Czym zajmuje się Izba Rozliczeniowa Giełd Towarowych (IRGiT)?

Podstawową cechą każdej giełdy, w tym TGE,, jest anonimowość transakcji. Aby ją zapewnić potrzebny jest podmiot, który „wejdzie w środek” każdej zawartej transakcji giełdowej i na potrzeby rozliczeń stanie się kupującym dla sprzedającego lub sprzedającym dla kupującego. Takim podmiotem na polskim rynku towarowym jest Izba Rozliczeniowa Giełd Towarowych, która zajmuje się obsługą finansową wszystkich transakcji zawieranych na rynkach prowadzonych przez TGE. Izba odpowiada za rozliczenia i rozrachunek transakcji oraz za zarządzanie ryzykiem rynkowym, organizując w tym celu system gwarantowania rozliczeń. Dzięki stosowaniu mechanizmu kompensacji, zarówno na poziomie rozliczeń finansowych, jaki i na poziomie depozytów, zapewnia efektywną obsługę handlu giełdowego.

Podmioty czują się bezpieczniejsze dzięki Izbie?

Tak uważam. Przykładowo, gdy jakiś podmiot na rynku traci możliwość wywiązania się ze zobowiązań wynikających z zawartych przez niego transakcji, to właśnie dzięki prowadzonemu przez izbę systemowi gwarantowania rozliczeń, wszystkie transakcje zostaną rozliczone w sposób niezakłócony, na pierwotnych warunkach. Natomiast w przypadku problemów finansowych podmiotu, który ma zawarte transakcje bilateralne, druga strona narażona jest na ryzyko kredytowe kontrahenta. Podsumowując, w przypadku gdy druga strona transakcji nie ma wystarczającego zabezpieczenia na pokrycie kosztów dokonanych transakcji, to właśnie izba jest takim gwarantem i je zabezpiecza.

Mówimy o roli IRGiT w czasie, kiedy nie ma kryzysu energetycznego, a jaka jest jej rola w czasie kryzysu energetycznego?

Rola IRGiT jest niezmienna i sprowadza się do zapewnienia bezpieczeństwa prowadzonych rozliczeń, bez względu a warunki rynkowe. Przypomnę, że działamy w czasie kryzysu energetycznego już od prawie roku. Z perspektywy ponad 10 lat naszej działalności, staramy się ciągle monitorować rynek i dostosowywać nasze modele i prognozy do okoliczności w jakich może przyjść nam funkcjonować. Koncentrujemy się także na tworzeniu symulacji warunków skrajnych, w ramach tzw. stress - testów. Wyjątkowość jednak obecnej sytuacji polega na tym, że rzeczywiste rynkowe zmienności potrafiły przekroczyć symulowane zmienności skrajne nawet o 60%.

Czy wasze prognozy uwzględniały odnotowywane obecnie skoki cenowe na rynku energii?

W ramach działalności operacyjnej IRGiT nie koncentrujemy się na tworzeniu prognoz cenowych. Tak jak wspomniałem wcześniej, nasz system ma działać stabilnie, niezależnie od tego, co się dzieje na rynku.

Jak więc prognozować zależności rynku i zagrożenia w sytuacji, w której ulegają one tak dynamicznym zmianom?

Po wybuchu pandemii w 2020 roku mieliśmy na rynku do czynienia z historycznie ekstremalnymi wartościami wymaganych depozytów. Dziś, ze względu na ceny rynkowe, mówimy o poziomach co najmniej kilkunastokrotnie wyższych. Dla lepszego zobrazowania sytuacji – proszę sobie wyobrazić, że dzienny przyrost wymaganego depozytu jednego z największych podmiotów, w jednym z najtrudniejszych dni w sierpniu tego roku, przekroczył sumę depozytów wnoszonych przez cały rynek w najtrudniejszym dniu w okresie szczytów po pandemii.

Warto też wspomnieć, że już w czasie pandemii koronawirusa rozpoczęto działania niwelujące to ryzyko i wspierające uczestników rynku. Ministerstwo Klimatu i Środowiska opracowało tzw. tarczę antykryzysową 3.0. Wówczas o pomoc na rynku postulowały firmy energetyczne.

Jak tarcza wpłynęła na funkcjonowanie rynku?

Tarcza wprowadziła nowe, lżejsze możliwości zabezpieczeń transakcji dla podmiotów spełniających określone wymagania. Część firm z tej możliwości skorzystała. Wprowadzenie tarczy uelastyczniło zasady wnoszenia zabezpieczeń dla podmiotów posiadających odpowiedni rating oraz realizujących obowiązek obliga giełdowego – takie podmioty mogą wnosić do 75 proc. wymaganego depozytu w formie tzw. trzech siódemek, czyli oświadczenia o dobrowolnym poddaniu się egzekucji (od art. 777 kodeksu postępowania cywilnego), a minimalny wymóg depozytu w formie środków pieniężnych dla nich to tylko 2,5 proc. całkowitego depozytu. Czyli tarcza to przede wszystkim możliwość wnoszenia dodatkowych form zabezpieczeń niepieniężnych, poza stosowanymi dotychczas przez izbę zabezpieczeniami w formie gwarancji bankowych, uprawnień do emisji CO2, praw majątkowych do świadectw pochodzenia czy zabezpieczeniami wynikającymi z modelu kompensacji depozytów w ramach grup.

Czy ta elastyczność nie zwiększa ryzyka?

Oczywiście, każdy ruch „luzujący” formę zabezpieczeń może przyczyniać się do obniżania poziomu bezpieczeństwa systemu. Z drugiej strony jednak wspiera płynność finansową firm energetycznych.

Na czym polega mechanizm kompensacji w ramach grup?

Depozyt co do zasady wyznaczamy na poziomie członka izby. Ale w przypadku energetycznych grup kapitałowych, składających się ze spółek, których transakcje są rozliczane przez IRGiT, wykorzystując mechanizm kompensacji wyznaczamy depozyt patrząc na pozycję netto całej grupy i potem tak wyznaczony depozyt rozdzielamy pomiędzy poszczególne spółki. W grupach, w których mamy podmioty zarówno kupujące jak i sprzedające na giełdzie, daje to bardzo duże korzyści. Warunkiem zastosowania takiego modelu jest podpisanie przez wszystkie podmioty z grupy umowy o solidarnej odpowiedzialności, czyli zobowiązania do solidarnego pokrywania zobowiązań każdego z członków grupy w przypadkach, gdy nie reguluje on zobowiązań wobec izby.

Polski rynek jest mocno scentralizowany a spółki obrotu to często spółki córki dużych firm energetycznych z udziałem skarbu państwa. Można wiec powiedzieć ze korzystamy w tym przypadku na zapóźnieniu i transformacji i liberalizacji rynku?

Tak, odnosząc się do systemu zabezpieczeń IRGiT, można zdecydowanie wysunąć taki wniosek. Model kompensacji depozytów w ramach grup jest w dzisiejszych warunkach najbardziej istotnym elementem całego systemu zabezpieczeń, odpowiada za pokrycie około 60-70% wymaganych depozytów. A im bardziej rosną ceny, tym bardziej ten mechanizm służy podmiotom, które z niego korzystają.

Co wpływa na wartość wymaganych przez IRGiT depozytów?

W obecnych warunkach to przede wszystkim różnice pomiędzy cenami zawarcia transakcji a bieżącymi cenami rynkowymi. Ceny energii i gazu w ostatnim okresie sięgały nawet poziomów 2500 zł za MWh. Kiedyś jednak, nawet jeszcze kilka miesięcy temu, transakcje były zawierane na poziomie kilkukrotnie niższym. Przy tak dużych rozbieżnościach cenowych, podmioty sprzedające muszą pokrywać różnice między bieżącą ceną rynkową a ceną zawarcia transakcji, nazywamy to depozytem uzupełniającym. Jeśli sprzedaliśmy energię po cenie 1000 zł za MWh, a obecnie kosztuje 2500 zł za MWh, to z perspektywy systemu zabezpieczeń taka pozycja generuje teoretyczną stratę względem rynku w wysokości 1500 zł za MWh, która musi być pokryta w izbie wniesionym depozytem.

Czy tarcza antykryzysowa dedykowana uczestnikom rynku giełdowego działa nadal?

Tak, chociaż była dostosowywana do aktualnej sytuacji rynkowej. Na początku w ramach tarczy wartość depozytu, którą można było pokryć w nowej formie zabezpieczeń wynosiła 50%. Od stycznia bieżącego roku jest to 75%. Zgodnie ze zmianą wprowadzoną we wrześniu, tarcza będzie obowiązywać do dnia 31 grudnia 2026 r.

Czy tarcza jest więc dobrym rozwiązaniem?

Należy mieć świadomość, że jest to mechanizm, który obniża jakość wnoszonych do IRGiT zabezpieczeń, z drugiej jednak strony pomaga uczestnikom rynku zachować płynność finansową w ekstremalnie trudnych warunkach. I wydaje się, że dzięki decyzji o tarczy, rynek przetrwał ten kryzysowy czas.

W jaki sposób pokrywane są depozyty wyznaczane przez IRGiT?

Depozyty wyznaczamy codziennie po zakończonej sesji giełdowej, biorąc pod uwagę aktualne portfele uczestników rynku oraz aktualne poziomy cen na rynku. Po zakończeniu procesu rozliczeń w danym dniu informujemy naszych członków o wartościach zaktualizowanych depozytów, a w przypadkach kiedy te depozyty rosną, wzywamy członków do ich uzupełnienia najpóźniej w kolejnym dniu roboczym. Taki schemat działania gwarantuje nam, że na bieżąco zabezpieczamy ryzyko generowane przez poszczególne portfele uczestników rynku. Odpowiadając na pytanie o sposób pokrywania depozytów – przed wdrożeniem rozwiązań z tzw. tarczy, wymagaliśmy co najmniej 10 proc. depozytu w formie środków pieniężnych, jednocześnie do 90 proc. wymaganego depozytu mogło być wnoszone w formie gwarancji bankowych i do 65 proc. wymaganego depozytu mogło być wnoszone w formie uprawnień do emisji CO2 lub praw majątkowych do świadectw pochodzenia.

Jaki mechanizm stosuje izba, gdy w sytuacji skrajnych zmian cen gazu i energii, jakiś podmiot nie jest w stanie pokryć wysokiego zabezpieczenia?

Uruchamiamy wówczas standardowe procedury IRGiT. W przypadku gdy otrzymujemy informację, że wymagany depozyt z dnia poprzedniego nie został uzupełniony w danym dniu, pilnie prosimy o wyjaśnienie przyczyny wystąpienia takiej sytuacji. Jeśli dany podmiot informuje, że stracił możliwość regulowania swoich zobowiązań lub nie odpowiada na wezwanie, uruchamiamy tzw. procedurę obsługi przypadku naruszenia w rozumieniu regulacji IRGiT i jeżeli wymaga tego bezpieczeństwo prowadzonych rozliczeń, rozpoczynamy proces zamykania pozycji z portfela tego członka izby.

Co oznacza zamykanie pozycji takiej firmy?

Zamykanie pozycji to zerowanie ryzyka generowanego przez dany podmiot. Przykładowo, jeśli mówimy o podmiocie, który miał sprzedanych 10 kontraktów rocznych na energię elektryczną na rok 2023, to zamknięcie pozycji będzie oznaczało zakup takich samych 10 kontraktów rocznych na rachunek tego podmiotu.

Ale kontrahent z drugiej strony nie dostanie prądu czy gazu…

Nie, właśnie dzięki temu, że jest izba, to dostanie. Pozostając przy powyższym przykładzie, jeśli te 10 kontraktów sprzedaży w portfelu niewypłacalnego podmiotu pochodziło z transakcji ze spółką obrotu, która chciała zabezpieczyć zakup na giełdzie, IRGiT kupując 10 kontraktów na rachunek niewypłacalnego podmiotu doprowadza do tego, że ta spółka obrotu dostanie energię w pierwotnie zakontraktowanym wolumenie.

Na giełdzie obowiązuje anonimowość. Jednak niemożność wywiązania się danej z firmy ze swoich zobowiązań wynikających z zawartych na giełdzie transakcji to poważny problem. Czy w związku z tym rynek powinien być informowany o takich przypadkach?

Pomimo tego, że na zachodzie faktycznie tak jest, i taka informacja staje się publiczna, to na polskim rynku nie jest to praktykowane. Przy IRGiT działa Komitet ds. Ryzyka, składający się z przedstawicieli różnych branżowych stowarzyszeń, w ramach którego wypracowywane są założenia dotyczące systemu zarządzania ryzykiem w IRGiT. Kilkukrotnie podnosiliśmy ten temat, ale Komitet za każdym razem rekomendował, aby nie upubliczniać tożsamości podmiotu, który ma problemy w izbie, ze względu na fakt, że taka informacja mogłaby się istotnie przyczynić do jego upadłości. Zgodnie z rekomendacją Komitetu, w takich sytuacjach IRGiT informuje uczestników rynku o rozpoczęciu procesu zamykania pozycji spółki, która nie wywiązała się ze zobowiązań, wskazując na jakich instrumentach spółka ta ma otwarte pozycje, aby rynek był przygotowany na to, gdzie pojawią się ew. zaburzenia cenowe.

Jeśli dojdzie do problemu z pokryciem zabezpieczeń, rząd jednak nie pozwoli – jak się wydaje – na upadek dużych firm. Przykładem jest ostatnia nowela gazowa do prawa energetycznego. Wprowadziła ona możliwość czasowego ograniczenia obowiązku sprzedaży gazu poprzez giełdę. Ma to pomóc największemu sprzedawcy gazu w Polsce.

W mojej opinii, z perspektywy systemu zabezpieczeń, takie decyzje nie przyniosą spodziewanych rezultatów w krótkim terminie.

Czy rynek jest gotowy na nową falę kryzysu energetycznego jesienią tego roku?

W warunkach kryzysu funkcjonujemy od prawie roku, myślę więc, że rynek z perspektywy współpracy z izbą i zobowiązań wynikających z jej regulacji jest dość dobrze przygotowany na kolejne fale kryzysu, tym bardziej że wspomniana już wcześniej tarcza stanowi istotne wsparcie dla rynku od strony płynnościowej. A gdyby miały pojawić się przypadki niewypłacalności na rynku giełdowym, to warto wspomnieć, że we wrześniu 2021 r. przeprowadziliśmy testy procedury obsługi niewypłacalności, w których wzięła udział większość uczestników rynku. Symulowaliśmy wówczas proces zamknięcia pozycji hipotetycznego niewypłacalnego podmiotu. Dzięki testom sprawdziliśmy, czy jesteśmy w stanie sprawnie zamknąć pozycje bez negatywnych konsekwencji dla rynku. Z drugiej strony weryfikowaliśmy gotowość uczestników rynku do sprawnej współpracy z nami w procesie zamykania pozycji. My wyciągnęliśmy z tego ćwiczenia kilka wniosków, mamy nadzieję, że uczestnicy rynku również mieli okazję usprawnić czy doprecyzować swoje procedury. Zależy nam na tym, aby nasi członkowie byli przygotowani na każdą skrajną ewentualność i czuli się z nami bezpiecznie.

Jak pan wspomniał testy były przeprowadzane rok temu. Czy testy zakładały sytuacje z jeszcze wyższą ceną gazu i prądu?

Testy odzwierciedlały ceny bieżące, a więc te z okresu przeprowadzania testu. Nie uwzględniały wyższych cen gazu i energii.

Czy w związku z rekordowymi cenami nie są potrzebne dodatkowe testy?

Nie widzimy obecnie takiej potrzeby. Celem testów jest weryfikacja gotowości operacyjnej naszych członków do udziału w procesie zamykania pozycji, więc warunki rynkowe odgrywają w nich drugorzędne znaczenie.

Czy biorąc pod uwagę wysokie ceny energii, istnieje ryzyko, że zamknięcie pozycji największych wytwórców energii czy największych graczy na rynku gazu może się wydawać bardzo realne?

Nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której zamykamy pozycje największych uczestników rynku energii, kluczowych dla stabilności Krajowego Systemu Elektroenergetycznego.

Dlaczego?

Byłaby to katastrofa zarówno dla rynku giełdowego, jak i całej gospodarki.

Czyli państwo musi zadziałać?

Uważam, że funkcjonujemy w warunkach skrajnych, wymagających reakcji. Państwo zadziałało poprzez wprowadzenie ustaw dotyczących obszaru zabezpieczeń, dzięki czemu firmy, które skorzystały z tych rozwiązań, uzyskały potrzebne wsparcie płynnościowe.

A czy mniejsze firmy mogą upaść?

Przy wzrostowym trendzie cenowym to sprzedający są narażeni na wyzwania związane z wysokim poziomem depozytów. Wydaje się, że ostatnie miesiące już dość mocno „przetestowały” rynek, a izba nie zamknęła pozycji żadnego z małych podmiotów. Wyzwaniem może być sytuacja, kiedy ceny zaczną istotnie spadać. Wówczas sytuacja może się odwrócić i to kupujący – spółki obrotu – mogą zacząć być wzywani do uzupełniania zabezpieczeń w ogromnych wartościach.

Podsumowując: nie da się uniknąć dylematu między pogłębianiem elastyczności systemu, teoretycznie zwiększającym ryzyko, a dążeniem do zapewnienia jak najwyższej jakości wymaganych zabezpieczeń, którym firmy mogą obecnie nie sprostać?

To pytanie towarzyszy nam od lat. Paradoksalnie jednak, bazując na obserwacjach z ostatniego roku, można powiedzieć, że zwiększenie elastyczności zabezpieczeń przy takich uwarunkowaniach cenowych, jakie mamy obecnie, przyczyniło się do ustabilizowania rynku i zwiększenia poziomu bezpieczeństwa.

Łukasz Goliszewski

Związany jest z Izbą Rozliczeniową Giełd Towarowych od 2010 r. Od 2017 r. pełnił funkcję dyrektora Działu Zarządzania Ryzykiem, gdzie odpowiadał za obszar ryzyka rynkowego, kredytowego, operacyjnego, a także obszar zabezpieczeń, politykę inwestycyjną i raportowanie transakcji. Od 2018 r. pełnił dodatkowo funkcję dyrektora ds. współpracy międzynarodowej, a od kwietnia 2019 r. został powołany przez radę nadzorczą IRGiT na stanowisko wiceprezesa zarządu IRGiT. Od maja 2020 r. pełni funkcję skarbnika Europejskiego Stowarzyszenia Izb Rozliczeniowych CCP EACHH.