Publikujemy w całości tekst „Polski przywódca w pogodni za cudem gospodarczym z wizją 'czempionów'"przygotowany przez agencję Bloomberg.

Nowy premier, szukając drastycznych zmian w polskim modelu gospodarczym, chce przekształcić największą wschodnią gospodarkę Unii Europejskiej na modłę Korei Południowej lub Japonii, gdzie wzrost napędzany jest w większym stopniu przez rządy i „narodowych czempionów", a w mniejszym – przez inwestycje zagraniczne.

- Marzyłbym o tym, aby znaleźć się w sytuacji Korei, która zaledwie kilkadziesiąt lat temu była od nas biedniejsza – powiedział w środowym wywiadzie premier Mateusz Morawiecki. – Polska była w otoczeniu komunistycznym – a wystarczyło półtora pokolenia, aby to oni znaleźli się daleko z przodu. Chciałbym, aby dało się cofnąć wskazówki zegara.

Czytaj też: Nowe paliwo dla fuzji Orlenu i Lotosu. Powstanie surowcowy gigant?

Tego rodzaju „reset" oznaczałby odejście od planu gospodarczego przyjętego trzydzieści lat temu, po upadku komunizmu w całej Europie Wschodniej. Restrukturyzacja gospodarki oparta była na zachodnim kapitale inwestowanym w sektor wytwórczy, tak, aby wykorzystać niższe koszty pracy i bliskość największych rynków. Ale od czasu przejęcia w Polsce władzy przez Prawo i Sprawiedliwość dwa lata temu, rząd rozszerzył swój wpływ na gospodarkę poprzez akwizycje w różnych sektorach – od bankowości do energetyki. Można zatem mówić o zwrocie w polityce gospodarczej, który odzwierciedla szerzej pojęte przejście kraju na stronę populizmu.

- Czasami politykom lepiej wychodzi stymulowanie [gospodarki], muszą pomagać w przypadku, kiedy zawodzi rynek oraz w takich sferach, jak infrastruktura – powiedział Morawiecki. – Tu właśnie potrzebne jest zaangażowanie państwa.

Szybki manewr: zwrot Polski w stronę populizmu

Zdaniem Morawieckiego, który kiedyś był prezesem polskiego oddziału hiszpańskiego Banco Santander SA i który objął stanowisko premiera w grudniu ubiegłego roku, zwiększenie roli państwo było konieczne, ponieważ kapitał prywatny jest zbyt słaby i ostrożny. To dlatego, że Polsce brakuje ekwiwalentów hiszpańskich gigantów budowlanych lub takich konglomeratów, które dominują w gospodarce południowokoreańskiej, powiedział.

Zapytany o potencjalną fuzję między dwiema największymi rafineriami w kraju – PKN Orlen SA i Grupa Lotos SA – która mogłaby być sposobem na stworzenie narodowego czempiona w sektorze paliwowym, Morawiecki wyraził poparcie dla pomysłu zwiększenia skali, ale nie wypowiedział się na temat szczegółowego planu. – Ogólnie, tak – odpowiedział na pytanie, czy taki związek pomógłby w ekspansji polskiego kapitału.

- A mówiąc konkretnie, nie mogę tego potwierdzić, ponieważ nie jestem sugerowania komukolwiek, kto mógłby przeprowadzić fuzję i z kim – powiedział Morawiecki. – To zadanie dla rad nadzorczych i zarządów. Ale skala jest ważna.

Morawiecki powiedział, że po fali prywatyzacji lat 90-ch oraz bardziej pro-rynkowej polityce realizowanej przez poprzedników Prawa i Sprawiedliwości, rząd wybrał zwiększenie transferów socjalnych, aby złagodzić naciski konkurencyjne w kraju. Państwo jest teraz siłą napędową przedsiębiorczości, oszczędności, inwestycji i innowacji; chce, aby kapitał zagraniczny był zaangażowany w projekty technologiczne typu green field, ponieważ prywatni właściciele lepiej się sprawdzają w alokacji funduszy, powiedział.

"Bardziej ekspansywni"

- Chciałbym, aby kapitał prywatny był bardziej ekspansywny, bardziej odważny w ekspansji, ponieważ Polska jest zbyt mała – powiedział. – Jedyne, co możemy zrobić, to stymulować średnie firmy, aby szły naprzód i rozwijały się w ramach naszych instrumentów.

Polska już poczyniła pewne postępy, jeśli chodzi o zmniejszenie uzależnienia od zewnętrznych funduszy – w wyniku zagranicznej własności roczne transfery w formie dywidend i innych przepływów wynosiły około 100 miliardów złotych ($30 miliardów). Zdaniem Morawieckiego, dobrym znakiem zachodzących zmian jest obecny bilans na rachunku obrotów bieżących, który w roku 2017, po raz pierwszy od 30 lat, wykazał nadwyżkę.

Inne sukcesy to spadający procent zagranicznych właścicieli polskich papierów skarbowych, który spadł do 50% z blisko 60% trzy lata temu, a także większe przychody budżetowe, które są w stanie sfinansować deficyt, zamiast sięgania po przychody z prywatyzacji, powiedział.

Wejście do strefy euro?

W wizji Morawieckiego jest miejsce dla Polski z wciąż otwartą gospodarką, połączoną z innymi gospodarkami. Mimo to, chociaż jego rząd rozumie strategiczne znaczenie przyjęcia euro, kraj pozostaje daleko w tyle za innymi pod względem konwersji gospodarczej potrzebnej do zrezygnowania ze złotego, powiedział.

- Strategicznie i geopolitycznie, od czasu do czasu rozmawiamy o euro, co jest rzeczą jak najbardziej właściwą – powiedział Morawiecki. – Ale z punktu widzenia faktycznej konwergencji, konwergencji płac, konwergencji przemysłowej, to jeszcze jest dość daleko od momentu, w którym czułbym się na tyle komfortowo, aby rekomendować zrobienie czegoś w tym kierunku.

Balazs Penz, Wojciech Moskwa i Marek Strzelecki