Należące do Skarbu Państwa Polskie Elektrownie Jądrowe przekazały przyszły plac budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej jednemu z członków amerykańskiego konsorcjum odpowiedzialnego za budowę atomu, firmie Bechtel. To drugi etap prac przygotowawczych, w który inwestor wchodzi z nowym wykonawcą prac ziemnych. Przy okazji przekazania terenu ogłoszono bowiem, że jest nim firma Budimex. Zakres tych prac to m.in. niwelacja terenu, przebudowa i rozbudowa systemu odwodnienia.

– Wybór wykonawcy robót ziemnych nastąpił w procesie transparentnym, konkurencyjnym. To była najlepsza oferta nie tylko pod kątem cenowym, ale także technicznym i zasobami, które ta firma zaoferowała – powiedział prezes Bechtel Polska Leszek Hołda.

Czytaj więcej

Polskie firmy mają zarobić na atomie. Rząd twardo negocjuje z USA

To początek przygotowań do właściwej budowy, która ma rozpocząć się w 2028 r. Żeby jednak doszło do tzw. wylania pierwszego betonu jądrowego potrzebna jest finalna umowa na budowę elektrowni jądrowej oraz zgoda Państwowej Agencji Atomistyki (PAA) na budowę elektrowni. Obie sprawy posuwają się do przodu, choć nie brakuje problemów.

Amerykanie przejmują plac, ale kluczowa umowa wciąż czeka

Do finalizacji umowy na budowę elektrowni jądrowej (EPC, ang. Engineering Procurement Construction) ma dojść w tym roku. Mimo ambicji, żeby stało się to do końca czerwca, finalnego podpisu nie udało się złożyć. Nieoficjalnie słyszymy, że będzie to możliwe jesienią.

Marek Woszczyk, prezes Polskich Elektrowni Jądrowych, uspokaja w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że proces negocjacji umowy EPC jest na zaawansowanym etapie. – Jako Polskie Elektrownie Jądrowe prowadzimy z amerykańskim konsorcjum Westinghouse-Bechtel intensywne rozmowy dotyczące kwestii adekwatnych do aktualnego etapu inwestycji. Wśród ustalanych tematów są m.in. podział ryzyk i ukształtowanie odpowiedzialności. Każda ze stron ma swoje założenia negocjacyjne, a na roboczo przyjęto, by negocjacje zakończyły się do końca tego roku – zapewnia prezes. Jak wyjaśnia, priorytetem jest jakość umowy EPC i należyte zabezpieczenie w niej interesów spółki oraz Skarbu Państwa. – Ta najważniejsza dla naszego projektu umowa określi bowiem warunki dalszej współpracy PEJ z konsorcjum. Cechą charakterystyczną negocjacji w sektorze energetycznym, a w szczególności tych dotyczących projektów jądrowych, jest ich złożoność i czasochłonność. Proces uzgadniania finalnych zapisów umowy zazwyczaj przekracza 12 miesięcy – dodaje.

Czytaj więcej

Zakulisowe gry o polski atom. Kto zbuduje drugą elektrownię jądrową?

Obie strony zapewniają jednak, że podjęły działania, aby długość prowadzenia rozmów nie wpływała na harmonogram projektu. – Obowiązująca aneksowana umowa EDA (ang. Engineering Development Agreement) umożliwia realizację kolejnych kamieni milowych projektu zgodnie z przyjętym harmonogramem, w tym m.in. kontynuację pogłębionych badań geologicznych oraz postępujące zaawansowanie prac przygotowawczych, a także kontynuację wsparcia procesu licencyjnego, rozpoczętego złożeniem 31 marca 2026 r. przez PEJ do PAA wniosku o zezwolenie na budowę – mówi nam prezes PEJ.

Licencja jądrowa to dziś największe wyzwanie projektu

Agencja ma dwa lata na wydanie decyzji. Pojawiły się pierwsze uwagi i pytania PAA do PEJ. Prezes PAA przeprowadził już ocenę formalno-prawną złożonego przez tę spółkę wniosku o wydanie zezwolenia na budowę elektrowni jądrowej w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino. – W jej wyniku zidentyfikowano braki formalne. W związku z tym prezes PAA wezwał spółkę PEJ do ich uzupełnienia – informuje nas biuro prasowe PAA.

Czytaj więcej

Polska buduje koalicję dla atomu. Stawką są dziesiątki miliardów złotych

Wezwanie dotyczy braku kompletności dokumentacji, zidentyfikowano też braki tłumaczenia na język polski części dokumentów sporządzonych w języku angielskim. Tu pojawia się istotne wyzwanie: czas. Agencja ma bowiem 24 miesiące na wydanie decyzji, ale, jak zastrzega PAA, przy obliczaniu terminu określonego przepisami prawa na załatwienie sprawy nie uwzględnia się okresu wyznaczonego wnioskodawcy na uzupełnienie braków formalnych wniosku. – Oznacza to, że czas oczekiwania na uzupełnienie braków formalnych nie jest zaliczany do czasu przewidzianego przepisami prawa na rozpatrzenie sprawy – tłumaczy nam biuro prasowe PAA. Innymi słowy, uzupełnienie braków w dokumentacji lub kolejne wątpliwości PAA mogą potencjalnie wpłynąć na termin wydania zezwolenia i w konsekwencji na termin rozpoczęcia prac budowlanych. Wszystkie strony zapewniają jednak, że obecnie takiego zagrożenia nie ma.

Drogi, kolej i zaplecze. Tak powstaje fundament pod polski atom

Jak informuje nas prezes Woszczyk, obecnie na terenie inwestycji prowadzone są prace związane m.in. z kolejną fazą pogłębionych badań geologicznych, a także niwelacją terenu. Równolegle na morzu trwają badania UXO, podczas których nurkowie sprawdzają dno Bałtyku pod kątem ewentualnych niewybuchów, tak by na kolejnym etapie przeprowadzić również tam pogłębione badania geologiczne pod układ chłodzenia elektrowni, która to infrastruktura znajdzie się pod dnem morskim. – Rozpoczęliśmy działania w ramach drugiego etapu prac przygotowawczych. W tym czasie powstanie infrastruktura niezbędna do rozpoczęcia zasadniczej budowy, w tym zaplecze techniczne, socjalno-biurowe i magazynowe, drogi wewnętrzne oraz budynek do montażu modułów reaktora AP1000 – mówi prezes. Powstać mają także sieci i instalacje zapewniające funkcjonowanie placu budowy, a także tymczasowy węzeł betoniarski. – Rozpoczęcie właściwych prac budowlanych, czyli wylanie pierwszego betonu jądrowego, planowane jest na koniec 2028 r. – zapewnia prezes.

W obszarze infrastruktury towarzyszącej trwają zaawansowane prace w zakresie budowy drogi krajowej do elektrowni jądrowej na odcinku od lokalizacji elektrowni do samej drogi wojewódzkiej nr 213, które potrwają do połowy 2028 r. Jednocześnie prowadzone są prace związane z budową infrastruktury kolejowej na nowobudowanym odcinku linii kolejowej od elektrowni do Choczewa oraz na odcinku od Lęborka do Łeby i prace te potrwają również do połowy 2028 r.