Polska może powalczyć o dłuższy okres przejściowy

W piątek zaplanowano pierwsze czytanie projektu ustawy o rynku mocy. Tymczasem w Brukseli nadal rozmawia się o kształcie tego mechanizmu wsparcia.

Publikacja: 13.09.2017 19:53

Polska może powalczyć o dłuższy okres przejściowy

Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

Pojawiająca się w naszych rachunkach opłata za moc ma dać wytwórcom konwencjonalnym sygnał do inwestowania w nowe moce. Ale pytanie o kształt mechanizmu jest nadal otwarte. Bo choć minister energii Krzysztof Tchórzewski zapowiedział kres budowy dużych bloków węglowych, widać też większe przyzwolenie na dywersyfikację (Dolna Odra na gaz i zapowiedź wprowadzenia atomu do systemu), to nadal nie ma strategii energetycznej, a w Brukseli trwa bój o limit emisji 550 g CO2/kWh. Zgodnie z projektem dyrektywy wchodzącej do tzw. pakietu zimowego tego progu nie mogą przekroczyć źródła chcące korzystać ze wsparcia państwa, np. rynku mocy.

Drożej przy limitach

Jak wynika z raportu firmy doradczej Compass Lexecon na zlecenie Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej, który zrzesza największych wytwórców, bez rynku mocy (gdzie towarem będzie energia i gotowość do jej wytworzenia, czyli moc) nie uda nam się zapewnić bezpieczeństwa dostaw. Dzięki niemu spadną ceny hurtowe – średnio o ponad 20 zł/MWh. Ale jego wprowadzenie przy obostrzeniach limitu 550 g CO2/kWh będzie droższe dla ostatecznych odbiorców, średniorocznie o ok. 1 mld zł. Jednak drożej będzie tylko na samym początku. Przykładowo w 2021 r. różnice w wysokości opłaty mocowej są rzędu 14 euro/MWh na korzyść scenariusza bez limitów, ale już w 2030 r. następuje odwrócenie trendu (różnice w opłacie są rzędu 2 euro/MWh). W 2030 r. widać też gwałtowny spadek wartości opłaty mocowej w obu scenariuszach. – Zakładamy, że w tym roku do systemu wejdzie elektrownia jądrowa – tłumaczy spadek Maciej Burny, sekretarz PKEE.

W samym raporcie wskazano też na rosnące po 2030 r. koszty emisji CO2, przy których projekty gazowe startujące w aukcjach rynku mocy będą konkurencją dla węglowych. Ale i atom (bez względu na to, kiedy się pojawi) będzie się wiązał z dodatkową opłatą, więc ta za moc spadnie.

Chodzi o dywersyfikację

– Jeśli chcemy uzyskać zgodę na wdrożenie jakiegokolwiek mechanizmu wsparcia dla wytwórców konwencjonalnych, to musimy pokazać realny scenariusz transformacji, zbliżający naszą energetykę do przyjętej strategii klimatyczno-energetycznej UE – zauważa Herbert L. Gabryś, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej. A jak ocenia, nie ma na to szans do końca tego roku. Z kolei Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii, zauważa, że wprowadzenie rynku mocy nie może tylko pokrywać brakujących przychodów wytwórców i być celem samym w sobie. – W Polsce mechanizm ten powinien wspierać dywersyfikację miksu, czego efektem będzie obniżenie całkowitych kosztów wytwarzania po 2030 r. i zwiększenie bezpieczeństwa – wskazuje ekspertka.

Według niej Polska nie powinna mieć dużego problemu z realizacją wytycznych unijnych o niewspieraniu mocy o większej emisyjności, o ile zacznie realizować składane deklaracje rezygnacji z budowy nowych bloków węglowych i zacznie dywersyfikować miks.

Według naszych informacji w Brukseli bardziej niż o zmianie tego warunku (są pomysły, by patrzeć na niego przez pryzmat całego systemu, a nie pojedynczych źródeł) rozmawia się o wydłużeniu okresu przejściowego. Polska może zabiegać nawet o 15 lat, zamiast proponowanych dziś pięciu lat. Jeśli chodzi o spojrzenie UE na nasz projekt rynku mocy, to do uzgodnienia są jeszcze tzw. koszyki aukcyjne. Bruksela nie chciałaby ich w ogóle, ale Polska przy nich obstaje, by mieć większą kontrolę nad podziałem pieniędzy między nowe a modernizowane źródła. Być może w zamian będziemy musieli się zgodzić na dopuszczenie do aukcji także więcej mocy niskoemisyjnych, na co kładzie nacisk Bruksela.

Elektroenergetyka
Kolejny państwowy kontrakt-widmo. Tak się kończy kupowanie biomasy na pustyni
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Elektroenergetyka
Straty Ukrainy po największym rosyjskim ataku na obiekty energetyczne
Elektroenergetyka
Enea po Orlenie. Kolejny kontrakt-widmo, tym razem na biomasę
Elektroenergetyka
Rosjanie zniszczyli największą elektrownię w obwodzie kijowskim. Jest reakcja UE
Elektroenergetyka
Energetyka pozbędzie się węgla, ale stopniowo. Jest stanowisko MAP