Bruksela prześwietli umowy z Gazpromem

Komisja Europejska będzie miała większą kontrolę nad kontraktami gazowymi zawieranymi z rosyjskim koncernem – wynika z projektu dokumentów, do których dotarła „Rzeczpospolita”.

Publikacja: 11.02.2016 21:00

Bruksela prześwietli umowy z Gazpromem

Foto: Bloomberg

W przyszłym tygodniu Komisja Europejska ogłosi projekt nowych rozporządzeń o bezpieczeństwie dostaw gazu oraz o międzynarodowych umowach gazowych. Wzmacniają one podstawy unii energetycznej, o którą od lat apeluje Polska. Przewidują one m.in. nowe zasady oceniania kontraktów gazowych. – Zmniejszy to pole do manipulowania umowami – mówi nam nieoficjalnie unijny dyplomata zaangażowany w prace nad nowymi przepisami.

Duża zmiana

Projekt przygotowany przez KE przewiduje obowiązek przesyłania do Brukseli projektów międzyrządowych umów o dostawach gazu na 12 tygodni przed ich planowanym podpisaniem. Unijni urzędnicy sprawdzą, czy nie ma tam nielegalnych zapisów, na przykład uniemożliwiających stronom trzecim dostęp do gazociągu czy w inny sposób naruszających trzeci pakiet energetyczny. To poważna zmiana w porównaniu z obecną sytuacją, gdy państwo może, ale nie musi przesłać projekt do KE. Ponadto nowe przepisy mówią też o konieczności pokazania unijnym urzędnikom dokumentów towarzyszących, czyli niezawierających wiążących zapisów, jak np. protokołów ustaleń (Memorandum of Understanding). To ważne, bo istniała obawa, że gdy KE zyska dostęp do umów, to najważniejsze informacje, których strony nie będą chciały ujawnić, zostaną przeniesione do innych dokumentów.

KE znacznie trudniej było zdecydować o obowiązkowym przesyłaniu również kontraktów komercyjnych. Protestowało przeciwko temu wiele państw. Po pierwsze, w grę wchodzi kwestia tajemnicy handlowej. Po drugie, kontrakty komercyjne zawiera się szybciej niż rządowe. I KE musiałaby dostać mało czasu na ich analizę, a więc powstałoby ryzyko popełnienia błędu i wstępnego zaakceptowania kontraktu, który mógłby być w jakimś puncie niezgodny z prawem.

Dlatego Bruksela zdecydowała się na inny model. Kontrakty komercyjne będą pokazywane Brukseli, ale już po ich zawarciu. Ta zasada ma dotyczyć tylko umów zawieranych z dostawcą, który w danym kraju ma więcej niż 40 proc. rynku. To minimalnie więcej, niż wynosi udział Gazpromu w dostawach do Niemiec, czyli niemieckie firmy będą z takiego obowiązku zwolnione. – Oczywiście lepiej byłoby ten próg ustalić na niższym poziomie. W tej postaci będzie on dotyczył głównie kontraktów w Europie Środkowo-Wschodniej, bo tam Gazprom ma pozycję dominującą. Ale też z drugiej strony to tam umowy budzą najwięcej podejrzeń o stosowanie niedozwolonych klauzul – mówi nam unijny dyplomata. KE nie rezygnuje z prawa wglądu do umów z dostawcami niedominującymi. Będzie mogła o nie poprosić normalnym trybem wynikającym z prawa konkurencji, czyli gdy uzna, że są podstawy do podejrzeń o zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego.

Regionalne zarządzanie kryzysem

Bruksela zaproponuje też nowe zasady zarządzania kryzysowego. Obecnie każdy kraj ma obowiązek tworzyć plany działania na wypadek przerwy w dostawach z głównego źródła gazu. KE chce, żeby takie plany pozostały, ale będą one dobrowolne. Obowiązkowe staną się natomiast plany regionalne. KE zorientowała się bowiem, że w planach krajowych w razie kryzysu państwa odwołują się często do tego samego alternatywnego źródła dostaw, co faktycznie oznaczałoby bardzo szybkie jego wyczerpanie. Teraz ewentualne problemy trzeba rozwiązać w grupie państw. Polska znalazła się w regionie z Niemcami, Czechami i Słowacją.

Szczególnie ważna jest obecność naszego wielkiego sąsiada zza Odry. Tym bardziej że ostatnio pojawiły się wątpliwości odnośnie do stosowania mechanizmu odwróconego przepływu gazu na rurociągu jamalskim po niemieckiej stronie granicy. Gdy Niemcy będą z Polską w jednej grupie kryzysowej, będą musieli rozwiązać ten problem techniczny i zapewnić działanie mechanizmu.

Projekty nowych przepisów nie przewidują natomiast realizacji innego polskiego postulatu, czyli wspólnych zakupów gazu.

Opinia

Jerzy Buzek | przewodniczący Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii Parlamentu Europejskiego

Propozycja Komisji Europejskiej to duży krok w kierunku wzmacniania mechanizmu solidarności w kryzysie. Pierwsze przepisy dostaliśmy pięć lat temu, teraz mamy kolejne, lepsze. Ciągle jednak są to rozwiązania na czas kryzysu. Oczekiwałbym, żeby projekt brał też pod uwagę, jak mu zapobiegać. Do tego świetnym narzędziem byłyby wspólne zakupy gazu. Jednak na to, podobnie jak sześć lat temu, gdy proponowałem je razem z Jacques’em Delorsem, nie ma zgody. Słyszymy argumenty o konkurencji, prawie spółek itp. Trzeba więc tworzyć grupy zakupowe oddolnie i jedną taką właśnie budujemy pod przewodnictwem Central Europe Energy Partners, czyli grupy reprezentującej interesy 24 firm z naszego regionu. Na początek ma ona kupować LNG z USA.

W przyszłym tygodniu Komisja Europejska ogłosi projekt nowych rozporządzeń o bezpieczeństwie dostaw gazu oraz o międzynarodowych umowach gazowych. Wzmacniają one podstawy unii energetycznej, o którą od lat apeluje Polska. Przewidują one m.in. nowe zasady oceniania kontraktów gazowych. – Zmniejszy to pole do manipulowania umowami – mówi nam nieoficjalnie unijny dyplomata zaangażowany w prace nad nowymi przepisami.

Duża zmiana

Pozostało 91% artykułu
Gaz
Gazprom nie zapłaci dywidendy. Wartość rosyjskiego koncernu pikuje
Gaz
PGE i Polimex Mostostal rozmawiają o gazowych opóźnieniach. Znamy szczegóły
Gaz
Mamy nowy Gazprom? UE znów uzależniona od jednego potężnego dostawcy gazu
Gaz
Bułgaria pozywa Gazprom. Chce 400 mln euro odszkodowania
Gaz
Viktor Orban znów grozi Unii Europejskiej. Teraz broni rosyjskiego LNG