Kurczy się czas na pomoc dla kopalń

Zgoda na pomoc publiczną dla kopalń węgla kamiennego nie zakończy dyskusji o kondycji branży. Wydajność wydobycia spada, a wynagrodzenia rosną.

Publikacja: 19.02.2024 03:00

Kurczy się czas na pomoc dla kopalń

Foto: Bloomberg

Górnictwu węgla kamiennego kończy się czas. Obecnemu rządowi pozostały trzy miesiące na zakończenie rozmów z Komisją Europejską dotyczących zgody na pomoc publiczną dla nierentownych kopalń.

W piątek minister przemysłu Marzena Czarnecka zapowiedziała złożenie korekt do poprzedniego wniosku notyfikacyjnego. Mają one zostać przedłożone w Brukseli w marcu i kwietniu. Związane są one m.in. z tym, że poprzedni rząd, zanim dostał zgodę Brukseli, już uruchomił pomoc. Złożony za czasów poprzedniego rządu wniosek – jak się wyraziła minister na konferencji prasowej – zawierał błędy techniczne i nie był możliwy do procedowania.

Wydajność kopalń spada, płace rosną

Minister, która będzie szefować resortowi startującemu z pracami oficjalnie od marca, zapowiedziała jednocześnie, że korekty we wniosku nie będą dotyczyć zapisów ujętych w tzw. umowie społecznej z górnikami. Dotychczasowy harmonogram zamykania kopalń ma zostać utrzymany. W ciągu kolejnych tygodni ma zostać przedstawiony nowy plan wydobycia węgla kamiennego.

Czytaj więcej

Węglowy kolos szuka prezesa. Rządowa miotła dotarła do PGG

A ono szybko spada. Jeśli w 2015 r. wydobyto 72 mln ton, to w 2023 r. było to już tylko 48 mln t. Zgodnie z projekcjami poprzedniego rządu, w 2030 r. miałoby ono wynieść 21 mln. Zarazem rentowność wydobycia dramatycznie spada. Jak wynika z danych Agencji Rozwoju Przemysłu, wydajność pracy górnictwa spada z roku na rok przy jednoczesnym wzroście płac. Wydajność pracy na jednego zatrudnionego wynosiła 777 406 kg na koniec 2018 r. Na koniec 2022 r. było to już 713 402 kg.

– Są to dane uwzględniające kopalnie JSW i Bogdanki odznaczające się dobrą i bardzo dobrą wydajnością. W 2023 r. ta wydajność dla największej spółki górniczej, Polskiej Grupie Górniczej, wynosi tylko 540 kg. Jednocześnie udział płac w kosztach wydobycia węgla wzrósł o ponad 60 proc., a udział zakupu urządzeń, materiałów w kosztach wydobycia wzrósł o 180 proc. – mówi były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo, Jerzy Markowski.

Efekt? O ile w 2023 r. PGG nie wnioskowała o pomoc, dzięki zyskom zanotowanym w 2022 r. (rzędu ponad 2,5 mld zł), to na rok 2024 r. jej władze zawnioskowały o wsparcie rzędu aż 5,5 mld zł. – Minister aktywów państwowych Borys Budka dokonuje zmian w zarządach i myślę, że mamy inne narzędzia, o charakterze przepisów kodeksu spółek handlowych, które pozwalają na zmniejszenie tej dziury (w finansach spółek górniczych – red.). I tego się będziemy trzymać, żeby ją obniżyć w sposób maksymalny – zadeklarowała minister Czarnecka, wskazując, że będzie działać na rzecz zwiększenia efektywności pracy kopalń przy jednoczesnej kontroli kosztów. Nie wyjaśniła jednak, jak chce dokonać ich optymalizacji, ucinając, że obecnie trwa wymiana rad nadzorczych i zarządów spółek górniczych.

Eksperci nie widzą jednak wielkich szans na poprawę efektywności prac większości kopalń na Górnym Śląsku, kontrolowanych przez PGG.

– Kopalnie ulokowane w Zagłębiu Górnośląskim to zakłady skazane na nierentowność, bo pokłady węgla są wyczerpane. Ich cykl życia dobiega końca, a kopalnie mają po 100 lat. Łatwiej uzyskać rentowność w kopalniach młodszych, jak JSW (węgiel koksujący – red.) i Bogdanka. Rentowność zależy od cen na rynkach światowych, ale i od czynników politycznych, a górnictwo jest upolitycznione. Wskaźniki ekonomiczne całkowicie się rozminęły: spada wydajność, wydobycie, a systematycznie rosną płace. Nie ma tu żadnych relacji ekonomicznych – uważa Markowski.

Czytaj więcej

Minister przemysłu poprawia po PiS wniosek o pomoc publiczną dla kopalń do KE

UE nie zamyka kopalń

Mimo że decydująca dla dalszej egzystencji kopalń będzie zgoda Komisji na pomoc publiczną, ta nigdy nie żądała od Polski ich likwidacji. – Oczekiwano jedynie zaniechania subsydiowania zakładów węglowych. Jedynym warunkiem, o który zawsze chodziło Komisji, było niedopłacanie do nich z budżetu. Oczywiście, z biegiem lat pojawiły się ograniczenia dotyczące emisji CO2, ale nie dotyczą one wydobycia, a sposobu użytkowania węgla. To sama branża jest odpowiedzialna za spadające wydobycie węgla przez zaniechanie inwestycji w celu podtrzymania poziomu eksploatacji na takim poziomie, który nie wymagałby importu węgla – mówi Markowski, wskazując, że węgla nie potrzebujemy mniej, a nadal tyle samo. – Owszem, energię z węgla zastępujemy tą z OZE, ale nadal mamy obowiązek podtrzymania zdolności do produkcji energii z węgla w wielkości takiej samej, jak nasze zapotrzebowanie na prąd. Chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa dostaw systemu energetycznego. OZE nie są stabilnymi źródłami, dlatego też musimy utrzymać rezerwy odpowiadające mocą OZE. Te potrzeby pokrywamy z importu – podsumowuje Markowski.

Górnictwu węgla kamiennego kończy się czas. Obecnemu rządowi pozostały trzy miesiące na zakończenie rozmów z Komisją Europejską dotyczących zgody na pomoc publiczną dla nierentownych kopalń.

W piątek minister przemysłu Marzena Czarnecka zapowiedziała złożenie korekt do poprzedniego wniosku notyfikacyjnego. Mają one zostać przedłożone w Brukseli w marcu i kwietniu. Związane są one m.in. z tym, że poprzedni rząd, zanim dostał zgodę Brukseli, już uruchomił pomoc. Złożony za czasów poprzedniego rządu wniosek – jak się wyraziła minister na konferencji prasowej – zawierał błędy techniczne i nie był możliwy do procedowania.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Węgiel
Polski dostawca maszyn górniczych sprzedał swój biznes w Rosji
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Węgiel
CBA w Bogdance. Nieoficjalne: Na celowniku były prezes i osoba powiązana z Suwerenną Polską
Węgiel
Funkcjonariusze CBA wkroczyli do Bogdanki
Węgiel
Jest nowy prezes JSW. Nie ma dużego doświadczenia w górnictwie
Węgiel
Porządki kadrowe w Bogdance. Nowa rada nadzorcza odwołała zarząd