Rada Ministrów przyjęła w trybie obiegowym projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo energetyczne oraz ustawy o odnawialnych źródłach energii, przedłożony przez minister klimatu. Zakłada on zniesienie obowiązku sprzedaży energii elektrycznej poprzez giełdę.

Obligo przechodzi do historii

Zmiany te rząd argumentuje faktem, że rynek ulega istotnemu przeobrażeniu. W odpowiedzi na nie rząd chce zagwarantować – jak uważa – adekwatne instrumenty regulacyjne, które mają zapewnić uczestnikom rynku maksymalną możliwą swobodę w realizacji indywidualnych strategii biznesowych. Projektowane zmiany obejmują zniesienie tzw. obliga giełdowego, czyli obowiązku sprzedaży energii elektrycznej, poprzez giełdę energii, oraz zaostrzają odpowiedzialność w zakresie manipulacji na rynku energii elektrycznej.

„W perspektywie przeobrażeń na rynku energii elektrycznej dalsze stosowanie obliga giełdowego stanowiłoby istotny czynnik ograniczający efektywne funkcjonowanie przedsiębiorstw lub grup przedsiębiorstw energetycznych” – czytamy w stanowisku. Chodzi m.in. po pokrycie zabezpieczeń transakcji kupna/sprzedaży dokonywanych na Towarowej Giełdzie Energii. Ich pokrycie wraz z rosnącą ceną energii staje się coraz trudniejsze dla sprzedających i kupujących.

Czytaj więcej

Mrożone taryfy trafiły do Sejmu. Jest niespodzianka dla warszawiaków

Celem przedmiotowej nowelizacji ma być – zgodnie z projektem ustawy – zapewnienie, przedsiębiorstwom wytwarzającym energię elektryczną, swobody w zakresie wyboru sposobu sprzedaży wyprodukowanej przez siebie energii elektrycznej. „Projekt nie wprowadza zakazu handlu na giełdzie energii, ale wprowadza szerszy wachlarz możliwości sprzedaży energii elektrycznej” – czytamy. Pod tym sformułowaniem kryje możliwość handlu dwustronnego bez konieczności pośredniczenia transparentnej instytucji jaką jest z zasady giełda. „Handel na giełdzie w dalszym ciągu będzie się odbywał, przy czym o skorzystaniu z tej formy obrotu będzie decydować każdy uczestnik rynku samodzielnie, stosownie do własnej strategii rynkowej” – czytamy.

Celem ma być niższa cena

Zdaniem ustawodawcy obligo wprowadza duże problemy płynności na rynku. „Projektowane zmiany mają na celu optymalizację, przez przedsiębiorstwa energetyczne, kosztów sprzedaży energii elektrycznej. Będzie to możliwe dzięki ograniczeniu kosztów transakcyjnych i kosztów zabezpieczeń oraz depozytów, których obowiązek utrzymania wiąże się z obrotem giełdowym” – czytamy.

Przedmiotowa nowelizacja ma być jednym ze sposobów na umożliwienie odbiorcom końcowym uzyskania dostępu do tańszych ofert sprzedaży energii elektrycznej, którą wytwórcy mogą oferować w kontraktach dwustronnych.

Ostrzejsze kary na manipulacje

Co więcej, mają zostać wprowadzone zaostrzone kary za stosowanie przez przedsiębiorstwa energetyczne praktyk niedozwolonych polegających m.in. na manipulacji rynkowej. Warto jednak przypomnieć, że mimo złożonych wniosków do UOKiK nikomu jeszcze takich praktyk nie udowodniono.

Czytaj więcej

Rząd na nowo mebluje hurtowy rynek energii. Radykalne zmiany

TGE i URE: To ceny nie obniży

W opinii TGE likwidacja obliga giełdowego, za czym idzie spadek płynności na rynku, będzie niekorzystna dla odbiorców hurtowych energii, którzy zostaną pozbawieni możliwości nabycia energii po cenie wyznaczonej w najbardziej transparentny sposób, tj. na giełdzie. „Brak transparentnej ceny energii to także wyższe koszty oraz wzrost ryzyk rynkowych w zakresie nabywania energii dla polskich przedsiębiorstw, co może wpłynąć na ograniczenie ich konkurencyjności na rynku polskim i międzynarodowym. W wyniku znacznego zmniejszenia płynności na rynku giełdowym ograniczona zostanie także możliwość zabezpieczania się przed zmianą cen poprzez zwieranie transakcji terminowych – zarówno przez sprzedawców, jak i nabywców energii elektrycznej” – argumentowało TGE jeszcze w czerwcu tego roku.

Zdaniem TGE, planowane wydzielenie aktywów węglowych i silna koncentracja podmiotów powoduje niepewność mniejszych graczy, w tym przedsiębiorstw energochłonnych, co do konkurencyjności ofert sprzedaży energii elektrycznej. „Należy zaznaczyć, że utrzymanie obliga w takiej sytuacji jest jak najbardziej zasadne. Zapewnienie ceny konkurencyjnej jest czynnikiem gwarantującym stabilność w dobie oczekiwanej transformacji sektora elektroenergetycznego. Utrzymanie obliga giełdowego gwarantuje także odpowiedni nadzór nad rynkiem, który prowadzony jest przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, jaki i wewnętrzne organy kontrolne giełdy, w zakresie potencjalnych manipulacji rynkowych” – zaznaczało biuro prasowe TGE.

Także Urząd Regulacji Energetyki krytykował ten pomysł, który pierwszy raz pojawił się jeszcze w marcu 2021 r. Już wówczas URE wskazywało likwidacja (bądź jego zniwelowanie do poziomu nieistotnego) obrotu giełdowego nie doprowadzi do obrony przed zawyżaniem cen przez dostawców energii. „Przeciwnie, struktura rynku, która w przypadku Polski jest oligopolistyczna (z uwagi na 3 dominujące grupy kapitałowe, które posiadającą jednocześnie zasoby wytwórcze, spółki obrotu, spółki dystrybucyjne oraz obiorców końcowych, tj. : PGE, Enea, Tauron) wskazuje na ryzyko działań, których celem będzie maksymalizacja zysku przez głównych graczy rynkowych” – podkreślało rok temu URE.

Zdaniem analityków, z którymi rozmawialiśmy na temat tej propozycji w czerwcu, zmiana obliga może odnieść skutek odwrotny do zamierzonego, bo mniej przejrzysty rynek może generować ryzyko wyższych cen w kontraktach bilateralnych. W uprzywilejowanej sytuacji będą podmioty, gdzie produkcja własna przekracza sprzedaż do finalnych odbiorców jak PGE czy Enea. Z drugiej strony pozycję konkurencyjną straciłyby spółki mające niewystarczająca bazę aktywów wytwórczych czyli Tauron i Energa– wskazywali wówczas nasi rozmówcy.

Zdaniem Rafała Bochenka posła PiS, który zapowiedział w PolsatNews przyjęcie takiego projektu ustawy, ma ona obniżyć hurtowe ceny energii o 30-40 proc.

Obligo giełdowe to obowiązek handlu energią elektryczną przez giełdę energii. Obowiązek ten dotyczy obecnie przede wszystkim wytwórców energii elektrycznej z węgla i gazu.

Nowe rozwiązania mają wejść w życie po 30 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.