–trzy lata od uruchomienia programu – mówi dr Jan Rączka, były prezes NFOŚiGW, dziś doradca think tanku Forum Energii.

Na razie nie wiadomo, ile dostaną poszczególne regiony. W sumie 63,3 mld zł zostanie przeznaczone na dotacje, a 39,7 mld zł na pożyczki. Nie da się sfinansować modernizacji tylko z puli bezzwrotnych środków. Maksymalna subwencja to 90 proc. (dla gospodarstw o dochodach poniżej 600 zł na osobę). Resztę uzupełni pożyczka.

Wielkość dotacji spada o 10 pkt proc. po przekroczeniu każdego kolejnego progu dochodowego (ustalono je co 200 zł), przy czym ci z dochodem ponad 1600 zł na osobę pokryją dotacją tylko 32 proc. wydatków. Intensywność wsparcia zostanie zweryfikowana po wejściu w życie przepisów o uldze termomodernizacyjnej. Resort finansów już nad nimi pracuje, ale zastrzega, że w praktyce rozliczymy dopiero przyszłoroczne faktury. Od podstawy opodatkowania osoby fizyczne odliczą przez trzy lata do 20 proc. kosztów. Limit na gospodarstwo wyniesie 53 tys. zł.

Proces aplikowania o środki jeszcze nie ruszył, a już wygląda na sformalizowany. Fundusz określił nawet maksymalne stawki za audyt przed inwestycją, który wraz z dokumentacją projektową i ekspertyzami (np. dotyczącymi ptaków i nietoperzy!) musi kosztować nie więcej niż 3,5 tys. zł.

Tony dokumentów?

Andrzej Guła z PAS przypuszcza, że teraz ludzie, których stać na modernizację domów (średnie tempo to ok. 1–1,5 proc. rocznie) czy wymianę kotłów (ok. 5–7 proc. rocznie), będą wstrzymywać się z inwestycjami i czekać na wsparcie ze strony państwa. Obawia się też, że wnioski utkną z powodu biurokratycznych procedur, tak jak to było w przypadku poprzednich programów tego typu.

Postuluje więc uproszczenie procedur, np. wypłatę pieniędzy na podstawie oświadczeń, a nie zaświadczeń. A kanałem dystrybucji środków mogłyby być banki, spółki energetyczne czy gazownicze, bo mają one dostęp do klientów.

Fundusz zapytany o zasadność uproszczenia procedur (np. rezygnacja z audytów) tłumaczy, że są to środki publiczne i muszą być wydawane pod kontrolą. Trudno np. udzielać wsparcia tam, 
gdzie wykonane prace są złej jakości.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Gazprom obronił rury przed Rosneft

Nie ma zgody Kremla na przesył gazu do Europy gazociągami przez Rosneft. Gazprom pozostanie ...

Tauron wypowiada umowy na zielone certyfikaty

Należący do katowickiej grupy Tauron Sprzedaż wypowiedział długoterminowe umowy na zakup zielonych certyfikatów. Dzięki ...

Diesel tańszy w detalu niż w hurcie. Stacje dopłacają?

Od kilku tygodni olej napędowy na krajowych stacjach paliw kosztuje mniej niż oficjalnie w ...

Rosja: rewolucja w kopalinach

Rosja chce dopuścić zagraniczne firmy do samodzielnej pracy na strategicznych złożach surowcowych. Warunek jest ...

PGNiG zarezerwowało moce na Baltic Pipe

Przegląd najciekawszych newsów z branży energetycznej ::”Parkiet”: PGNiG zarezerwowało moce na Baltic Pipe PGNiG ...

Jest porozumienie ws. międzyrządowych umów gazowych

Negocjatorzy państw członkowskich i PE uzgodnili w środę przepisy dotyczące przejrzystości międzyrządowych umów energetycznych. ...