Energetyka musi wybrać priorytety

Bloomberg

Ponad 127 mld zł poszłoby na inwestycje PGE, Tauronu, Enei i Energido 2030 r., gdyby spółki realizowały wszystkie wskazane projekty.

– Jest taka mnogość planów inwestycyjnych, że niektóre z nich – tak jak Łagisza w Tauronie – zostaną zamrożone. Z czasem powinna nastąpić gradacja ważności projektów – twierdzi Robert Maj z Haitong Banku.

Według Piotra Dzięciołowskiego z DM Citi Handlowego energetyka nie do końca wie, w którym kierunku pójść. Dlatego gra na przeczekanie, otwierając sobie wiele opcji.

– Jeśli w ciągu trzech lat spółki rozpoczną budowę kosztownych elektrowni, to potem nawet przy zmianie warunków rynkowych i regulacyjnych nie podejmą już decyzji o wstrzymaniu projektu – przestrzega Tomasz Krukowski z DM DB.

Pierwszym momentem na weryfikację założeń może być powodzenie lub porażka przy akwizycjach. Spółki starają się bowiem o przejęcie Elektrowni Rybnik i elektrociepłowni od EDF, a także Elektrowni Połaniec od Engie. Obie transakcje mogą pochłonąć 4 mld zł. Przesądzona jest też budowa za 6 mld zł Ostrołęki, choć obok Enei i Energi może tam pojawić się inwestor finansowy.

Wśród podmiotów mogących wesprzeć ten projekt najczęściej wymienia się fundusz PFR. On też pojawia się w grupie potencjalnych partnerów dla bloków na zgazowanie węgla. Mirosław Kowalik, prezes Enei, wskazuje także na branżowych inwestorów z Japonii, którzy już budują elektrownie w tej technologii. Spółka idzie drogą wytyczoną przez poprzedników, bo także dwie poprzednie firmy energetyczne prezentujące dotąd plany mówią o partnerstwie np. dla projektu w Jaworznie (Tauron) czy Opolu (PGE). Przy tym patrzą coraz przychylniej na kapitał z Azji. To dlatego, że pozyskiwanie finansowania zewnętrznego na elektrownie węglowe jest coraz trudniejsze. – Nie należy się jednak łudzić, że chiński bank wyłoży pieniądze bezwarunkowo – przestrzegają analitycy.

I choć twierdzą, że energetyce będzie trudno realizować inwestycje w ramach własnych bilansów, to formuła project finance też nie rozwiązuje wszystkich problemów, a może wygenerować nowe.

– Budowa bloku poza bilansem grupy jest korzystna z punktu widzenia spółki. Jeśli taka praktyka będzie stosowana masowo, to wszelkie ryzyka przerzucimy na sektor bankowy – wskazuje Paweł Puchalski, szef działu analiz giełdowych w DM BZ WBK. – Banki jako zabezpieczenie będą miały tylko wybudowaną elektrownię, podczas gdy wcześniej grupy poręczały całym majątkiem. To wpłynie na koszt pozyskania długu – dodaje analityk.

Mogą Ci się również spodobać

Nowe wyceny paliwowych firm

Analitycy DM mBanku zalecają akumulować akcje PGNiG, trzymać walory MOL i Grupy Lotos oraz ...

Zegar tyka dla ropy

Najwięcej wydobywalnych zasobów ropy znajduje się w… USA. Przy obecnym tempie wydobycia, ropy starczy ...

Czysta ropa popłynie do Polski za blisko trzy tygodnie

Dziś w Warszawie przedstawiciele Transneft przedstawili Polakom i Niemcom plan wznowienia dostaw jakościowej ropy ...

Gazprom wchodzi na lodową platformę

Rozpoczyna się pierwszy na świecie projekt wydobywczy realizowany w tak trudnych warunkach pogodowych. W ...

Rosja rozwiązała umowę naftową z Ukrainą

Umowa o transporcie ropy i produktów naftowych ukraińskimi ropociągami przestała obowiązywać. Moskwa uznała ją ...

Miedwiediew i Rosneft zadziwili Putina

Prezydent Rosji wyraził zdziwienie, że premier Rosji zgodził się na kupno przez państwowy koncern ...