Miały być atom i łupki. Nie będzie prądu?

Opóźnienia w inwestycjach energetycznych uderzą w ludzi i gospodarkę

Publikacja: 06.02.2012 10:02

Miały być atom i łupki. Nie będzie prądu?

Foto: Bloomberg

Rząd najwyraźniej ma problemy z realizacją swoich dwóch najważniejszych projektów energetycznych: budowy elektrowni atomowej i eksploatacji gazu łupkowego.

Z powodu zawirowań kadrowych w kontrolowanej przez Skarb Państwa spółce Polska Grupa Energetyczna i protestów ekologów (m.in. z Niemiec i Austrii) opóźnia się budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. PGE powinna już w drugiej połowie ub. roku ogłosić przetarg na wybór reaktorów. Nie zrobiła tego do dziś.

W dodatku odpowiedzialność za inwestycję rozmywa się z powodu wielopoziomowej struktury spółek realizujących projekt. W połowie grudnia z funkcji zrezygnował prezes PGE Tomasz Zadroga, który kierował też spółką córką PGE Energia Jądrowa i PGE EJ1, czyli spółką wnuczką odpowiedzialną za budowę pierwszej elektrowni.

– PGE nie realizowała i nie realizuje strategii inwestycyjnej przewidzianej w prospekcie emisyjnym – podkreśla Przemysław Wipler, poseł PiS.

Opóźnienia inwestycji wartej nawet 50 mld zł to według niektórych ekspertów również efekt oczekiwania na wyniki poszukiwań gazu łupkowego. Minister Skarbu Państwa ocenił, że już za dwa lata możliwe będzie komercyjne wydobycie gazu, co być może zrewolucjonizuje polską energetykę. Gaz mógłby nawet zostać głównym paliwem w elektrowniach. To jednak tylko plany, bo na razie brakuje konkretnych efektów poszukiwań tego surowca.

50 mld zł

może według niektórych ekspertów kosztować budowa polskiej elektrowni atomowej

Jakie mogą być skutki inwestycyjnej zwłoki? – Z opóźnieniem projektu atomowego wzrasta ryzyko, że w pewnym momencie mogą wystąpić braki w produkcji energii elektrycznej, jeżeli nie zwiększy się istotnie w najbliższym czasie liczba nowych projektów w energetyce konwencjonalnej – przestrzega Rafał Hajduk, partner w kancelarii Norton Rose. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do tzw. black-outów, czyli wyłączania elektryczności.

Według polityki energetycznej państwa do 2030 roku elektrownia jądrowa mogłaby zapewnić ok. 16 proc. energii elektrycznej. Jeśli taka inwestycja nie powstanie, to grożą nam w przyszłości bardzo poważne braki w dostawach prądu. Polska stanie się zależna od importu energii elektrycznej. Zapewne chętnie dostarczą nam jej Rosjanie czy Litwini, którzy blisko naszych granic planują budowę nowych elektrowni atomowych.

Rząd najwyraźniej ma problemy z realizacją swoich dwóch najważniejszych projektów energetycznych: budowy elektrowni atomowej i eksploatacji gazu łupkowego.

Z powodu zawirowań kadrowych w kontrolowanej przez Skarb Państwa spółce Polska Grupa Energetyczna i protestów ekologów (m.in. z Niemiec i Austrii) opóźnia się budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. PGE powinna już w drugiej połowie ub. roku ogłosić przetarg na wybór reaktorów. Nie zrobiła tego do dziś.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie