Chciwość koncernów, bierność rządzących

Fotorzepa/Krzysztof Skłodowski

Rosjanie, Kazachowie, Ukraińcy, Białorusini mogą kupić za swoją średnią krajową więcej prądu niż Polacy, choć zarabiają dużo mniej od nas. To daje do myślenia.

Rosyjska agencja RIA Rating co pół roku sporządza ranking krajów według m.in. cen które za prąd płacą mieszkańcy. To wiarygodne zestawienie, bazujące na danych Eurostatu oraz narodowych urzędów statystycznych przeliczonych na rosyjskie ruble.

To że najtaniej płacą Ukraińcy i to pomimo wymuszonej przez MFW podwyżki o blisko 60 proc., nie jest zaskoczeniem. Ukraina przez dziesięciolecia nie urynkowiła cen. Ludzie płacili kopiejki za gaz i prąd; niczego nie oszczędzali, bo po co? Za to marnotrawili gigantyczne ilości energii. Teraz za to zapłacą, choć tak naprawdę nie ci, którzy powinni.

Rosjanie i Kazachowie mają surowce własne, więc wychodzi też tanio. Białoruś nie ma nic, ale Łukaszenko skutecznie przyssał się do ściany Kremla i zasysa tanią rosyjską ropę i gaz więc też go stać, by nie żyłować cen elektoratowi.

Polska jest wśród 42 krajów w środku zestawienia – na 21 miejscu pod względem ceny kWh; prąd podrożał u nas przez rok o 0,7 proc.. Tuż za nami na 22 miejscu jest Norwegia, gdzie cena prądu jest tylko nieznacznie wyższa od polskiej. Kraj ma duży procent odnawialnej energetyki, przede wszystkim elektrownie wodne. W tym samym czasie, kiedy u nas energia podrożała, to w Norwegii potaniała o blisko 14 procent. Dzięki temu Norwegowie, którzy dobrze (ale nie najlepiej) w Europie zarabiają, kupią za nią najwięcej prądu ze wszystkich Europejczyków.

Tymczasem my, choć średnia płaca jest u nas wyższa od ukraińskiej, rosyjskiej, kazachskiej, białoruskiej, estońskiej i jeszcze kilku krajów – możemy za nią kupić mniej prądu. Dwa razy mniej niż Rosjanie i Kazachowie, a cztery razy mniej niż Islandczycy, którzy nie tylko pensje mają wyższe, ale także dużo niższą niż w Polsce cenę kilowatogodziny. Wyspiarze też bazują na zielonej energetyce – ze źródeł geotermalnych, wulkanów i wody.

Wszystko to jest dla mnie dowodem, że w Polsce prąd jest dla nas – obywateli, za drogi. A drożyzna ta nie da się wytłumaczyć inaczej jak zawyżaniem cen przez dostawców, przy biernej postawie rządzących i instytucji odpowiedzialnych za ceny energii.

Konkurencja wśród energetycznych koncernów jest u nas pozorna. Produkcja za mało nowoczesna, za mało energooszczędna. Bo i ta, a może przede wszystkim ta branża, powinna oszczędzać prąd. Produkować go wydajnie i coraz taniej.

Tymczasem różnice w opłatach przy absurdalnie skomplikowanym (chyba specjalnie, by nikt nic nie zrozumiał) systemie naliczania, są na tyle małe, że nie skłania to nas – odbiorców indywidualnych, do zmian firm energetycznych. Dlatego nie dziwi mnie, że na tle innych krajów, Polacy mało aktywnie zmieniają dostawców.

Mam też wrażenie, że rządzącym jest obojętnie, ile za prąd Polacy będą płacić; bo przecież nie zastrajkujemy czy nie wyłączymy sobie wszystkiego na znak protestu. A dochody z prądu to nie tylko tłuste pensje w energetycznej branży, ale też sute wynagrodzenia członków rad nadzorczych, w tym wysokich urzędników państwowych oraz wysokie wpływy do kasy państwa.

Po co więc prąd ma w Polsce tanieć, a ludzie płacić mniej?

Mogą Ci się również spodobać

PAK idzie na dietę

Przynajmniej 250 mln zł chce zaoszczędzić ZE PAK w wyniku realizacji planu poprawy efektywności. ...

Katarski gaz nie jest zagrożony?

Konflikt Kataru z Arabią Saudyjską i kilkoma innymi państwami może wywołać wstrząsy na rynkach. ...

Ropa ciągnie rubel na dno

W Moskwie płacono dziś za dolara blisko 70 rubli. Tak słaby rosyjski pieniądz był ...

Szef Nord Stream 2 Matthias Warnig grozi UE roszczeniami odszkodowawczymi

Spółka Gazpromu Nord Stream 2 buduje kolejny gazociąg przez Bałtyk. UE zastanawia się nad ...

PGNiG więcej zainwestuje w Norwegii

Koncern chce pozyskać nowe koncesje, tak aby w 2022 r. osiągnąć wielkość wydobycia na ...

Arabia Saudyjska zmniejsza dostawy ropy do USA

Saudyjczycy ładują mniej ropy do tankowców płynących do USA – wynika z danych firmy ...