– Kiedyś temperatura powietrza miała wpływ na linie energetyczne. Teraz poprzez wzrost krajowego zapotrzebowania na energię latem w związku z powszechnym użyciem klimatyzacji także w małych lokalach usługowych i mieszkaniach. Zapotrzebowanie na moc w skrajnych warunkach zwiększa się o 1500 MW – powiedział Eryk Kłossowski.

Dlatego PSE prosi wytwórców, by remontowane kiedyś w miesiącach wakacyjnych bloki, były odstawiane w terminach mniej krytycznych. Import – pojawia się i znika w zależności czy mamy do czynienia z korzystną różnicą cen, może powodować niestabilność pracy bloków konwencjonalnych.

Ze względu na kryzys energetycznym, z jakim mieliśmy do czynienia w sierpniu 2015 r., operator systemu w tym roku starał się prowadzić system tak by w bardziej stabilnych reżimach pracy funkcjonowały bloki konwencjonalne.

Podjęto szereg środków zaradczych m.in. uruchomiono przesuwniki fazowe na graniczy z Niemcami (pracują na mocach do 400 MW), a także importowano energię z Litwy mostem o mocy do 500 MW. Uruchomiono też mechanizmy polegające na redukcji zapotrzebowania na moc (operator dysponuje w tym zakresie mocą 200-480 MW).

– Nie mamy na razie mechanizmów pozwalających na płacenie za gotowość. Ale pracujemy z Urzędem Regulacji Energetyki nad stworzeniem takiego mechanizmu – powiedział Kłossowski.

Jak jednak przyznał Jerzy Dudzik z PSE tegoroczne lato było jednym z łatwiejszych okresów, jakie pamięta.

– To efekt uruchomionych środków zaradczych, ale także łatwiejszych niż w ubiegłym roku warunków pogodowych – zaznaczył. Z powodu temperatury nie dochodziło do zaburzeń w pracy bloków.

O ile w sierpniu ub.r. rezerwa mocy w dyspozycji PSE wynosiła 2 tys. MW, to w tym roku było to 6-7 tys. MW.