Orlen zawarł z amerykańską firmą Sempra Infrastructure kontrakt na długoterminowe dostawy LNG. Umowa przewiduje import surowca z terminalu eksportowego znajdującego się w Port Arthur w Teksasie. Będzie on realizowany do Polski lub innego wybranego przez Orlen gazoportu (kontrakt wg. formuły Free On Board) począwszy od 2027 r. Umowę zawarto na 20 lat. Roczne dostawy określono na 1 mln ton LNG rocznie, czyli około 1,2 mld m sześc. surowca po regazyfikacji. Będą je realizować gazowce należące do grupy Orlen. Dotychczas zamówiono ich osiem. Dwa już zostało odebranych, a kolejne mają być zwodowane do 2025 r.

Daniel Obajtek, prezes Orlenu, podczas podpisywania umowy z Danem Brouillette, prezesem Sempry Infrastructure, zapewnił, że Polska już dziś ma w zabezpieczone dostawy błękitnego zgodne z naszymi potrzebami. Te będą m.in. pochodzić z podziemnych magazynów gazu, które są niemal pełne i tym samym znajduje się w nich ponad 3 mld m sześc. surowca. Ponadto krajowe wydobycie, to około 3,7 mld m sześc. gazu rocznie.

Czytaj więcej

Gwarancje na dłużej. Jest pierwszy efekt rozmów Rafako i Taurona

- Mamy też zarezerwowane 80 proc. w gazociągu Baltic Pipe, czyli 6,5 mld m sześc. Z Eqinorem mamy kontrakt na dostawy 2,5 mld m sześc. gazu - wylicza Obajtek. Dodaje, że w Norwegii koncern prowadzi też własne wydobycie. Obecnie to około 3 mld m sześc. rocznie. Dzięki dokonywanym inwestycjom w kilka lat ma ono wzrosnąć do 4 mld m sześc.

- W 100 proc. wykorzystujemy gazoport w Świnoujściu. To około 6 mld m sześc. gazu rocznie - twierdzi Obajtek. To do niego trafiają już od jakiegoś czasu m.in. dostawy LNG z USA. Poza terminalem w Świnoujściu, Orlen importuje również surowiec poprzez litewski gazoport w Kłajpedzie. Ponadto zapewnia, że koncern chce korzystać z terminalu LNG jaki ma powstać w Gdańsku.

Obajtek powtórzył, że umowa na dostawy ropy do Polski, które dotychczas zapewniał rosyjski Rosnieft, nie będzie przedłużona, ani nie będzie podpisana nowa. Brakujące 3,6 mln ton ropy koncern chce uzupełnić importem z innych kierunków m.in. z rejonu Zatoki Perskiej i USA. W efekcie dostawy ropy z alternatywnych kierunków to już 90 proc.

– Dążymy do wyeliminowania ropy rosyjskiej z dostaw do Polski” - powiedział obecny na podpisaniu umowy sekretarz stanu w ministerstwie aktywów państwowych Maciej Małecki. Pytany o wciąż ważną umowę z Tatnieftem na dostawy ropy z Rosji do 2024 r. podkreślił, że w tym aspekcie, Polska liczy na sankcje UE. „Bez sankcji nie możemy tego zrobić, bo grożą nam kary – przyznał.