W czasie gdy w Senacie trwała debata nad wnioskiem prezydenta Karola Nawrockiego o referendum dotyczącym unijnej polityki klimatycznej, opublikowano sondaż pokazujący zmianę nastrojów społecznych. Coraz mniej Polaków uważa, że polityka klimatyczna UE będzie podnosić ceny energii, a coraz więcej spodziewa się odwrotnego efektu.
Nawrocki ponownie skierował do Senatu wniosek o referendum z pytaniem: „Czy jest Pani/Pan za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?”. Przy obecnym układzie sił politycznych projekt nie ma jednak szans na przyjęcie. Przeciwnicy referendum przekonują, że odrzucenie unijnych regulacji oznaczałoby również koszty gospodarcze, m.in. w postaci barier handlowych i utrudnionego dostępu do wspólnego rynku.
Czytaj więcej
Ponad 30 organizacji branży rolno-spożywczej apeluje do władz UE o wstrzymanie nowych regulacji dla rolnictwa. Argumentują, że sektor zmaga się już...
Jednym z głównych punktów sporu pozostaje system EU ETS. Polska, której energetyka nadal w ok. 60 proc. opiera się na węglu, należy do państw najbardziej obciążonych kosztami emisji CO2. W latach 2013–2025 saldo systemu wyniosło dla Polski blisko 140 mld zł. Według PGE koszt uprawnień odpowiada za 40–50 proc. ceny energii dla przemysłu, a według resortu klimatu za ok. 15–16 proc. rachunku przeciętnego gospodarstwa domowego. Jednocześnie udział węgla systematycznie spada, a rozwój OZE i planowana energetyka jądrowa mają w dłuższej perspektywie obniżać koszty produkcji energii.
Polacy coraz lepiej oceniają politykę klimatyczną UE
Na tym tle pojawia się sondaż na zlecenie More in Common Polska na grupie 1000 badanych przeprowadzony w lipcu 2026 r. pokazujący opinie sondowanych na temat polityki klimatycznej i idealnego – zdaniem respondentów – miksu energetycznego. W kontekście dyskusji o prezydenckim referendum warto przyjrzeć się zagadnieniu „Polityka klimatyczna Unii Europejskiej a ceny energii”. Ankietowani mieli zaznaczyć, czy ich zdaniem polityka klimatyczna Unii Europejskiej doprowadzi do spadku/wzrostu cen energii w Polsce. Jak wynika z sondażu, 43 proc. uważa, że wpłynie na wzrost cen energii, a 44 proc. uważa, że na spadek. To zmiana tendencji, bo jeszcze rok wcześniej na to samo pytanie 51 proc. ankietowanych odpowiadało, że wpłynie na wzrost, a tylko 37 proc. na spadek. Pozostałe osoby odpowiedziały „nie wiem”. Zmiana tendencji jest także w przypadku odpowiedzi na pytanie: „Czy inwestycje w odnawialne źródła energii wpłyną na spadek/wzrost ceny energii?”.
Czytaj więcej
Komisja Europejska przedstawiła długo oczekiwaną reformę Europejskiego Systemu Handlu Emisjami CO2 (ETS). Część propozycji wychodzi naprzeciw postu...
W tym roku 57 proc. ankietowanych uważa, że wpłynie na spadek, a 31 proc. uważa, że przełożą się na wzrost. Rok wcześniej 54 proc. uważało, że OZE obniży cen prądu, a 35 proc., że podwyższy. Pozostali ankietowani nie potrafili udzielić odpowiedzi. W przypadku miksu energetycznego, ankietowani mieli odpowiedzieć na pytanie, z jakich źródeł Pana/Pani zdaniem powinniśmy czerpać najwięcej energii za 20 lat. Można było wskazać maksymalnie dwie odpowiedzi. Najwięcej głosów oddano na OZE (53 proc.) i na atom (47 proc.), dalej węgiel (26 proc.). Co ciekawe tu akurat rośnie rok do roku liczba zwolenników także węgla. Rok wcześniej najwięcej odpowiedzi na to pytanie było po stronie OZE (59 proc.) i atomu (49 proc.), a po stronie węgla 21 proc.
Eksperci: bezpieczeństwo energetyczne zmienia sposób myślenia
Jak mówi nam Adam Traczyk, dyrektor zarządzający More in Common Polska, mimo politycznych zawirowań i rosnącej polaryzacji wokół przyszłości energetyki, Polacy ciągle stawiają na odnawialne źródła energii. Nasz wymarzony miks energetyczny przyszłości składa się przede wszystkim z OZE i energii atomowej, które dystansują źródła kopalne, jak węgiel i gaz. Nieustannie zdecydowanie więcej badanych uważa przeciwdziałanie zmianom klimatu za dobrą inwestycję środków publicznych, a także jest przekonanych, że inwestycje w OZE pozytywnie wpłyną na ceny energii – mówi.
Czytaj więcej
Około 480 mld dol. udało się zaoszczędzić w skali globalnej w 2025 roku dzięki boomowi na odnawialne źródła energii, które ograniczyły wydatki na z...
Jak dodaje, poprawiło się nasze zdanie o polityce klimatycznej Unii Europejskiej. Przeszło dwa lata temu w szczycie protestów przeciwko Zielonemu Ładowi aż dwie trzecie badanych uważało, że unijne polityki przyczynią się do wzrostu cen energii. – Dziś, choć grono twardych sceptyków unijnych polityk klimatyczno-energetycznych jest większe niż grupa ich entuzjastów, to minimalnie więcej osób zakłada, że unijne plany długofalowo doprowadzą do spadku kosztów energii. Wygląda więc na to, że prezydent Karol Nawrocki forsując ideę referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej rozmija się delikatnie z nastrojami społecznymi – uważa Traczyk. Jak dodaje, ubiegłoroczne prezydenckie weto w sprawie ustawy wiatrakowej także nie spowodowało odwrócenia się Polek i Polaków od wiatraków. Nawet wśród wyborców o prawicowych poglądach odsetek osób wyrażających poparcie dla rozwijania energetyki wiatrowej na lądzie przewyższa odsetek sceptyków.
Czytaj więcej
Obecnie prowadzimy przegląd naszej strategii, bo po drodze bardzo dużo rzeczy się wydarzyło. Duża część strategii jest aktualna, a część potrzebuje...
Michał Grabka, kierownik programu badawczego Energia i Klimat w Fundacji Instrat, wyjaśnia, że celem polityki klimatycznej Unii Europejskiej jest uniezależnienie naszego kontynentu od importu paliw spoza naszych granic. – Badanie More in Common pokazuje, że jako społeczeństwo zaczynamy sobie z tego zdawać sprawę. Wskazuje na to znaczny spadek odsetka osób przekonanych o negatywnych skutkach ekonomicznych polityki UE na przestrzeni ostatniego roku. Konflikt w Iranie bardzo szybko uświadomił Polkom i Polakom, że uzależnienie od importu paliw ma przełożenie na nasze rachunki – te ze stacji benzynowych, od sprzedawców energii elektrycznej czy gazu – mówi. Fundacja Instrat policzyła, że w wyniku wojny za same paliwa transportowe kierowcy, firmy i budżet państwa zapłacili 10 mld zł więcej tylko w 2,5 miesiąca.
Czytaj więcej
Komisja Europejska proponuje pierwszą od lat większą korektę systemu handlu emisjami CO₂. Energetyka i przemysł przyznają, że Bruksela wykonała kro...
Jak mówi z kolei Joanna Pandera, założycielka i prezeska Forum Energii, wyniki sondażu pokazują, że mimo dużych środków publicznych zaangażowanych w kampanię żarówkową w 2022 r. (kontrowersyjna akcja o wpływie ETS na ceny prądu) i nieustającej dezinformacji wokół unijnej polityki klimatycznej Polki i Polacy potrafią krytycznie myśleć i wyciągać własne wnioski. – To nie jest oczywiście dowód na to, że regulacje unijne nie wymagają korekty – teraz właśnie trwa kolejna rewizja ETS. Ale z badań wynika, że Polacy uznają kierunek za słuszny. Wobec szantaży paliwowych Rosji, gry Stanów Zjednoczonych nastawionej na interesy firm energetycznych związanych z prezydentem Trumpem polityka klimatyczna UE zyskuje nowy wymiar – bezpieczeństwa energetycznego – zmniejszania zależności od importu – podkreśla i dodaje, że opłaty za emisje są realizacją podstawowej zasady ochrony środowiska – „zanieczyszczający płaci”, o czym wszyscy, łącznie z urzędnikami unijnymi, zapominają. Jej zdaniem rozczarowujące mocno jest również to, że obecny rząd obiecywał w umowie koalicyjnej zagospodarowanie wpływów do budżetu państwa ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 w ramach ETS na transformację i krótko po wyborach o tym zapomniał. – Nie widzi w tym żadnego dyskomfortu, że nie wywiązał się z obietnicy. To, co mogłoby być flagowym programem dla gospodarstw domowych – „Program Czyste Powietrze”, jest nadal wielką porażką. Dużo pracy nas czeka – podkreśla.