Ciepłownie balansują na granicy upadłości

Fotorzepa, Piotr Guzik

Coraz więcej ciepłowni balansuje na granicy upadłości. Zaskoczyły je: wzrost cen emisji CO2, kurs euro i ceny węgla. Niemal z dnia na dzień przedsiębiorstwa zostały bez gotówki.

Dwa lat temu chełmska elektrociepłownia była hojnym sponsorem życia kulturalno-sportowego w mieście, za dwa lata firma może już nie istnieć. Jeszcze w ubiegłym roku Miejskie Przedsiębiorstwo Energii Cieplnej w Chełmie wyłożyło 146 tys. zł, dorzucając się zarówno do kasy Chełmskiego Domu Kultury, jak i lokalnego klubu piłkarskiego Chełmianka. Potem menedżerowie MPEC uświadomili sobie, co się dzieje z pozwoleniami na emisję gazów cieplarnianych, w szczególności CO2.

– W ubiegłym roku spółka spodziewała się, że koszt uprawnień wyniesie 2 mln zł. Finalnie zapłaciła 7 mln zł – podsumowywał na łamach „Dziennika Wschodniego” przewodniczący rady nadzorczej spółki. A w tym roku może być jeszcze więcej: w granicach 10 mln zł. Obecnie same uprawnienia do emisji odpowiadają za 20 proc. wszystkich wydatków firmy. Chełm powinien dorzucić do funkcjonowania ciepłowni 80–90 mln zł, których jednak ratusz nie ma.

Rada miasta szuka więc pospiesznie inwestora, który chciałby przejąć przynajmniej część udziałów w spółce, a przede wszystkim – wysupłać wielomilionową kwotę na modernizację zakładu. Bez niej już w 2020 r. firma nie ma żadnych szans na funkcjonowanie na rynku.

Czytaj także: Ciepło może zdrożeć o jedną trzecią

Nieefektywne i ubogie

Pod koniec października prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Piotr Woźny oceniał, że już 88 proc. systemów ciepłowniczych w Polsce jest nieefektywnych i wymaga – praktycznie natychmiastowej – modernizacji. Chodzi o 463 z 520 zarejestrowanych w Urzędzie Regulacji Energetyki systemów. – Im bardziej zanurzymy się w Polskę powiatową, tym więcej mamy do czynienia z nieefektywnymi systemami ciepłowniczymi – dowodził Woźny. A ta nieefektywność przekłada się na wartość świadczonych usług: de facto w dużych miastach energia cieplna może być tańsza niż daleko poza nimi.

– To nie są nieefektywne przedsiębiorstwa, tylko przedsiębiorstwa, które nie spełniają tzw. warunku efektywnego systemu ciepłowniczego – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. – Czyli takiego, w którym do produkcji ciepła lub chłodu wykorzystuje się co najmniej: w 50 proc. energię z OZE lub w 50 proc. ciepło odpadowe, lub w 75 proc. ciepło pochodzące z kogeneracji, lub w 50 proc. wykorzystujące połączenie ww. energii i ciepła. Dotyczy to głównie przedsiębiorstw w mniejszych miastach do 100 tys. mieszkańców – wylicza Szymczak. Jego zdaniem najistotniejszym problemem przedsiębiorstw ciepłowniczych jest ich niska rentowność, która w 2018 r. spadła do poziomu 1,88 proc., oraz dramatycznie niski wskaźnik płynności finansowej – wynoszący 0,6 – co oznacza, że w firmach brakuje gotówki na przeprowadzenie koniecznych inwestycji.

A te są konieczne, żeby poprawiać efektywność i płacić mniej za uprawnienia do emisji. „Dotychczasowe zmiany technologiczne w branży były zbyt powolne. Po 17 latach transformacji nadal dominuje węgiel, którego udział w 2018 r. stanowił 72,5 proc. paliw zużywanych w źródłach ciepła (w 2017 r. było 74,0 proc.). Od 2002 r. udział paliw węglowych obniżył się zaledwie o 9,2 punktu procentowego (zaobserwowano też mały wzrost udziału paliw gazowych – o prawie 5 punktów procentowych i źródeł OZE – o 5,3 punktu procentowego)” – czytamy w analizie IGCP, udostępnionej „Rzeczpospolitej”.

Czytaj także: Pozwolenia na emisję duszą elektrociepłownie

Pozbawieni dotacji

Ciepłownicy zakładają, że przejście z węgla od razu do OZE to scenariusz nierealny. Postulują najpierw przejście na gaz: paliwo niskoemisyjne (co przekłada się na mniejszą potrzebę zakupu pozwoleń na emisje), efektywniejsze i tańsze od węgla, gdy chodzi o zakup stosownych instalacji. „Eksperci wskazują, że w sektorze elektrociepłowni w 2030 r. udział węgla do produkcji ciepła zmniejszy się o ok. 20 proc., czyli elektrociepłownie będą spalały rocznie o 2–3 mln ton węgla mniej. Paliwo to zastąpią mniej uciążliwe dla środowiska paliwa niskoemisyjne, głównie gaz (wzrost o 16 proc.)” – piszą eksperci IGCP.

Gaz może się jednak okazać pułapką. – W polityce UE już teraz wykorzystanie gazu jest obwarowywane licznymi rygorami – mówi Zofia Wetmańska, ekspertka instytutu WiseEuropa. – I musimy mieć świadomość, że obecny boom gazowy za 10–15 lat będzie musiał ustąpić szybkiemu kurczeniu się rynku. Decyzje inwestycje podejmowane dziś muszą więc uwzględniać perspektywę dekarbonizacji tego sektora – dodaje.

– Nie jest jeszcze jednoznacznie potwierdzone, że UE będzie się wycofywała z finansowania instalacji gazowych – ripostuje Szymczak. Jak mówi, w Brukseli wciąż toczą się rozmowy, dzięki którym gaz mógłby mieć status paliwa przejściowego w okresie transformacji energetycznej.

Ale nawet ten status nie uratuje ciepłowni, które są po prostu pozbawione gotówki – zarówno własnej, jak i pochodzącej z dotacji samorządów, budżetu centralnego czy Unii Europejskiej. Szymczak postuluje szereg reform, które należałoby przeprowadzić błyskawicznie, w ciągu kilku miesięcy. Od korekty modelu regulacji cen w kierunku nowego schematu, promującego inwestycje i efektywność energetyczną, przez utorowanie branży drogi do sięgania po pomoc publiczną, po uregulowanie stanów prawnych sieci, co jest niemałą barierą dla firm. Inaczej kolejne zimy klienci ciepłowni spędzą przy zimnych kaloryferach.

Andrzej Rubczyński dyrektor ds. strategii ciepłownictwa, Forum Energii

Węgiel w ciepłownictwie musi być stopniowo zastępowany innymi paliwami. Gaz jest jedną z opcji, ale powinien stanowić tylko paliwo przejściowe. Za 10 lat OZE powinny stanowić przynajmniej 32 proc. produkcji ciepła. Kompleksowe wsparcie efektywności energetycznej budynków jest kluczowe dla zmniejszenia kosztów ogrzewania. By wyjść z tego błędnego koła, w Brukseli powinniśmy również upominać się o zmianę przepisów dotyczących wsparcia modernizacji systemów ciepłowniczych zaliczanych aktualnie do nieefektywnych. Ich pomoc publiczna obecnie nie obejmuje i stąd też modernizacyjny pat. Musimy uzgodnić, jak może wyglądać nowy mechanizm wsparcia, który pozwoli udzielić pomocy publicznej.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Początek epoki drogich paliw

Kurs ropy naftowej jest najwyższy od blisko czterech lat. Wkrótce również za olej napędowy ...

Surowce dadzą zarobić w 2018 roku?

Przegląd najciekawszych newsów z branży energetycznej ::”Puls Biznesu”: TGE jeszcze świętuje Pierwsze tegoroczne sesje ...

Rosyjska ropa mocno potaniała

Ropa marki Urals – główny dostawca pieniędzy do budżetu Federacji, była w sierpniu 2,2 ...

PKEE o Dyrektywie OZE

Stanowisko Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej w sprawie wyniku negocjacji dotyczących kształtu Dyrektywy w sprawie ...

Ciśnienie na Ukrainie wyraźnie spadło

Naftogaz oskarża Gazprom o złamanie umowy tranzytowej. Ukraińska firma chce, by Komisja Europejska nadzorowała ...

Duńska blokada

Dania jako jedyna wśród unijnych państw jest w stanie skutecznie zablokować rosyjski gazociąg. I ...