Sasin zdradził, że wypełnienie Baltic Pipe jest już na poziomie 8 mld m sześc. od przyszłego roku. – Razem z wydobyciem krajowym i importem przez gazoport w Świnoujściu zabezpiecza w tej chwili potrzeby naszego kraju – zapewnił wicepremier.

Czytaj więcej

Pełne możliwości Baltic Pipe będą szybciej. To oznacza dwa razy więcej gazu

Przypomniał on, że w piątek udało się zawrzeć duży kontrakt z norweskim Equinorem dotyczący 2,4 mln m sześc. gazu rocznie poprzez Baltic Pipe. – To przekłada się na wypełnienie Baltic Pipe na poziomie 8 mld m sześc. od przyszłego roku, co razem z wydobyciem krajowym i importem przez gazoport w Świnoujściu zabezpiecza potrzeby naszego kraju i zapewnia niezależność od gazu rosyjskiego – powiedział wicepremier. To wynosi ok. 20 mld m sześc. w skali roku. W tym roku może być mniejsze o ok. 2 mld m sześc. To efekt rekordowych cen surowca i spadku jego zakupu.

Z kolei w Faktach po Faktach, Piotr Woźniak, były prezes PGNiG zdradził pierwszy raz publicznie, że PGNiG zakontraktował jeszcze za jego kadencji w 2018 r. 8,3 mld m sześć. przepustowości Baltic Pipe. – Nie można zakontraktować 100 proc. przepustowości od razu co wynika z regulacji unijnych, a więc ok. 10 proc. musiało pozostać na tamten czas niezakontraktowane, ale planowaliśmy w ramach krótkich rezerwacji także korzystać z tych dodatkowych wolumenów – powiedział Woźniak. Wielkość rezerwacji była powszechnienie znana, ale PGNiG oficjalnie tego nie komunikowało.

Czytaj więcej

PGNiG ma dodatkową umowę na gaz z Norwegii. Surowiec popłynie Baltic Pipe

PGNiG przekazywało dotychczas, że na potrzeby Baltic Pipe od 1 stycznia 2023 r. ma zapewnione: 2,5 mld m sześc. z własnych złóż, 2,4 mld m sześc. na bazie umowy z Equinorem, 0,5 mld gazu od Lotosu także będącego w Norwegii. Kilka tygodni temu PAP oraz BiznesAlert.pl informowały ponadto, że koncern pozyskał także kontrakty z kilkoma producentami i firmami aktywnymi na norweskim szelfie, m.in. z Totalem, które łącznie z gazem z własnego wydobycia są wystarczające do wypełnienia w 100 proc. zarezerwowanych mocy w gazociągu Baltic Pipe do końca 2022 r. Nie podano jednak tych informacji w raportach giełdowych spółki. Brak tych informacji dot. m.in. umów z Totalem skomentował prezes Woźniak. – Słyszymy od polityków, że jest także umowa z Totalem, a spółka milczy, a tak być nie może. Politycy nie mają prawa tego wiedzieć, jeśli spółka o tym nie informuje. To jest spółka giełdowa, prawa handlowego – mówił w Faktach po Faktach.

Dodatkowo w 2020 r. PGNiG Supply & Trading GmbH podpisało umowę na zakup gazu ziemnego od Ørsted Salg & Service A/S, spółki zależnej Ørsted. Kontrakt miał obowiązywać od 1 stycznia 2023 r. do 1 października 2028 r., a jego całkowity wolumen to około 6,4 mld m sześc. gazu. Jednak ze względu na opóźnienie prac rewitalizacyjnych na polu gazowym Tyra, dostawy od tego koncernu będą opóźnione o co najmniej kilka miesięcy, możliwe, że do końca przyszłego roku. Sumując więc wszystkie kontrakty, o których oficjalnie wiemy, spółka giełdowa, które PGNiG ma zawarte i własne wydobycie daje to moc ok., 5,5 mld m sześc. od pierwszego stycznia 2023 r., a w ciągu roku, po dostawach od Ørsted ilość tego surowca wzrośnie o dodatkowo o ok. 1 mld m sześc.

Są więc kolejne umowy do 8 mld m sześc. o których mówi polityk, wicepremier Jacek Sasin, ale spółka giełdowa jeszcze o nich w pełni nie komunikowała w raportach giełdowych.

Dlaczego więc spółka nie informowała dotychczas oficjalnie w komunikatach giełdowych o umowach z Totalem oraz innymi podmiotami? W grę może wchodzić fakt, że wartość umowy oraz jej wielkości nie obligowała spółkę do raportowania. Po drugie, spółka nie miała wówczas w pełni zakontraktowanej przepustowości Baltic Pipe. Mogła więc obawiać, się, że koleni potencjalni dostawcy gazu wykorzystają to, aby podbić cenę lub zaproponować PGNiG warunki zaporowe wiedząc, że polska spółka jest pod presją brakującego gazu.

Czytaj więcej

Gazociąg Baltic Pipe na pół gwizdka do stycznia